Ukraińcy mogą wyjechać z Polski. Nie zatrzymają ich nawet rosnące pensje

15.09.2019 07:53
Ukraińcy w Polsce 2019. Nawet pół miliona z nich może wyjechać do innych krajów
fot. Positiffy/Shutterstock (ilustracyjne)

Wyższe zarobki mogą nie zatrzymać pracujących w Polsce Ukraińców przed wyjazdem na Zachód - ostrzegają eksperci. W ocenie Krzysztofa Inglota, prezes Personnel Service, z naszego kraju do innych państw unijnych może wyjechać nawet pół miliona Ukraińców.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - BIZNES na Linkedin

- Przez ostatnie 5 lat wynagrodzenia pracowników z Ukrainy wzrosły aż o 70 procent, ale tylko w tym roku – według naszych badań – wzrosną o 20 procent – wyliczył Krzysztof Inglot, prezes Personnel Service, w rozmowie z Newserią Biznes.

Z danych Personnel Service wynika, że jeszcze w 2014 roku średnie zarobki pracowników z Ukrainy utrzymywały się w okolicach 7,3 zł netto za godzinę. Obecnie oscylują ok. 12 zł netto na godzinę, ale na budowie Ukrainiec zarobi nawet 18 zł netto na godzinę.

W przetwórstwie i branży produkcyjnej zarobki są nieco niższe (odpowiednio 12,5 zł oraz 12 zł netto na godzinę), a w usługach, czyli m.in. gastronomii, hotelarstwie czy fryzjerstwie, pracownik ze Wschodu zarobi 11,75 zł netto na godzinę. Najniższą stawkę godzinową (11,5 zł netto na godzinę) oferuje rolnictwo.

Nawet wyższe zarobki mogą jednak nie wystarczyć, by zatrzymać Ukraińców w Polsce. To przede wszystkim efekt decyzji Niemiec o obniżeniu barier dla wykwalifikowanych pracowników spoza Unii Europejskiej.

Już teraz widać, że Niemcy robią to bardzo profesjonalnie. Wynajmują hotele na granicy polsko-niemieckiej, gdzie szkolą pracowników z Ukrainy z języka i prawa niemieckiego, z tego, w jaki sposób odnaleźć się w społeczeństwie niemieckim, jak ubiegać się o dłuższe pobyty. Druga istotna kwestia to wynagrodzenia. Na rynku niemieckim są 3–4 razy wyższe niż w Polsce

Krzysztof Inglot

Personnel Service szacuje, że w efekcie otwarcia niemieckich granic z Polski może odpłynąć nawet 250 tys. Ukraińców. Nie tylko specjalistów, lecz także słabiej wykwalifikowanych pracowników, którzy trafią do szarej strefy.

Jeżeli granica zostanie otwarta od stycznia, to liczba Ukraińców, którzy opuszczą Polskę, może dojść do pół miliona. To jest prawie 50 proc. wszystkich obecnych w polskich firmach pracowników z Ukrainy. To może być duży problem dla dalszego szybkiego wzrostu polskiej gospodarki

Krzysztof Inglot

Ekspert ocenia, że aby zatrzymać Ukraińców w Polsce, potrzebny jest system dodatkowych zachęt i stworzenie odpowiednich warunków do życia i ściągania tu rodzin. To np. pakiet ubezpieczeń społecznych, dostęp do służby zdrowia i umożliwienie edukacji ich dzieciom.

Tak jak niemiecki rząd przygotowuje się i szkoli pracowników z Ukrainy, zachęcając ich do przyjazdu, tak my robimy na odwrót. Dajemy im 6-miesięczne oświadczenia, na podstawie których przyjeżdżają na krótkie okresy, przez co pracują na czasowe zatrudnienie, a potem wracają na Ukrainę i tam wydają zarobione pieniądze. Nie robimy nic, żeby ściągać całe rodziny, żeby dzieci szły do żłobków, a pracownicy wydawali pieniądze na dobra konsumpcyjne w Polsce, budując VAT i podatek dochodowy

Krzysztof Inglot

Odpływ Ukraińców to zła wiadomość dla polskiej gospodarki. Zwłaszcza że jak wynika z raportu PwC „Rosnąca luka na rynku pracy w Polsce. Jak ją zniwelować?”, do 2025 roku Polska będzie potrzebować dodatkowych 1,5 mln pracowników.

Jedyną alternatywą są dalekowschodnie rynki takie jak Nepal czy Indonezja, ale już wiemy, że na przykład pracownicy z Filipin nie sprawdzają się na polskim rynku. Jest więc alternatywa, ale bardzo daleka, bardzo kosztowna i bardzo niedostosowana do realiów polskiego społeczeństwa – ocenia Krzysztof Inglot.

RadioZET.pl/Newseria Biznes