Zamknij

Unia debatuje nad nowym budżetem. W grze 2 biliony euro

17.07.2020 11:20
Szczyt UE w sprawie budżetu i funduszu odbudowy Europy
fot. Zucchi Enzo/European Union

Prawie dwa biliony euro - o taką stawkę toczy się unijny szczyt na temat budżetu UE na lata 2021-2027 i funduszu odbudowy gospodarki po pandemii koronawirusa. Ile z tego może otrzymać Polska?

Z wypowiedzi dyplomatów z różnych krajów wynika, że do porozumienia jest wciąż daleko i wcale nie jest przesądzone, że do niego dojdzie w trakcje zaplanowanych do soboty rozmów.

Jedną z głównych problematycznych kwestii jest wielkość środków na ożywienie gospodarcze po kryzysie. Komisja Europejska zaproponowała 750 mld euro na ten cel, ale część krajów sprzeciwia się takiej wysokości tego instrumentu.

Unijny budżet mocno okrojony?

Szef Rady Europejskiej Charles Michel przez minione tygodnie prowadził negocjacje z państwami unijnymi, ale nie zmniejszył tej propozycji nawet o euro.

Zobacz także

Zgody nie ma też w sprawie wielkości budżetu na lata 2021-2027. Tu Michel ugiął się nieco pod presją krajów szukających oszczędności. Zgodnie z jego najnowszą propozycją wieloletnie ramy finansowe miałyby opiewać na 1,074 bln euro zamiast 1,1 bln euro proponowanych wcześniej przez KE. To cięcie jest jednak nadal za małe dla niektórych państw północy. Postulowaną przez nich kwotą jest 1,050 mld euro.

Na sporą bitwę między liderami zanosi się w sprawie zarządzania środkami na odbudowę. Niezależnie od tego, jak wielka będzie to suma, nie będą one tak po prostu przelewane do krajów członkowskich według odpowiedniego klucza. Stolice będą musiały przesłać do Brukseli programy odporności i odbudowy, zgodnie z sugestiami Komisji Europejskiej, by ich gospodarki zostały wzmocnione.

Z nieoficjalnych informacji wynika, że Holandia jest jedynym, ale bardzo zdeterminowanym krajem, który zabiega o to, by plany te były akceptowane w Radzie UE jednomyślnie. Jeśli byłyby one za mało ambitne, mogłyby być zawetowane nawet przez jeden kraj.

Taka postawa - jak tłumaczył grupie dziennikarzy pragnący zachować anonimowość dyplomata holenderski - to efekt braku zaufania do Komisji Europejskiej i tego, że będzie ona wszystkie kraje traktowała jednakowo. W poprzedniej kadencji za kierownictwa Jeana-Claude'a Junckera Bruksela faktycznie przymykała oko na łamanie zasad budżetowych przez Francję.

Bruksela zwiąże dotacje z praworządnością?

Innym, niezwiązanym z wielkością funduszy problemem jest powiązanie dostępu do funduszy z praworządnością. Zdecydowana większość krajów członkowskich jest zdeterminowana, by wprowadzić to rozwiązanie, ale Węgry oraz Polska sprzeciwiają mu się w obecnej formie.

Zobacz także

Dla polskiego premiera Mateusza Morawieckiego kłopotem jest też warunkowość dotycząca osiągnięcie neutralności klimatycznej w 2050 roku. Warszawa jest jedyną stolicą, która do tej pory nie przyłączyła się do unijnej deklaracji w tej sprawie. Unijna 27-ka miała do tego wrócić w czerwcu, ale nie stało się tak przez pandemię.

Według Polityki Insight Morawiecki – ze względu na presję wewnątrz obozu rządzącego nie chcąc dawać pretekstu do ataków na siebie - nie zamierza zaakceptować tego celu w ten weekend.

Sprawa może nie być taka prosta, bo zniecierpliwione stolice zachodnie stawiają sprawę jasno: pieniądze na transformację energetyczną mogą iść tylko do krajów, które będą zbliżały się do celu neutralności klimatycznej. Polska z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji miałaby dostać najwięcej z całej UE - aż 8 mld euro. Niewykluczone jednak, że właśnie ten fundusz padnie ofiarą cięć na szczycie.

Spotkanie liderów rozpocznie się od przemówienia przewodniczącego Parlamentu Europejskiego Davida Sassolego. Potem przewidziana jest dość długa sesja plenarna w gronie przywódców. Następnie Michel będzie się spotykał z nimi dwustronnie, by spróbować znaleźć kompromis.

RadioZET.pl/PAP