Zamknij

Ustawa śmieciowa. Opłaty za odpady na podstawie zużycia wody

14.06.2021 18:35
Ustawa śmieciowa. Opłaty za odpady na podstawie zużycia wody
fot. TOMASZ MATUSZKIEWICZ/AGENCJA SE/East News

Zmiany w ustawie śmieciowej będą tematem wtorkowego (15 czerwca 2021) spotkania Rady Ministrów. Ustalą oni m.in. maksymalną opłatę za odpady przy metodzie wyliczania jej na podstawie zużytej wody. Nowe rozwiązania komentuje dla Radia ZET BIZNES Jakub Pawłowski, ekspert gospodarki odpadami.

Rada Ministrów we wtorek (15 czerwca 2021) rozpatrzy projekt noweli ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. Popularna „ustawa śmieciowa” wprowadza kilka zmian. Między innymi w projektowanych przepisach planowane jest doprecyzowanie metody naliczania opłaty od zużytej wody. Już w kwietniu pisaliśmy o tym, że  śmieci niosą za sobą rekordowe koszty. Skokowe podwyżki w poszczególnych miastach możemy obserwować od miesięcy, a spółdzielnie mieszkaniowe skarżą się na samorządy i zarzucają im, że podwyżki nie zawsze są uzasadnione. Sprawy kończą się w sądzie. 

Duży wpływ miały na sytuację działania władz stolicy, które podjęły decyzję o zastosowaniu metody „od wody”. W efekcie wzrosły opłaty za śmieci dla mieszkańców. Zgodnie z projektem noweli, opłata za odpady nie będzie mogła być wyższa niż 7,8 proc. przeciętnego miesięcznego dochodu rozporządzalnego na jedną osobę ogółem za gospodarstwo domowe. Opracowane rozwiązanie ma na celu ograniczenie możliwości naliczania niewspółmiernych opłat pobieranych od mieszkańców, wynikających np. z sezonowego, większego zużycia wody, awarii instalacji.

Jakie zmiany wprowadza ustawa śmieciowa?

Jakub Pawłowski, dziennikarz i ekspert gospodarki odpadami, zauważa w wypowiedzi dla Radia ZET BIZNES, że najbardziej niepokojąca jest zmiana, która pozwoli samorządom dopłacać do gospodarki odpadami, co teoretycznie miałoby uchronić mieszkańców przed rosnącymi wydatkami.

To pudrowanie problemu, bo koszty gospodarki odpadami rosną z wielu powodów niezależnych od samorządów. Podwyżek nie uda się ominąć, chowając głowę w piasek i próbując wrócić do stanu sprzed kilku lat, gdy średnia opłata za śmieci - jak wyliczało Forum Gospodarki Odpadami - wynosiła 9 zł od osoby miesięcznie. Nawet jeżeli teraz, po proponowanych zmianach, mieszkańcy zapłacą mniej ze swojej kieszeni, to brakującą sumę i tak trzeba będzie pokryć. I zrobi to miasto, po prostu tnąc wydatki na inne działania, na które mieszkańcy też płacą. Ekonomii się nie oszuka.

Jakub Pawłowski, dziennikarz i ekspert gospodarki odpadami

Samorządowcy obawiają się, że na skutek tej zmiany zacznie się festiwal "kto da taniej". W wielu miastach ceny odpadów już dziś są przedmiotem populistycznej gry między radnymi a władzami miasta.

Radni z zasady protestują przeciwko każdej podwyżce, nawet tej wynikającej z inflacji i rosnącej pensji minimalnej, nie mając żadnego pomysłu, co zrobić inaczej, by koszty nie rosły. Podobna wrzawa wybucha przy każdej próbie zmiany sposobu naliczania opłat za odpady. Nie ma znaczenia, czy będzie ona ustalana od zużycia wody, liczby mieszkańców. Szybkich i łatwych sposobów naprawienia sytuacji nie ma.

Wzrost cen za wywóz śmieci

Rosnące koszty to wynik wieloletnich zaniedbań i doraźnych decyzji, które miały szybko załatwić problem, co przynosiło zazwyczaj skutki odwrotne od zamierzonych.

Branża odpadowa żyje w stanie permanentnej rewolucji: zanim jedne przepisy zdążą się przyjąć, już są zmieniane. Planowana nowelizacja w wielu kwestiach jest de facto odkręceniem poprzedniej reformy z 2019 r. Wtedy, wbrew argumentom większości branży, ograniczono magazynowanie odpadów z 3 lat do 1 roku. Zdaniem Jakuba Pawłowskiego, teraz wracamy do poprzedniego stanu.

- Sytuacja jest trudna, bo z jednej strony potrzebne są radykalne i pilne zmiany całego systemu. Z drugiej każda zmiana reguł gry tylko pogłębia legislacyjny chaos i zniechęca do inwestycji, które dziś są pilnie potrzebne. Nikt nie chce ryzykować dziesiątek milionów złotych na inwestycje, które z powodu przewlekłych procedur powstaną dopiero za kilka lat, gdy rynek odpadowy może wyglądać zupełnie inaczej niż dziś – zauważa ekspert gospodarki odpadami.

Projektowane przepisy mają również pozwolić gminom na wprowadzenie takich mechanizmów, które ograniczą koszt gospodarki odpadowej na ich terenie. Nowością są także m.in. przepisy, które mają umożliwić gminom indywidualne rozliczanie mieszkańców budynków z selektywnej zbiórki, co ma ograniczyć zasadę odpowiedzialności zbiorowej.

W uzasadnieniu projektu czytamy: Wprowadzenie takiego rozwiązania powinno przyczynić się do przestrzegania wymogu selektywnego zbierania odpadów komunalnych przez większą liczbę mieszkańców, co przełoży się na większą ilość selektywnie zbieranych odpadów komunalnych. W efekcie oznacza to zwiększenie pozyskiwanych surowców wtórnych, które wpłyną na osiąganie wyższych poziomów recyklingu przez gminy oraz umożliwienie obniżenia opłat za gospodarowanie odpadami ze środków finansowych pozyskanych z ich sprzedaży.

RadioZET.pl/PAP