Szóstka Schetyny. Ekonomiści o propozycji premii dla pracowników

16.07.2019 06:37
Szóstka Schetyny. Ekonomiści komentują propozycję dopłat dla aktywnych zawodowo
fot. PAP/Rafał Guz

Ekonomiści z ostrożnością patrzą na propozycję lidera PO Grzegorza Schetyny, aby wypłacać premie aktywnym pracownikom zarabiającym mniej niż 4,5 tys. zł brutto. „Zamiast systemowego obniżenia opodatkowania pracy, politycy proponują dopłaty do pracy dla wybranej grupy” – komentował dla portalu RadioZET.pl Andrzej Sadowski, prezydent Centrum im. Adama Smitha oraz członek Narodowej Rady Rozwoju przy Prezydencie RP. 

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - BIZNES na Linkedin

Szóstka Schetyny – tak potocznie zostało nazwane sześć punktów nowego programu Platformy Obywatelskiej i jej koalicjantów, który 13 lipca zaprezentował lider ugrupowania Grzegorz Schetyna. 

Zapowiedział m.in. akt odnowy demokracji, usprawnienie ochrony zdrowia, wprowadzenia trzynastej emerytury na stałe, uporządkowanie sytuacji w edukacji, wyeliminowanie smogu oraz wprowadzenie dopłat dla zarabiających poniżej 4,5 tys. brutto. 

Zobacz także

– Gwarantuję, że ci, którzy zarabiają mniej niż 4,5 tys. zł brutto, dostaną dodatkowo premię za aktywność. To inwestycja przede wszystkim w młodych ludzi. Dodatkowo przygotujemy dla nich specjalny pakiet startowy wspierający rozpoczęcie przez nich aktywności zawodowej – zapowiedział Schetyna.

Dodał, że „to są proste ruchy, które od razu dają przyrosty realnych zarobków”. „Dochód na rękę tych, którzy zarabiają płacę minimalną, wzrośnie o ponad 600 złotych. Ich płaca na rękę praktycznie zrówna się z tym, co widzą na pasku” – zapowiedział lider PO.

„Rządy nie obniżają kosztów pracy”

Zapytaliśmy ekonomistów, czy premie dla aktywnych zawodowo to strzał w dziesiątkę, czy wyborczy kapiszon.

– Praca na etacie w Polsce jest opodatkowana łącznie ZUS-em, składkami i podatkami tak wysoko, jak wódka. Politycy to wiedzą. Zamiast systemowego obniżenia opodatkowania pracy proponują dopłaty do pracy dla wybranej grupy – skomentował dla portalu RadioZET.pl Andrzej Sadowski, prezydent Centrum im. Adama Smitha oraz członek Narodowej Rady Rozwoju przy Prezydencie RP. 

Zobacz także

Jego zdaniem najlepsze do tej pory efekty przyniosła „nieznaczna tylko obniżka opodatkowania pracy przeforsowana przez prof. Zytę Gilowską”, byłą minister finansów.

– Tymczasem obecny, jak i poprzedni rząd nie tylko nie obniżyły opodatkowania pracy, ale je podnosiły – wskazał Sadowski.

Dodał, że odstępstwem od podwyżek podatków od pracy dla wszystkich jest częściowa obniżka opodatkowania dotycząca osób do 26 lat i zwolnienie tej grupy tylko z jednego podatku, czyli PIT.

Skoro zauważono, że opodatkowanie pracy szkodzi przy zatrudnianiu młodych ludzi, to co do zasady szkodzi też, kiedy mają więcej niż 26 lat. Wtedy bowiem młodzi ludzie planują zakładanie rodziny. Politycy nie proponują powszechnych rozwiązań dla wszystkich obywateli, tylko upatrują sobie wybrane grupy wiekowe lub dochodowe.

Andrzej Sadowski

„Idea nie jest głupia”

Bardziej optymistycznie na propozycję Schetyny patrzy prof. Witold Orłowski, rektor Akademii Finansów i Biznesu Vistula.

– Idea nie jest głupia, ponieważ chodzi o to, aby płacić tym, którzy pozostają na rynku pracy – podkreślił w rozmowie z portalem RadioZET.pl. 

Podkreślił, że przez ostatnie lata zostały zwiększone transfery społeczne, takie jak 500 plus. „Z tego powodu część osób mogła uznać, że nie opłaca im się pracować. Jednak dla gospodarki i budżetu państwa jest znacznie lepiej, jeśli te osoby zostałyby na rynku pracy” – tłumaczył ekonomista.

Zobacz także

– Według Schetyny lepiej, żeby rząd dopłacał pracownikom premie, niż pozwolił na ich wycofanie się z rynku pracy i życie z zasiłków – dodał prof. Orłowski. Jednocześnie jest sceptyczny wobec kwoty, jaką w swoim wystąpieniu użył lider PO. 

Zastanawiałbym się nad postawionym kryterium 4,5 tysięcy złotych brutto. To poziom nieco poniżej średniej krajowej, ale nadal większość Polaków ma niższe pensje, więc wskazana przez Schetynę kwota jest raczej wysoka.

Prof. Witold Orłowski

„Będzie wzmacniało motywację do pracy”

Z kolei Jeremi Mordasewicz, doradca zarządu Konfederacji Lewiatan, nie ukrywa, że propozycja Schetyna jest kosztowna dla budżetu państwa, ale „może się zwrócić dzięki zwiększeniu liczby pracujących”.

Zobacz także

W naszym kraju mamy wyjątkowo dużo osób biernych zawodowo, więc premiowanie pracy, szczególnie osób o niskich zarobkach, będzie korzystne. Dodatkowych 500 złotych dla pracownika otrzymującego minimalne wynagrodzenie — w przyszłym roku ma to być 2450 złotych — będzie wzmacniało motywację do pracy i pozwoli mu na przykład na sfinansowanie dalszych dojazdów do lepszego miejsca pracy.

Jeremi Mordasewicz

Mordasewicz bardzo krytycznie odniósł się do transferów społecznych, które dotyczą grup nieaktywnych zawodowo.

 Dotychczasowe zasiłki z budżetu, na przykład Emerytura Plus, która tylko w tym roku kosztowała 12 miliardów złotych, nie zachęcają do aktywności zawodowej, nie przyczyniają się do wzrostu gospodarki i dobrobytu – ocenił ekonomista.

RadioZET.pl