Zamknij

Podczas pandemii przybyło bankrutów. Emeryci z największymi długami

20.08.2020 17:12
Upadłość konsumencka w czasie pandemii. KRD: bankrutów przybywa
fot. Shutterstock/photofriday (ilustracyjne)

W czasie koronakryzysu długi Polaków zwiększyły się, a w niektórych przypadkach doprowadziły do bankructwa. Coraz więcej osób ogłasza upadłość konsumencką.

Upadłość konsumencka to ostatnia deska ratunku dla dłużników. Jej zgłoszenie pozwala osobom nieprowadzącym działalności gospodarczej na zredukowanie lub częściowe umorzenie długu w przypadku ich niewypłacalności.

Pandemia nadszarpnęła finanse Polaków, przez co w pierwszej połowie roku przybyło bankrutów. Krajowy Rejestr Długów wylicza, że pierwsze półrocze wpędziło w długi aż 4 tysiące osób.

Upadłość konsumencka a koronakryzys

Utrata pracy, redukcja pensji, zerwane umowy i odcięcie od źródeł dochodu. Pierwsze półrocze upłynęło pod znakiem koronakryzysu, co widać w statystykach KRD. Najliczniejszą grupą spośród 4 tysięcy bankrutów w pierwszym półroczu były osoby w wieku 36-45 lat.

Zobacz także

To właśnie przedstawiciele tej grupy wiekowej mieli najwięcej nieuregulowanych zobowiązań, niespłaconych kredytów czy rachunków. Emeryci z kolei zajęli pierwsze miejsce pod względem wielkości zadłużenia. Ich zobowiązania opiewały bowiem na kwotę 36 mln złotych.

KRD podaje, że średni dług bankrutów w wieku 56-65 lat to prawie 75 tysięcy złotych. Adam Łącki prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej komentuje, że nie dziwi go fakt, że upadłość konsumencka to rozwiązanie, które zyskuje na „popularności”.

Jest ono powszechnie stosowane w krajach zachodnich w sytuacji, w której ktoś nie jest w stanie spłacić swoich zobowiązań. Trzeba jednak pamiętać i o drugiej stronie medalu, że te osoby utracą swój majątek, w tym mieszkania, który zostanie przeznaczony na spłatę długu 

– mówi Adam Łącki

Jakub Kostecki, prezes Zarządu firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso zwraca uwagę, że upadłości konsumenckich przybywa. Mówi jednak o konsekwencjach skorzystania z tego rozwiązania.

Należy pamiętać, że ogłoszenie bankructwa nie wiąże się z całkowitym umorzeniem długów, a dłużnik, którego to dotyczy, traci wszelkie prawo do zarządzania swoim majątkiem. Dlatego decyzja o tym powinna być ostatecznością. Zawsze warto wcześniej spróbować porozumieć się z wierzycielami. Trzeba też pamiętać o tym, że pozostaną zobowiązania, które nie podlegają przedawnieniu, czyli alimenty, renty odszkodowawcze oraz sądowe kary grzywny

– tłumaczy ekspert

KRD zwraca uwagę, że kobiety częściej się zadłużają, zaś mężczyźni mają zobowiązania na większe kwoty. W minionym półroczu upadłość konsumencką ogłosiło 55 proc. kobiet, ale to mężczyźni mieli większe długi. Ich zobowiązania wyniosły 66 mln złotych, podczas gdy kobiety zalegały ze spłatą 52 mln złotych.

Zobacz także

Zgodnie z danymi KRD najwięcej upadłości ogłaszali mieszkańcy miast. Chodzi głównie o Warszawę, Kraków i Wrocław. Największe kwoty zadłużenia padły w województwie mazowieckim, dolnośląskim i śląskim. Z kolei najwięcej rzetelnych płatników mieszka w województwie lubuskim, lubelskim i opolskim.

Jest też druga strona medalu – straty odnotowane przez firmy. KRD wylicza, że ogłoszenie upadłości przez konsumentów spowodowało, że swoje pieniądze straciło 324 firm i konsumentów.

Zobacz także

Zgodnie z szacunkami, na jednego dłużnika przypada zwykle dwóch wierzycieli. Najwięcej pieniędzy do odzyskania od bankrutów mają banki i instytucje finansowe. KRD pisze o kwocie prawie 60 mln złotych. Firmy skupujące długi mają do odzyskania ponad 50 mln złotych. Na liście wierzycieli, którzy tracą przez nierzetelnych płatników są też przedstawiciele administracji państwowej i samorządy. Chodzi tu głównie o zaległe alimenty, które KRD szacuje na kwotę 1,5 mln złotych. Pieniądze odzyskać próbują także telekomu, kwota nieopłaconych faktur wyniosła 1,4 mln złotych.

RadioZET.pl/KRD