Zamknij

Vinted pod lupą UOKiK. Firma mogła bezprawnie blokować pieniądze

14.10.2021 09:16
Vinted pod lupą UOKiK
fot. Anna Gawlik/Shutterstock (ilustracyjne)

Vinted, znana platforma sprzedażowa, pod lupą UOKiK. Firma mogła bezprawnie blokować pieniądze użytkowników. Oto zarzuty, jakie postawił spółce urząd.

Vinted to znana platforma umożliwiająca sprzedaż ubrań, obuwia i innych przedmiotów. To litewski serwis, który cieszy się sporą popularnością w Polsce. Zasady są na pozór proste: sprzedawca wystawia przedmiot, za który nabywca może zapłacić z wykorzystaniem aplikacji. Środki trafiają do tzw. portfela Vinted, z którego sprzedawca może wypłacić pieniądze na swoje konto.

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów przyjrzał się jednak polityce firmy. Do urzędu trafiły skargi dotyczące m.in. blokowania pieniędzy ze sprzedaży, jeśli konsument nie przekazał takich danych jak zdjęcie dowodu osobistego czy wyciąg z konta bankowego w celu weryfikacji tożsamości.

Vinted pod lupą UOKiK. Niejasne zasady wypłaty środków

„Założyłam konto na platformie sprzedażowej Vinted.pl. W pewnym momencie środki zgromadzone w portfelu Vinted za sprzedane rzeczy zostały zablokowane. Dostałam informację z Vinted, że z uwagi na dokonywanie płatności muszę potwierdzić swoją tożsamość wysyłając skan dowodu osobistego, paszportu lub prawa jazdy. (...) Czuję się oszukana i okradziona, ponieważ skoro taki dokument jest wymagany powinno to być już wymagane przy założeniu konta a nie dopiero po sprzedaży rzeczy. W ten sposób mam zablokowane 307 zł, których nie mogę wypłacić” – skarżą się użytkownicy cytowani przez UOKiK.

Tomasz Chróstny, Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów wyjaśnia, że zarzuty dotyczą w pierwszej kolejności braku jasnej, jednoznacznej informacji udzielonej we właściwym czasie, „czyli najpóźniej przed podjęciem decyzji o pierwszej transakcji za pośrednictwem serwisu” – wyjaśnia urząd.

Gdyby konsumenci wiedzieli, że w pewnym momencie spółka może uniemożliwić im wypłatę pieniędzy w sytuacji braku przekazania zdjęcia dowodu osobistego czy wyciągu z konta bankowego, a zatem sensytywnych informacji, to mogliby nie zdecydować się na sprzedawanie rzeczy za pośrednictwem Vinted  

Tomasz Chróstny, Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów

UOKiK wyjaśnia, że w regulaminie mowa o swobodnej wypłacie środków z portfela Vinted. Nie ma informacji o blokowaniu środków, ani o konieczności weryfikacji tożsamości sprzedawcy.

„Przecież to tylko zakupowo-sprzedażowa aplikacja internetowa, (…) żądają tych danych już po podpisaniu z nimi umowy i po zablokowaniu środków finansowych. Oczywiste jest, że gdyby żądali takich danych przy zakładaniu konta, 90% ludzi by się nie zgodziło na to. (...) Regulamin nie warunkuje wypłaty pieniędzy żadnymi dodatkowymi poświadczeniami, zaświadczenia, czy weryfikacjami. Wiele konsumentów przed obawą utraty pieniędzy jest zmuszona do ujawnienia swoich danych, natomiast wielu nie chcąc „sprzedawać” swoich danych nie otrzymuje swoich pieniędzy” – głosi jedna ze skarg, która wpłynęła do UOKiK.

Vinted nierzetelnie informował też nabywców o warunkach transakcji – podejrzewa UOKiK. Kolejny zarzut dotyczy braku czytelnej informacji o możliwości rezygnacji z ponoszenia tzw. opłaty „za ochronę kupującego”. Warunkuje one zwrot pieniędzy, jeśli nabyty przedmiot nie zostanie wysłany lub dotrze uszkodzony, a także zapewnia bezpieczną płatność bez udostępnienia danych osobowych sprzedającemu.

- Konsumenci mogą nie zdawać sobie sprawy z możliwości zakupu bez konieczności uiszczania tej kwoty. Gdyby o tym wiedzieli, to np. mając już wcześniejsze dobre doświadczenia z danym sprzedającym, mogliby nie zdecydować się na dodatkowo płatną usługę - mówi Tomasz Chróstny, Prezes UOKiK.

Jeśli UOKiK udowodni winę litewskiej spółki, Vinted grozić będzie kara do 10 proc. rocznego obrotu.

RadioZET.pl/UOKiK