Kapitan Wrona, który uratował 231 osób, został zwolniony z PLL LOT

29.08.2019 19:10
Tadeusz Wrona zwolniony z PLL LOT. To on uratował pasażerów przez awaryjne lądowanie
fot. Maciej Goclon/East News

Kapitan Tadeusz Wrona, którego awaryjne lądowanie uratowało 231 pasażerów lotu z Nowego Jorku do Warszawy, otrzymał wypowiedzenie z linii lotniczych LOT. Pilot grozi pozwem sądowym, ponieważ dotychczasowy pracodawca nie chce wypłacić odprawy w pełnej wysokości. 

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Jak podał portal TVN24.pl, kapitan Wrona otrzymał wypowiedzenie 15 lipca - dokładnie dzień przed swoimi 65. urodzinami. Dlaczego?

"Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego piloci po osiągnięciu określonego wieku mają zakaz uczestniczenia w zarobkowym transporcie lotniczym. Przepisy nie pozwalają osobom powyżej 65. roku życia na pełnienie funkcji pilota statku powietrznego" - napisał Michał Czarnickiego z LOT w odpowiedzi na pytania portalu. 

Zobacz także

Wypowiedzenie dzień po zwolnieniu lekarskim

Pilot miał otrzymać wypowiedzenie z pracy w pierwszym dniu po powrocie ze zwolnienia lekarskiego po zabiegu na sercu. Nieoficjalnie powodem nadgorliwości linii lotniczych w sprawie zwolnienia kpt. Wrony może być jego wsparcie podczas ubiegłorocznego strajku w LOT-cie. 

Wrona nie zgodził się z decyzją polskich linii lotniczych. - Kapitan Tadeusz Wrona posiada nadal stosowną licencję do pilotowania statków powietrznych. Samo rozporządzenie unijne nie jest także źródłem prawa pracy. Co więcej, do zakresu obowiązków kapitana należą także inne czynności, niż tylko pilotowanie samolotu. Przecież może nadal szkolić młodych pilotów - tłumaczył mecenas Antoni Kania-Sieniawski, który reprezentuje pilota.

Ponadto LOT miał odmówić wypłaty kapitanowi odprawy, w wysokości trzech pełnych pensji. 

Umowa nie przewiduje odprawy i rozwiązywana jest z określonym okresem wypowiedzenia - przekazał z kolei Jakub Piotr Panek, ekspert ds. PR w LOT-cie.

Zobacz także

Sprawa znajdzie swój finał w sądzie (...) Nie potrafię zrozumieć, że LOT nie chce nadal korzystać z Tadeusza Wrony, który stał się symbolem maestrii pilotażu. Gdyby nie jego umiejętności, tego listopadowego dnia 2011 roku doszłoby do katastrofy

Antoni Kania-Sieniawski, mecenas

Cud na Okęciu

Mecenas nawiązał w ten sposób do wydarzeń z 1 listopada 2011 roku, kiedy kpt. Tadeusz Wrona był pierwszym pilotem podczas lotu Boeinga 767 z lotniska Newark w Nowym Jorku do warszawskiego Okęcia.

W samolocie LOT-u nie otworzyło się podwozie i piloci byli zmuszeni lądować bez niego. Dzięki umiejętnościom m.in. kapitana Wrony, udało się bezpiecznie posadzić maszynę. Nikomu z 231 osób na pokładzie nie stało się nic poważnego.

Zobacz także

TVN24.pl podkreślił, że zupełnie inaczej przez swojego pracodawcę został potraktowany amerykański kolega kpt. Wrony - pilot Chesley Sullenberger. Zasłynął on awaryjnym lądowaniem samolotu na rzece Hudson niedaleko Nowego Jorku 15 stycznia 2009 roku. Airbus A320 po zderzeniu z dzikimi gęsiami stracił moc w obydwu silnikach.

Wrak maszyny trafił do muzeum, a historia posłużyła hollywoodzkim scenarzystom do nakręcenia filmu "Sully". Ponadto amerykański pilot stał się żywą reklamą linii US Airways. 

Czy LOT planuje podobny krok?

"Nie wykluczamy kontynuacji współpracy z panem Wroną w nadchodzącej przyszłości, na przykład w ramach LOT Flight Academy, czyli nowoczesnym ośrodku szkoleniowym, który powstał pod skrzydłami LOT-u. Tego typu współpraca musiałaby zostać oparta o nową umowę, adekwatną do pełnionych czynności szkoleniowych" - wyjaśnił Czarnicki z LOT.

Zobacz także

RadioZET.pl/TVN24.pl