Dramatyczny apel w kartce świątecznej z Tesco. Znalazła go 6-latka

24.12.2019 12:25
Tesco sprzedawało kartki z Chin. 6-latka znalazła w jednej z nich dramatyczny apel
fot. Dominic Lipinski/Press Association/East News

Sześciolatka z Londynu odnalazła w zakupionej w Tesco kartce apel o pomoc. Napisały ją osoby z Chin, które twierdziły, że są zmuszane do pracy. Sieć Tesco zdecydowała o wstrzymaniu współpracy z fabryką kartek świątecznych w Państwie Środka.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - BIZNES na Linkedin

"The Sunday Times" napisał, że mieszkająca w Londynie 6-letnia Florence Widdicombe po otwarciu pudełka ze świątecznymi kartkami dobroczynnymi zauważyła, że na jednej z nich jest już coś napisane.

"Jesteśmy zmuszani do pracy"

"Jesteśmy zagranicznymi więźniami w Qingpu w rejonie Szanghaju w Chinach zmuszonymi do pracy wbrew naszej woli. Proszę nam pomóc i poinformować organizacje broniące praw człowieka" - głosiła wiadomość.

Zobacz także

Autor notatki poprosił osobę, która ją odczyta, by skontaktowała się z Peterem Humphrey'em, brytyjskim dziennikarzem, który przebywał w tym samym więzieniu w Szanghaju przez 23 miesiące.

Ojciec Florence, Ben Widdicombe, skontaktował się z Humphrey'em, który następnie poinformował o sytuacji "Sunday Times".

Dziennikarz powiedział, że skontaktował się z byłymi współwięźniami, a jeden z nich przyznał, że od co najmniej dwóch lat zagraniczni więźniowie pracują przy kartkach dla Tesco.

Humphrey powiedział w rozmowie z BBC, że domyśla się, kto mógł napisać tę wiadomość, jednak nie ujawni tożsamości autora w obawie przed możliwymi konsekwencjami.

Dodał, że jest "prawie pewien", że apel na kartce wystosowała grupa więźniów.

Zobacz także

Kolejny tak dramatyczny apel o pomoc

Tesco oświadczyło, że jest "zszokowane" odkryciem i zapewniło, że nigdy nie pozwoliłoby na przymusową pracę u swoich dostawców. Sieć powiadomiła też o wszczęciu dochodzenia wobec chińskiego dostawcy kartek świątecznych - Zheijiang Yunguang Printing.

Sieć zapewniła, że posiada system audytu, którego celem jest zagwarantowanie, że dostawcy nie stosują pracy przymusowej. Chińska fabryka, która produkowała kartki, przeszła taką kontrolę w listopadzie. Nie odnotowano wtedy żadnych niepokojących sygnałów, mogących świadczyć o pracy niewolniczej - dodano.

To nie pierwszy raz, kiedy na towarach produkowanych w Chinach i sprzedawanych na Zachodzie znajdowane są wiadomości od osób zmuszanych do pracy. W 2012 roku w stanie Oregon w pudełku z ozdobami na Halloween znaleziono wiadomość od chińskiego więźnia, w której opisał tortury i prześladowania - przypomina BBC.

"Nasza praca w więzieniu polega na produkcji ubrań na eksport. Pracujemy 15 godzin dziennie, a jedzenia, które dostajemy, nie daliby nawet psom czy świniom" - taką wiadomość z kolei przeczytała w 2014 Karen Wisinska w Irlandii Płn. Notatkę znaleziono przy parze spodni z sieci Primark. 

Organizacje broniące praw człowieka od lata alarmują o bardzo złej sytuacji pracowników z chińskich fabryk. Otrzymują bardzo niskie wynagrodzenia, pracują na nadgodzinach i nie mogą liczyć na żadną pomoc w razie wypadku.

Zobacz także

RadioZET.pl/PAP