Zamknij

Poseł poradził biednej emerytce, żeby sprzedała swojego psa

04.02.2020 10:38
Ukraina. Poseł poradził biednej emerytce, żeby sprzedała swojego psa
fot. David Tadevosian/Shutterstock (ilustracyjne)

Ukraiński poseł doradził biednej emerytce, która nie ma z czego opłacić rachunków, aby sprzedawała swojego psa. Kontrowersyjna wypowiedź padła podczas programu telewizyjnego. 

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - BIZNES na Linkedin

W rezultacie rządząca na Ukrainie partia Sługa Narodu zastanawia się, co zrobić z członkiem frakcji Jewhenijem Braharem

Polityk w sobotę wystąpił w talk-show Hołos Naroda (Głos Ludu) na kanale 112. Mówił tam o dopłatach dla mniej zamożnych obywateli w związku z wysokimi cenami detalicznymi gazu.

Zobacz także

"Jak pies biega po podwórku, to można go sprzedać"

Do programu zadzwoniła w pewnym momencie emerytka, która skarżyła się na wysokie ceny gazu przy niskiej emeryturze.

Kobieta powiedziała, że dostaje 2 tys. hrywien (ok. 310 zł) emerytury miesięcznie, a kwota styczniowego rachunku za gaz wyniosła 1953 hrywien (303 zł), plus 154 hrywien (24 zł) za jego dostarczenie.

Jak wyjaśniło BBC News, od 2014 roku - czyli rozpoczęciu wojny w Donbasie - ceny gazu na Ukrainie wzrosły 10-krotnie. Z kolei czterech na pięciu emerytowanych Ukraińców otrzymuje emeryturę w wysokości poniżej 3000 hrywien (ok. 464 zł).

Gas prices for the people of Ukraine have increased 10 times since 2014, while four out of five retired Ukrainians receive a pension of less than 3,000 hryvnias ($119; £92) per month.

- Przeżyć w tych warunkach rzeczywiście jest trudno, ale nie wiemy, czy słuchaczka, która dodzwoniła się do studia, nie ma jeszcze jakiejś własności, bo dopłata jest przyznawana w zależności od posiadania innego majątku i od stanu majątkowego - zastrzegł polityk.

Następnie dodał: - Jeśli na przykład jakiś pies ekskluzywnej rasy (biega - przyp. red.) po podwórku, to może przecież w każdym momencie sprzedać tego psa i spokojnie opłacić (rachunki - przyp. red.).

Zobacz także

Jeszcze tego samego dnia 25-letni deputowany przeprosił za swoje słowa. "Jest mi bardzo przykro, że moja wypowiedź na kanale 112 o dopłatach wywołał tak burzliwą reakcję. Jestem nowy w polityce i jeszcze nie nauczyłem się odpowiadać na delikatne pytania" - napisał na Facebooku.

O sprawie od razu zrobiło się głośno w ukraińskich mediach wśród internatutów i polityków. Deputowany stał się też bohaterem memów ma portalach społecznościowych.

Emerytka nie zamierza sprzedawać swojego kundla

Lider prezydenckiego ugrupowania Sługa Narodu Ołeksandr Kornijenko powiedział "Ukraińskiej Prawdzie", że frakcja zastanawia się nad tym, co dalej będzie z Braharem, jakie konsekwencje mogą być wobec niego wyciągnięte, gdyż "formalnie Jewhenij niczego nie naruszył".

Zobacz także

Kornijenko podkreślił, że sam jest szczęśliwymi posiadaczem "nieluksusowych" rybek, których by jednak za nic nie sprzedał.

Z kolei dziennikarzom BBC News udało się dotrzeć do emerytki, która wywołała całą burzę. 66-letnia Lubow Koljucza mieszka we wsi Adzhamka w obwodzie kirowogradzkim w środkowej Ukrainie. 

Emerytka opowiedziała, że jest właścicielką 14-letniego niewidomego kundla o imieniu Szarik i nie zamierza go sprzedawać. - Powiedziałbym mu (Jewhenijowi Braharowi - przyp. red.), żeby sprzedał swój mózg! Najpierw trzeba pomyśleć kto, gdzie i co powiedzieć - komentowała 66-latka w rozmowie z BBC News.

RadioZET.pl/PAP/BBC News