Polski kret na Marsie

Olga Papiernik
13.11.2018 10:32
planeta mars

26 listopada na Marsie ma wylądować amerykańska sonda InSight z instrumentem badawczym zawierającym polski mechanizm wbijający Kret, który sprawdzi co znajduje się pod powierzchnią - mówi PAP szef Polskiej Agencji Kosmicznej dr hab. Grzegorz Brona. W obcą planetę "wbijemy się po raz pierwszy".

Według PAK urządzenie penetrujące grunt marsjański, którego mechanizm został opracowany i wykonany w Polsce przez firmę Astronika we współpracy z kilkunastoma firmami i polskimi ośrodkami badawczymi to pierwszy kompletny mechanizm dostarczony przez krajowy przemysł na tak istotną amerykańską misję.

"Sonda InSight została wysłana przez NASA. Jej celem jest badanie powierzchni Marsa, w szczególności wbicie się w jego skorupę i zbadanie tego, co znajduje się kilka metrów pod powierzchnią Czerwonej Planety" - dodał prezes PAK.

Jak podkreślił, będzie to pierwszy taki eksperyment przeprowadzony w historii ludzkości.

"Pierwszy raz wbijemy się w obcą planetę, po to żeby sprawdzić skład geologiczny, ewentualne ruchy tektoniczne lub wykryć substancje, które pozwolą nam się w przyszłości na Marsie osiedlić" - wyjaśnił.

Sonda InSight jest sondą amerykańską, natomiast na swoim pokładzie zabiera instrument badawczy z polskim mechanizmem wbijającym - jeden z kilku, które są umieszczone na tej sondzie. Chodzi o mechanizm wbijający się w skorupę Marsa o nazwie Kret. Pozwoli on spenetrować skorupę Czerwonej Planety.

"Ciekawostką jest to, że Polska specjalizuje się w systemach wbijania się w inne ciała niebieskie. Kilka lat temu dostarczyliśmy podobny mechanizm na potrzeby misji skierowanej na kometę. Niedługo zbudujemy prawdopodobnie podobne mechanizmy dla misji księżycowej" - zaznaczył.

Brona zwrócił uwagę, że polskie podmioty zarówno naukowe, jak i przemysłowe wyspecjalizowały się w konkretnej niszy – mechanizmach do penetracji planet Układu Słonecznego, a InSight jest trzecią misją bardzo istotną z punktu widzenia polskiego wkładu w badanie Marsa.

"Polska już od kilku lat podbija Czerwoną Planetę" - przypomniał szef PAK. Na łaziku Curiosity, który jeździ po Marsie również znajduje się element polski - czujniki optyczne związane z badaniem tej planety; inna misja ExoMars 2016, która wystartowała z Ziemi dwa lata temu i dotarła już do Marsa, zbiera dane dotyczące tej planety wykorzystując kamerę, która "w znacznej części została zbudowana również w Polsce" - dodał.

Jak podkreślił Brona, nasza obecność na Czerwonej Planecie służy celom badawczym. "Chcemy się dowiedzieć, jakie warunki panowały na Marsie w przeszłości, a jakie panują teraz; jakie substancje są na tej planecie i w jakim stężeniu. Po to, żebyśmy mogli w przyszłości te substancje wykorzystać choćby do kolonizacji Czerwonej Planety" - podkreślił."Gatunek ludzki przetrwa następne tysiące lat tylko, jeśli skolonizuje Układ Słoneczny, a być może ruszy dalej. To jest wizja bardzo perspektywiczna" - podsumował.

Lądowanie na Marsie sondy InSight NASA z polskim mechanizmem wbijającym penetrator w powierzchnię Czerwonej Planety to jedno z kilku ważnych wydarzeń dla polskiego sektora kosmicznego, które będą miały miejsce w drugiej połowie listopada. Pozostałe to wyniesienie w przestrzeń kosmiczną polskiego i fińsko-polskiego satelity oraz satelity Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) z systemem telekomunikacyjnym przygotowanym w Polsce, testowe wystrzelenie prototypu polskiej rakiety suborbitalnej na wysokość 15 km oraz diagnoza zapotrzebowania polskiej administracji na dane satelitarne.

Będzie je promować kampania pod hasłem „Poland in Space – kosmiczny listopad” realizowana przy wsparciu Polskiej Agencji Kosmicznej oraz Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii.

Polska Agencja Kosmiczna została powołana ustawą z 26 września 2014 r. Jako rządowa agencja wykonawcza uczestniczy w realizacji strategicznych celów Polski, podejmując działania w celu zwiększenia wykorzystania systemów satelitarnych i przyspieszenia rozwoju technologii kosmicznych na rzecz krajowej administracji, nauki, gospodarki i obronności.

PAP/Magdalena Jarco/OP