Zamknij

Tarcza antykryzysowa. Skąd rząd weźmie na nią pieniądze?

19.03.2020 10:47
Tarcza antykryzysowa. Skąd rząd weźmie na nią pieniądze?
fot. Krystian Maj/KPRM

W ramach tzw. tarczy antykryzysowej rząd musi znaleźć około 70 mld zł. Skąd polskie władze zamierzają wciąć na to pieniądze? Zdaniem ekspertów rządzący mają kilka możliwości.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - BIZNES na Facebooku

Tarcza antykryzysowa, czyli pakiet rządowej pomocy dla gospodarki, został zaprezentowana w środę przez premiera Mateusza Morawieckiego i poszczególnych ministrów. 

Ma ona uchronić polskich przedsiębiorców i pracowników przed negatywnymi skutkami epidemii koronawirusa. Ze względu na stan zagrożenia epidemicznego zabronione są wszelkie zgromadzenia powyżej 50 osób.

Zobacz także

Zamknięte są szkoły, uniwersytety, instytucje kultury, restauracje czy lokale usługowe. Ponadto ograniczono działalność galerii handlowych. Większość firm - w miarę możliwości - odesłała swoje kadry do pracy zdalnej lub na bezpłatne urlopy.

Stajemy wobec absolutnie bezprecedensowego wydarzenia (...) Każda prognoza gospodarcza, którą czytaliśmy jeszcze parę dni temu, już jest nieaktualna. Z dnia na dzień niestety te prognozy zmieniają się na gorsze

Mateusz Morawiecki, premier

Ile kosztuje tarcza antykryzysowa?

Całkowita wartość zadeklarowanej pomocy w ramach tzw. tarczy antykryzysowej to 212 mld zł. Komentatorzy i eksperci od środy zadają pytania skąd rząd weźmie pieniądze na ten plan pomocowy. Jeszcze kilka miesięcy temu aktualne były zapewnienia rządzących o pierwszym od 1989 roku budżecie państwa bez deficytu i utrzymaniu reguły wydatkowej.

Według informacji portalu Money.pl, rząd będzie musiał znaleźć około 70 mld zł, aby sfinansować ambitny plan pomocy dla przedsiębiorców i pracowników.

Zobacz także

Pozostała część - 142 mld zł - ma pochodzić z Narodowego Banku Polskiego (NBP) i źródeł niewymagające bezpośrednich nakładów z budżetu państwa. W tym działania sektora bankowego, udzielającego co najmniej 3 miesięcznych tzw. wakacji kredytowych (zawieszenie spłaty rat zadłużenia).

Z kolei puli 70 mld zł prawie połowa - bo aż 30 mld zł - ma zasilić specjalny Fundusz Inwestycji Publicznych, który ma dać impuls gospodarce po okresie epidemii koronawirusa.

Z pozostałych zadań zapisanych w tarczy antykryzysowej, najdroższe będzie dofinansowanie zatrudnienia przez państwo. Zgodnie z zapowiedziami rządu, po spełnieniu odpowiednich warunków państwo dopłaci do 40 proc. pensji pracowników do wysokości średniego wynagrodzenia w gospodarce narodowej. Kolejne co najmniej 40 proc. mają dołożyć pracodawcy.

Kolejne 4,5 mld zł ma kosztować dopłacenie do pensji osób na umowach cywilnoprawych. Mogą liczyć na wypłatę do 80 proc. wysokości minimalnego wynagrodzenia.

Zobacz także

Na dodatkowe nakłady na ochronę zdrowia, w tym działania związane z walką z epidemią koronawirusa, rząd planuje przeznaczyć 7,5 mld zł. Wśród innych obciążających wydatków znajdzie się finansowanie instytucji rozwoju Grupy Polskiego Funduszu Rozwoju (na gwarancje, kredyty, kapitał, ubezpieczenia i dopłaty) - 3,5 mld zł oraz wypłatę dodatkowego zasiłku opiekuńczego - 3,1 mld zł.

Czekają nas podwyżki akcyzy?

W rozmowie z Money.pl dr Christopher Hartwell, profesor w Akademii Leona Koźmińskiego, podkreślił, że rząd rozważa kilka opcji.

Zakładam, że będzie to krótkoterminowa redystrybucja finansowania i pieniądze pierwotnie zarezerwowane dla mniej istotnych obszarów zostaną skierowane na pakiet pomocowy. Prawdopodobnie zostanie to spotęgowane przez emisje długu w postaci obligacji

dr Christopher Hartwell

Zobacz także

Z kolei prof. Marian Noga, ekonomista i były członek RPP w rozmowie z Money.pl przypominał, że rząd musi się liczyć z finansowaniem tzw. wydatków twardych, jak świadczenia w ramach programu Rodzina 500 plus (ok. 39 mld zł w 2020 roku).

W tym roku rząd planował uzyskanie 435 mld zł dochodów - na tę sumę były już zaplanowane wydatki.

Unia Europejska zadeklarowała, że przekaże Polsce 7,3 miliarda euro, co daje blisko 33 miliardów złotych. Zostaje jeszcze ponad 50 miliardów złotych. Ten deficyt w budżecie trzeba będzie uzupełnić sprzedając obligacje

prof. Marian Noga

W ocenie prof. Nogi rząd nie ograniczy wydatków na transfery socjalne, ale może obciąć np. budżety na inwestycje drogowe. 

Będziemy się przyglądać temu, jak zachowuje się w tej sytuacji większość rządów, wykorzystując najpierw rezerwy, a następnie sięgając po emisję instrumentów dłużnych jako środek zaradczy. Kiedy i te limity się wyczerpią, spodziewałbym się wprowadzenia pewnych podatków "konsumpcyjnych". Być może także podwyżki akcyzy

dr Christopher Hartwell

RadioZET.pl/Money.pl