Zamknij

Tylko 25% Polaków jeżdżących na święta zostało w domu. Lockdown nieuchronny?

08.04.2021 18:57
karetka z chorym przed szpitalem
fot. PAWEL SKRABA/AGENCJA SE/East News

Na nic zdały się apele rządu: Polacy nie zważając na szalejącą trzecią falę oraz rekordy zachorowań i zgonów masowo udawali się na świąteczne odwiedziny do rodziny. W domu zostało tyko 25 procent obywateli, którzy w 2019 roku wybrali się na wielkanocne wojaże.

Lockdown niby jest, ale w praktyce w wielu przypadkach jakby go nie było. Z rosnącej niechęci do stosowania się do obostrzeń zdaje sobie sprawę Adam Niedzielski, który przyznał, że gdyby rząd wprowadził godzinę policyjną, to następnego dnia na ulice wyszłyby tłumy zbuntowanych obywateli.

Dlatego też, mimo wyraźnej potrzeby, nie zdecydowano się na wprowadzenie ograniczeń w przemieszczaniu się na czas świąt, ograniczając się tylko do apeli, żeby pozostać w domu i nie dawać wirusowi okazji do zarażania. Prośby te, jak się okazało, trafiły tylko do małej części Polaków. Czy czeka nas dalszy wzrost zakażeń i konieczność wprowadzenia twardego lockdownu?

Polacy nie zostali w domach na święta. Rząd wprowadzi twardy lockdown?

Analizę mobilności społecznej podczas świąt opublikowało „Wprost”, bazując na danych przedsiębiorstwa Selectivv, specjalizującego się w monitorowaniu zachowań właścicieli smartfonów, co pozwala na personalizowanie reklam. Tym razem specjaliści zanonimizowane dane przebadali pod innym kątem.

Z bazy liczącej 14 mln wpisów wytypowano 786 530 unikalnych użytkowników urządzeń mobilnych, mających stanowić reprezentatywną grupę Polaków, którzy na święta wybierają się do rodzin. Wszyscy z monitorowanej próbki wyjechali w wielkanocne odwiedziny w 2019 roku, a więc przed wybuchem pandemii.

W 2020 roku, a więc na samym początku walki z koronawirusem tradycji odwiedzin świątecznych dochowało 93 procent badanych. W 2021 roku do rodzin, mimo dziesiątek tysięcy zachorowań i setek zgonów dziennie, wybrało się 74 procent członków analizowanej grupy.

Jak oszacowało Selectivv, oznacza to że mimo apelu o pozostanie w domu na świąteczne wizyty wybrało się łącznie 3,67 mln Polaków. Rząd jeszcze przed Wielkanocą zdawał sobie sprawę z możliwości zaistnienia takiego scenariusza, informując o szykowaniu się na czwartą falę pandemii.

Z tego powodu, mimo widocznego trendu spadku liczby zachorowań, rząd postanowił przedłużyć restrykcje do 18 kwietnia 2021. Dwa tygodnie po Wielkanocy można będzie oszacować na podstawie spływających danych, czy świąteczne podróże Polaków rzeczywiście zakończyły się koronawirusową katastrofą.

Minister zdrowia Adam Niedzielski nie czekając na pokłosie świąt ogłosił, że majówki w tym roku nie będzie. Dworczyk z kolei sugerował, że sytuacja jest tak zła, że wykupywanie wakacyjnych wyjazdów urlopowych jest „ryzykowne”.

RadioZET.pl/Wprost