Zamknij

W PiS bunt przeciwko sprawdzaniu szczepień w pracy. „Chyba kogoś Bóg opuścił”

19.11.2021 09:29
Adam Niedzielski
fot. Krystian Maj/KPRM

Projekt ustawy dającej pracodawcom możliwość sprawdzania, czy zatrudnieni są zaszczepieni, budzi gorące emocje wśród polityków PiS. Rząd obawiając się rozłamu w partii zrezygnował z wprowadzania przepisów, które mają pojawić się jako projekt poselski. „Chyba Bóg kogoś opuścił” – stwierdziła posłanka PiS Anna Maria Siarkowska, przeciwniczka szczepień popierana przez część parlamentarzystów.

Szczepienia przeciw COVID-19 mogły zatrzymać groźną chorobę. Poddanie się zabiegowi przez odpowiednio dużą część populacji doprowadziłoby do powstania odporności zbiorowej i uniemożliwiłoby rozprzestrzenianie się choroby.  Czwarta fala zachorowań przynosi już jednak niemal 25 000 przypadków dziennie, a do szczytu jeszcze według specjalistów daleko.

Rząd nie zamierza wprowadzać locdownu znanego z 2020 roku, żeby chronić życie Polaków – wiceminister zdrowia Waldemar Kraska przyznał, że taka decyzja została podjęta z powodu obaw o reakcję antyszczepionkowców i osób podważających realność pandemii. Adam Niedzielski próbował doprowadzić do przyjęcia przepisów dających pracodawcom możliwość sprawdzania, kto z zatrudnioncyh jest zaszczepiony, a kto nie, ale przegrał z „politycznymi emocjami”. Te, jak widać po reakcji części parlamentarzystów PiS na zapowiedź złożenia poselskiego projektu ustawy, są naprawdę gorące: Anna Maria Siarkowska, szefowa parlamentarnego zespołu do spraw sanitaryzmu, skomentowała inicjatywę słowami „Chyba kogoś Bóg opuścił”. Zebrano już podpisy przeciwko wprowadzeniu ustawy do porządku obrad.

Sprawdzanie szczepień w pracy podzieliło PiS. Ustawy nie będzie?

O przepisy pozwalające na skontrolowanie szczepień wśród pracowników i prewencyjne przesuwanie osób, które nie poddały się zabiegowi, na stanowiska niewymagające bezpośrednich kontaktów z pracownikami i klientami, przedsiębiorcy zabiegają od wielu miesięcy.

Wdrożenie prawa zmniejszyłoby ryzyko sparaliżowania pracy przedsiębiorstwa przez jednoczesną absencję chorobową dużej części zatrudnionych. Ministerstwo Zdrowia przygotowało odpowiednią ustawę, opracowano już nawet format certyfikatów, jakie okazywane byłyby przez pracowników, jednak w zupełniej ciszy ślad po projekcie zaginął.

Minister Niedzielski przyznał po fakcie, że inicjatywa została odłożona, gdyż budziła „polityczne emocje”. Gdy czwarta fala zaczęła się rozpędzać, szef resortu zdrowia zapowiedział szybki powrót do prac nad przepisami. Nic takiego jednak się nie stało.

Z nieoficjalnych wypowiedzi polityków PiS można było się dowiedzieć, to efekt obaw o rozłam w partii, w której wielu parlamentarzystów głosi poglądy antyszczepionkowe, jak i groźby utraty poparcia społecznego. Gdy wydawało się, że sprawa została zakończona, zgłoszenie przepisów jako projektu poselskiego zapowiedział Czesław Hoc, lekarz i parlamentarzysta z ramienia PiS.

Jego zapowiedź wywołała burzę: część posłów PiS zareagowała bardzo ostro, mówiąc między innymi o ataku na jedność Polaków, która jest niezbędna, jeśli Polska ma wyjść z kryzysu.

Głos zajęła także Anna Maria Siarkowska, zadeklarowana przeciwniczka szczepień.

Część posłów wycofała swój podpis spod projektu ustawy – stwierdził senator PiS Marek Martynowski, dodając że nie wiadomo, jakie będą dalsze losy inicjatywy. Pojawiła się też informacja, że część parlamentarzystów PiS podpisała się pod listem protestacyjnym przeciwko rozpatrywaniu ustawy.

Minister zdrowia Adam Niedzielski oficjalnie zdementował te pierwsze doniesienia. Uwagę zwraca dobór słów.

30 posłów, którzy podpisali ten dokument, nie wycofali swoich podpisów. To jest próba epatowania kolejnym szantażem.

Adam Niedzielski

Poselski projekt przewiduje możliwość sprawdzania zaszczepienia pracowników, możliwość polecenia poddaniu się zabiegowi pracownikom system ochrony zdrowia i w razie odmowy zwalniania z pracy, a także wyłączania spod obostrzeń przedsiębiorstw, w którym wszyscy pracujący są zaszczepieni przeciw COVID-19.

Proponowane przepisy dają pracownikom prawo odmowy udzielenia informacji, czy zostali zaszczepieni. W takim przypadku pracodawca będzie mógł traktować takich zatrudnionych jako niezaszczepionych.

RadioZET.pl/next.gazeta.pl/Onet