Zamknij

Szpital Narodowy dostaje 18 mln zł miesięcznie za puste łóżka

23.11.2020 13:03
Szpital Narodowy
fot. Piotr Molecki/East News

500 łóżek i 60 nieczynnych respiratorów przynosi Szpitalowi Narodowemu 18 mln zł w ciągu miesiąca. A to dopiero początek: zapowiedziano już prace nad dostawieniem kolejnych 700 stanowisk.

Koronawirus doprowadził już niemal do zapaści systemu ochrony zdrowia. W Polsce umiera łącznie dwa razy więcej osób, niż zazwyczaj – dotyczy to wszystkich zgonów, nie tylko tych spowodowanych bezpośrednio przez COVID-19. Karetki z chorymi krążą często między szpitalami przez długie godziny, szukają wolnego miejsca.

Ratownicy nie próbują już nawet szukać pomocy na Szpitalu Narodowym. Lekarze mówią wprost, ze przyjmowani są tam tylko chorzy nie potrzebujący opieki. W rezultacie w placówce bywa więcej personelu, niż chorych. Za każde gotowe do użycia łóżka i stanowisko z respiratorem szpital tymczasowy inkasuje jednak spore pieniądze.

Szpital Narodowy zarabia miliony na pustych łóżkach. Ma ich 500, szykuje  się na 1200

Szpital narodowy otrzymuje od NFZ wynagrodzenie zarówno za leczenie chorych na COVID-19, jak i za gotowość do tego. W praktyce za samą dostępność pustych łóżek oraz obecność przygotowanych do wykorzystania respiratorów placówka może liczyć w ciągu miesiąca na miliony złotych. Mówił o tym Bartosz Arłukowicz w wypowiedzi dla „Gazety Wyborczej”.

Tajemnice szpitala na Narodowym będzie musiała wyjaśnić komisja. Kto go budował? Czy były przetargi? Jak to możliwe, że temu szpitalowi opłaca się nie leczyć? Te 500 pustych łóżek i 60 niewykorzystanych respiratorów generuje miesięcznie ok. 18 mln zł zysku! Oczekuję, że albo na Narodowym zaczną leczyć pacjentów wymagających respiratorów, albo oddadzą je tym, którzy ich potrzebują i potrafią je obsługiwać.

Bartosz Arłukowicz

Szpital Narodowy organizacyjnie jest częścią szpitala MSWiA. W macierzystej placówce są jeszcze wolne miejsca, szpital tymczasowy nie jest więc obciążany pacjentami.

Zobacz także

Do tego restrykcyjne kryteria przyjęć sprawiła, że SN jest omijany przez karetki z chorymi. Przyznał to w TVN24 szef Szpitala Narodowego.

Tych zgłoszeń jest mało. Na początku obserwowaliśmy około 15-20 w ciągu dnia, w tej chwili przy dostępnych miejscach w szpitalach standardowych, tych zgłoszeń jest około 7-8 na dobę.

dr Artur Zaczyński

Z oficjalnej rozpiski NFZ wynika, że Szpital Narodowy otrzymuje znacznie większe stawki za gotowość do leczenia, niż przewidziano dla szpitali stałych. Przeprowadzenie kontroli w tej sprawie zapowiedzieli posłowie KO.

Zobacz także

Ministerstwo Zdrowia doprecyzowało, że placówki standardowe otrzymują także dodatkowe pieniądze za zaangażowanie personelu za opiekę nad pacjentami.

RadioZET.pl/Gazeta Wyborcza