Zamknij

W Polsce opłaca się nie płacić podatków? Egzekucji prawie nie ma

12.07.2021 12:38
Mateusz Morawiecki
fot. Tomasz Jastrzebowski/REPORTER/East News

119 mld zł sięgnęły na koniec 2020 roku zaległości podatkowe przedsiębiorstw i obywateli. Ściągalność należności spadła przy tym do 2,7 procent. Oznacza to, że wobec przeważającej większości dłużników Skarbu Państwa Polska „jest bezsilna”.

Podatki to fundament funkcjonowania państwa, dlatego też za wykroczenia fiskalne przewidziane są szczególnie surowe kary, wyższe nawet czasami niż za pozbawienie zdrowia lub życia. Tak przynajmniej jest w teorii, od której praktyka, jak doniósł „Puls Biznesu”, różni się znacząco.

Ostatnie lata to bowiem ogromny wzrost zaległości podatkowych wobec państwa. Źle zaczęło się dziać jeszcze przed pandemią: od 2018 do 2020 roku wysokość niewpłaconego podatku należnego zwiększyła się o 7 mld złotych. W przeważającej większości przypadków aparat państwowy pozostaje bezsilny, nie potrafiąc przeprowadzić skutecznej egzekucji.

Polacy przestają płacić podatki. Już 119 mld zł nieściągniętych zaległości

Najwięcej problemów jest z pobieraniem VAT. Wysokość niezapłaconego podatku od wartości dodanej sięgnęła na koniec 2020 roku już 95,5 mld zł.

To bardzo ważna informacja, gdyż to właśnie uszczelnienie VAT miało przynieść środki na wypłatę 500 plus, pochłaniającego 40 mld zł rocznie. O pieniądze w zdziesiątkowanym przez pandemię COVID-19 budżecie coraz trudniej, przez co Zbigniew Girzyński po odejściu z PiS postawił sprawę jasno: „jeżeli nie mamy środków, trzeba to uczciwie powiedzieć”.

Ściągalność należności dla Skarbu Państwa pozostaje od lat na zatrważająco niskim poziomie, co wskazała w raporcie Najwyższa Izba Kontroli. W 2020 roku fiskusowi udało się wyegzekwować 2,3 mld zł z tytułu zaległego podatku VAT, 800 mln zł z PIT, 147 mln zł z CIT i 10 mln zł z akcyzy. Łącznie udało się ściągnąć 3,3 mld zł, czyli 2,7 procent wszystkich zaległości.

Były wiceminister finansów prof. Witold Modzelewski powiedział „Pulsowi Biznesu”, że zaległości to kwoty wynikające z prawomocnych decyzji administracyjnych oraz z kwot z deklaracji podatkowych, które nie zostały uiszczone. Dodał ponadto, że część z miliardów złotych do zapłacenia przez przedsiębiorstwa i Polaków to efekt nakładania kar przez fiskusa.

Im państwo jest bardziej aktywne w wydawaniu decyzji domiarowych, tym bardziej wzrastają zaległości podatników, którzy nie spłacają swoich zobowiązań wobec budżetu. Problem jednak w tym, że nim decyzja się uprawomocni, zazwyczaj już nie ma z czego ściągnąć zaległości, bo dłużnik już majątek ukrył, pozbył się go lub nigdy go nie posiadał. Państwo jest niestety bezsilne wobec tego typu sytuacji.

prof. Witold Modzelewski

Polski Ład ma przynieść dalsze uszczelnienie systemu podatkowego, a dla wielu grup społecznych podwyżkę zobowiązań wobec fiskusa. Szykuje się prawdziwa rewolucja:  wyższe podatki zgodnie z założeniami programu płacić będą musiały już osoby zarabiające przeciętne polskie wynagrodzenie.

Zapobiec ma temu ulga dla klasy średniej, jak się jednak okazało, dyskusje nad jej ostateczną formą wciąż trwają. Jarosław Gowin przyznał, że została ona obniżona i obejmie mniejszą liczbę Polaków.

RadioZET.pl/Puls Biznesu