Zamknij

Tadeusz Kościński, minister finansów: Polacy są naszymi klientami, musimy im służyć [TYLKO U NAS]

17.02.2020 11:04
Kościński: jestem zwolennikiem prospołecznych zmian - wywiad
fot. Ministerstwo Finansów

Gdy każdy będzie sprawiedliwie płacił podatki, wszyscy się wzbogacimy. Wówczas można będzie myśleć o nowych wydatkach czy np. obniżeniu podatków. Musimy zmienić myślenie, traktować podatki jako coś pozytywnego, a nie zło konieczne – mówi minister finansów, Tadeusz Kościński w rozmowie z portalem Radiozet.pl.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - BIZNES na Facebooku

Katarzyna Witwicka: Został Pan kandydatem na szefa Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju. W czym pomoże nam ewentualne przewodnictwo Polski w tym banku? 

Tadeusz Kościński: Ewentualne objęcie prezesury w EBOR to przede wszystkim szansa dla Polski. Nasz kraj przez ostatnie 30 lat pokazał fenomenalny postęp. Poradziliśmy sobie z hiperinflacją, bezrobociem i brakiem kapitału. Dziś jesteśmy jedną z najlepiej rozwijających się gospodarek na świecie. Jesteśmy państwem, które z sukcesem przeszło z gospodarki centralnie planowanej do rynkowej i z pewnością może mieć duży wkład w funkcjonowanie Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju. 

Jesteśmy dziś bogatsi od Zachodu o doświadczenia i wiedzę jak dokonać udanej transformacji. W banku trwa obecnie dyskusja dotycząca m.in. potrzeby finansowania biedniejszych rejonów Azji i Afryki. EBOR pomaga innym krajom wyjść na prostą i rozwinąć skrzydła gospodarki. Na każdym polu my, Polacy, możemy dzielić się naszą wiedzą. Współpraca w ramach EBOR rodzi także okazje dla przedsiębiorców, którzy mogliby rozszerzyć działalność na kraje rozwijające się. 

Zobacz także

Czy prezesura w EBOR będzie kolidowała z obowiązkami kierownika resortu finansów? 

Nie można być jednocześnie prezesem EBOR i szefem Ministerstwa Finansów. Jeśli zapadnie decyzja o przewodnictwie Polski w banku, wówczas konieczna będzie rezygnacja z urzędu ministra finansów. Zapewniam jednak, że na ten moment, pracuję dla resortu na 110 procent.

Siedziba EBOR znajduje się w Londynie. Gdzie Pan widzi siebie za kilka miesięcy. Tu, czy na Wyspach?

Wszystko zależy od decyzji EBOR i pana Premiera. 

Jeśli w maju przekaże Pan pałeczkę komuś innemu, Pana następca będzie siódmym ministrem finansów od początku rządów PiS. To gorący stołek… 

Po pierwsze nie patrzyłbym na ministerstwo przez pryzmat ministra. Minęły już czasy, gdy szef resortu był najważniejszy. Dziś to pracownicy, dyrektorzy i wiceministrowie wykonują najważniejszą pracę, a szef ma ich wspierać. Czy to gorący stołek? To chyba nie jest najbardziej właściwe określenie. Funkcja ministra finansów to przede wszystkim możliwość wpływu i odpowiedzialność. Jeżeli będzie możliwość realizowania zadań na wyższym poziomie, to byłby dla Polski i dla mnie awans i możliwość podzielenia się zdobytą wiedzą i doświadczeniem. Także za granicą można służyć Polsce.

 

Tadeusz Kościński w rozmowie dla Radiazet.pl
fot. RadioZET.pl/ Piotr Drabik

Mówimy jednak o osobie decyzyjnej. Czy taka rotacja służy ministerstwu? 

Decyzje podejmuje Rada Ministrów, minister finansów nie jest w tym zakresie niezależny. Ja realizuję postanowienia rządu. 

Bezwzględnie? Minister Czerwińska próbowała blokować niektóre decyzje rządu np. poziom wydatków przy „piątce Kaczyńskiego”. 

Przy budżecie kierujemy się stabilizacyjną regułą wydatkową. Zaakceptujemy projekty, na które będzie nas stać. Tegoroczny budżet zakłada zrównoważone finanse, przy zachowaniu wszystkich reguł. 

Zobacz także

Zbliża się okres kampanii prezydenckiej, zatem można jednak oczekiwać, że kolejne projekty się pojawią. Czy resort finansów zgodziłoby się na realizację kosztownych pomysłów? 

To nie jest rola resortu finansów. My mamy trzymać się stabilizującej reguły wydatkowej i realizować postanowienia rządu. Czy wybory prezydenckie przyniosą nowe wydatki? Tego nie wiem. Najpierw jednak ewentualne  Pomysły włączymy w nasze kalkulacje na budżet w 2021 roku.

Na takie zmiany składają się podatnicy. Skąd wziąć pieniądze na kolejne reformy?

Na pewno nie będziemy zwiększać podatków. Uszczelnianie to co innego. Będziemy walczyć z wyłudzeniami skarbowymi. Każdy, kto oszukuje i okrada Skarb Państwa, okrada Polaków i jednocześnie zaburza konkurencję. Gdy każdy będzie sprawiedliwie płacił podatki, wszyscy się wzbogacimy. Wówczas można będzie myśleć o nowych wydatkach czy np. obniżeniu podatków. Musimy zmienić myślenie o podatkach. Traktować je jako coś pozytywnego, a nie zło konieczne. 

Zobacz także

Trudno myśleć o podatkach w pozytywnym kontekście mając na uwadze niesprawiedliwy system. Młodzi są zwolnieni z PIT, a emeryci już nie

Nie można wszystkich zwolnić z podatku. Nie upatrywałbym w tym niesprawiedliwości. Zwolnienie młodych do 26. roku życia było celowym zabiegiem, który miał zniechęcić ich do emigracji. Chcieliśmy, by praca w Polsce im się opłacała. Spójrzmy na to z innej strony: jeśli polscy pracownicy wyjechaliby za granicę, wówczas tam płaciliby podatki. Zatrzymując ich w kraju rekompensujemy koszty zwolnienia ich z podatku tym, że wówczas to w Polsce będą generować dochód i wspomagać wzrost gospodarczy. To wszystkim nam się opłaci i w tym przypadku szklanka jest do połowy pełna. 

Zatem zwolnijmy też emerytów z PIT, to też przyniesie korzyści

Emerytury są cyklicznie waloryzowane. Ich wysokość rośnie. Ponadto pamiętajmy też o tzw. 13 emeryturze. 

Zobacz także

Co można więc naprawić w naszym systemie? 

Chcemy skupić się na bezpieczeństwie i komforcie obywateli, w tym przedsiębiorców. Zamierzamy zwolnić tempo zmian i skupić się przede wszystkim na konsultacjach. Moim głównym celem jest stworzenie ministerstwa, które słucha podatników, będących de facto naszymi klientami. To słowo najbardziej oddaje relacje na linii obywatel – państwo. My mamy słuchać i służyć.

Dla mnie istotna będzie zmiana w nastawieniu urzędników do klientów, czyli podatników. Musimy pamiętać, że to dla nich pracujemy. Społeczeństwo też musi zrozumieć, że działamy dla nich, a nie przeciwko nim. Musimy ułatwiać życie klientom. Robimy to np. wdrażając program e-urząd i poprzez cyfryzację obowiązków administracyjnych. Wtedy czas na papierkową robotę skrócimy do minimum odciążając klientów.

Takim ułatwieniem miał być program Twój e-PIT dla biznesu. Tymczasem bezterminowo wstrzymano pracę nad dostosowaniem programu do rozliczeń przedsiębiorców. 

Pracujemy obecnie nad kompleksowym rozwiązaniem, jakim będzie e-urząd, który pomoże przedsiębiorcom w załatwianiu spraw. Wolimy skupić się na tym, niż na tworzeniu deklaracji dla nich w tym systemie. To skomplikowana operacja ze względu na mnogość danych, które przedsiębiorcy podają urzędnikom. E-urząd przez kolejne trzy lata będzie udoskonalany.

Zobacz także

Chciał Pan jednocześnie opodatkować przedsiębiorców. Mam na myśli zapowiedź opodatkowania Airbnb, czyli platformy pośredniczącej w najmie krótkoterminowym. Nie obawia się Pan, że taki podatek zostanie scedowany na klientów, którzy więcej zapłacą za noclegi w Polsce?

To kwestia tego, gdzie trafiają pieniądze. Czy podatek zostanie scedowany na klientów? Od czego mamy konkurencję? Ta szybko zareaguje na wyższe ceny rywala. 

A co z podatkami płaconymi przez przeciętnego podatnikaIch obniżka przyniosłaby klientom odciążenie, o którym Pan mówi. Podam prosty przykład. Od 13 lat płacimy 32 proc. podatek od tej samej kwoty - 85 528 zł dochodu rocznie. Tymczasem nasze pensje wzrosły, a obciążenie pozostało nieproporcjonalnie duże. Może warto pomyśleć o zwiększeniu progu dochodowego np. do 100 tys. zł? 

Dla wszystkich w ubiegłym roku obniżyliśmy podatek z 18 do 17 proc. Zwiększyliśmy także koszty uzyskania przychodu dla pracowników etatowych. Na tym korzystają także najlepiej zarabiający. 

Patrząc na rosnące płace trudno nazwać takie osoby bogatymi. Mediana płac już teraz wynosi 4 tysiące. Jej wzrost jej kwestią czasu, a niebawem co drugi Polak będzie już w drugim progu podatkowym. 

Jeśli komuś stworzymy bardziej preferencyjne warunki i obniżymy podatek poprzez podwyższenie progu dochodowego, ktoś będzie musiał na tym stracić. Komu wtedy mielibyśmy zabrać? Na razie próg przekracza kilka proc. osób płacących podatki. Jestem zwolennikiem prospołecznych zmian, one zawsze są potrzebne. W miarę możliwości na takie cele zawsze będziemy szukać pieniędzy. 

Zobacz także

Jeśli więc Polacy zapragnęliby podwyżki 500 plus, resort finansów się zgodzi?

To nie kwestia zgody ministerstwa. Naszym zadaniem jest wykazanie, czy to jest możliwe pod względem budżetu. Musimy trzymać się reguły wydatkowej. Nawet przy najlepszych pomysłach musimy dbać o finanse. Trzeba obciąć inne wydatki albo zwiększyć przychody. 

Mówił Pan, że zadaniem ministerstwa jest zadbanie o finanse Polaków.  Resort będzie zachęcał do inwestowania w obligacje? 

W Polsce jest około 240 mld zł w gotówce, która może być zamieniona na saldo na rachunku, na który bank wpłaci odsetki. W naszej koncepcji obligacji zamiast wypłaty odsetek mamy zero-procentowy bon. Emitent, czyli państwo, zamiast wypłacać odsetki, zaoferuje bon na loterii. Tu nie ma przegranych, a może jeden na 100 tysięcy wygra milion złotych. W najgorszym wypadku można będzie wypłacić zainwestowane pieniądze. Takie rozwiązanie od lat funkcjonuje i sprawdza się w Wielkiej Brytanii. Oczywiście nie oznacza to, że chcemy usunąć z naszej oferty dotychczasowe oprocentowane obligacji.

 

Tadeusz Kościński, minister finansów
fot. Piotr Drabik

Spędził tam Pan kilkadziesiąt lat. Czy poza modelem inwestowania Brytyjczyków, czegoś jeszcze możemy się od nich nauczyć? 

Podstawowa zasada, jaka panuje w Wielkiej Brytanii to poczucie, że administracja jest dla obywateli. To samo chcemy osiągnąć w Polsce. Musimy uczyć się traktowania społeczeństwa jako grupy naszych klientów. 

RadioZET.pl