Zamknij

„Ulga dla klasy średniej to zło wcielone”. Kobiety muszą uwzględniać zajście w ciążę

14.01.2022 19:17
kobieta załamana Polskim Ładem
fot. Marek BAZAK/East News

Obniżając podatki w Polskim Ładzie rządzący podwyższyli je tak bardzo, że konieczne stało się wprowadzenie ulgi dla klas średniej, obniżającej obciążenia fiskalne do poziomu sprzed reformy. Komplikuje ona ogromnie wyliczanie należnej zaliczki na podatek dochodowy, a przy tym nie daje pewności, czy w rozliczeniu rocznym będzie można z niej skorzystać.

Polski Ład odmienił oblicze systemu fiskalnego. Podwyższył do 30 000 zł kwotę wolną od podatku dochodowego, jednocześnie z nawiązką zabierając uwolnioną kwotę za pomocą składki zdrowotnej. Ekonomiści wskazali, że zamiast komplikować system, wystarczyło w starym podnieść PIT o 6 punktów procentowych oraz podwyższyć kwotę wolną do 7500 zł. Finalnie oddawałoby się fiskusowi dokładnie tyle samo.

„Obniżka podatków” w Polskim Ładzie jest tak skuteczna, że osoby z dochodami od 5700 zł musiałyby oddawać fiskusowi więcej. Wprowadzono więc ulgę dla klasy średniej, liczoną za pomocą dwóch skomplikowanych wzorów. Można z niej skorzystać tylko w ściśle określonych widełkach rocznych zarobków. Złoty więcej lub mniej i trzeba będzie dopłacić fiskusowi.

Ulga dla klasy średniej spowoduje dużo problemów. Największe po zakończeniu roku

Polski Ład chwalony jest przez rząd i krytykowany przez praktycznie wszystkich innych. Celne ciosy wyprowadzają przede wszystkim księgowi i doradcy podatkowi, wskazując na brak głębszych refleksji nad skutkami niektórych zapisów. Ciekawe scenariusze napisało także samo życie: nauczyciele i policjanci, którzy jako pierwsi dostali wynagrodzenia za styczeń 2022 roku, dowiedzieli się że ich pensje zostały obniżone o kilkaset złotych.

Problem polegał na braku złożenia deklaracji PIT-2 o stosowaniu co miesiąc kwoty wolnej od podatku. Niedopatrzenie starano się szybko naprawić za pomocą rozporządzenia, co przez ekspertów zostało uznane za niezgodne z prawem. Kłopoty z kwotą wolną to jednak nic w porównaniu do tego, co czeka Polaków rozliczających ulgę dla klasy średniej.

Wskazała to w programie Q&A Małgorzata Samborska, partner i doradca podatkowy z firmy Grant Thornton.

Ulga dla klasy średniej to dla mnie takie zło wcielone. Niesamowicie komplikuje system podatkowy. Będzie powodować problemy zarówno w ciągu roku, jak i - może nawet jeszcze większe - po jego zakończeniu.

Małgorzata Samborska

Problem dotyczy przede wszystkim osób, których dochody różnią się wysokością. Może to oznaczać, że ulga będzie naliczana tylko w wybranych miesiącach. I problem gotowy.

Najprawdopodobniej wyjdzie nam zupełnie inna kwota ulgi w zeznaniu rocznym niż ta policzona w zaliczce za jeden miesiąc przez pracodawcę. To może się różnić i na korzyść, i na niekorzyść.

Małgorzata Samborska

Szczególnie diaboliczna pułapka została zastawiona na kobiety. Jeśli bowiem zajdzie ona w ciąże, po czy pójdzie na L4 i urlop macierzyński, to może się okazać, że będzie musiała oddać naliczoną wcześniej ulgę dla klasy średniej. Powód? Zasiłek chorobowy i macierzyński nie liczą się do limitu ulgi dla klasy średniej.

Posłuchaj podcastu

- Załóżmy, że mamy pracownicę, która zarabia 8000 zł brutto miesięcznie. Po pół roku taka pracownica zarobiła 48 000 zł brutto. Jeżeli od lipca zacznie dostawać zasiłek macierzyński, a to nie jest przychód z pracy, to do końca roku nie uzbiera już więcej. W skali roku nie będzie mieć więc prawa do ulgi. Wszystko to, co naliczył wcześniej pracodawca, będzie musiała oddać w zeznaniu rocznym – wskazała Samborska.

Wniosek? Kobiety muszą z góry wiedzieć, czy w danym roku zajdą w ciążę. Jeśli przewidują osiągnięci stanu błogosławionego, powinny składać u pracodawcy wniosek o odstąpienie od stosowania ulgi dla klasy średniej. Jeśli zaś wiedzą, że nie dorobią się potomka, ulgę mogą bez przykrych konsekwencji stosować.

RadioZET.pl/next.gazeta.pl