Zamknij

Lockdown oznacza upadłość - alarmuje branża targowa

16.10.2020 08:57
Strefa czerwona od 17.10. Branża targowa: lockdown oznacza upadłość
fot. Lucas Photo/Shutterstock (ilustracyjne)

Nowe obostrzenia w strefie czerwonej doprowadzi do upadłości branży targowej - alarmowała "Gazeta Wyborcza". Według badania Polskiej Izby Przemysłu Targowego, co trzecia firma z branży do końca roku zwolni połowę załogi.

Strefy czerwone obejmujące połowę Polski oraz lista nowych obostrzeń - to zmiany, które w czwartek ogłosili premier Mateusz Morawiecki i minister zdrowia Adam Niedzielski. Kolejne rządowe restrykcje są odpowiedzią na gwałtowny wzrost zakażeń koronawirusem. Ostatnie dane mówiły o 8099 nowych przypadkach zarażeń wirusem SARS-CoV-2 oraz 91 zgonach (wśród nich osoby z "chorobami współistniejącymi").

Wśród obostrzeń obowiązujących do soboty 17 października znalazło się m.in. ograniczenie zgromadzeń do 25 (strefa żółta) i 10 (czerwona). Takie restrykcje mocno uderzają np. w branżę targową, starająca się podnieść z tzw. pierwszego lockdownu jesienią. Polska Izba Przemysłu Targowego alarmowała, że wprowadzenie strefy czerwonej w miastach targowych, takich jak Warszawa i Kraków, oznacza odwołanie większości targów zaplanowanych do końca 2020 roku, także w pierwszym kwartale 2021 roku.

Przedsiębiorcy: czeka nas bankructwo

- Nasza branża pozostanie w zastoju najdłużej, bo aż 13 miesięcy, bez przychodów i zysków. Bez wsparcia rządowego czeka nas bankructwo – wyjaśniała Beata Kozyra, prezes zarządu PIPT w rozmowie z "Gazetą Wyborczą".

Zobacz także

Jak podkreślił dziennik, "te 13 miesięcy to odwołane targi od marca tego roku, a także w przyszłości, bo w wyniku wprowadzenia czerwonych stref trzeba będzie skasować nadchodzące imprezy – i to do końca pierwszego kwartału przyszłego roku (wynika to z przepisów o zamówieniach publicznych, czyli konieczności rozpisania przetargów na nowo, a także szacunków strat, które ponieśliby przedsiębiorcy, jeśli targi by się nie odbyły)".

Przedsiębiorcy alarmowali, że od momentu "odmrożenia" gospodarki nie byli w stanie rozkręcić biznesu na nowo, a już muszą mierzyć się z nowymi obostrzeniami. Większość z nich sprawia, że organizacja imprez targowych jest po prostu niemożliwa.

Zobacz także

"Targi oficjalnie mogły zacząć znowu działać od czerwca, ale zbiegło się to z martwym sezonem w branży targowej, którym jest okres wakacyjny. Dzisiaj, kiedy powinien się rozpocząć właściwy sezon targowy, na czerwonej mapie Polski, czyli w kluczowych miastach do organizacji targów, obowiązuje zakaz organizowania targów" - dodała "GW".

Mimo braku ogłoszenia oficjalnego lockdownu przyłączenie kluczowych miast do strefy czerwonej oznacza realny lockdown branży targowej, choć bardziej zasadne byłoby użycie tu nazwy breakdown, czyli upadku

Beata Kozyra

Branża targowa (m.in. projektujący i budujący targi, spedycja i transport targowy oraz dostawcy innych usług na targi) apeluje do rządu o pakiet wsparcia, który pozwoli jej przetrwać kryzys. Wśród postulatów znalazło się m.in. zwolnienie ze składek ZUS od września tego roku do końca marca 2021 r., wydłużenie maksymalnego łącznego okresu korzystania z dofinansowań wynagrodzeń pracowników z trzech do dziewięciu miesięcy oraz 1,5 mld zł wsparcia w formie voucherów targowo-konferencyjnych, które można by wykorzystać w ciągu trzech lat.

"Wyborcza" przypomniała, że senatorowie przychylnie popatrzali na niektóre postulaty branży targowej, ale ostatecznie żaden z nich nie znalazł się w tzw. tarczy antykryzysowej dla turystyki. Poprawki zostały odrzucone przez Sejm. 

Zobacz także

Jak nowych obostrzeń broni premier Morawiecki? Wskazał w czwartek, że wśród celów rządu jest zapewnienie wydajności służby zdrowia oraz utrzymanie pracującej gospodarki i zdecydowana obrona miejsc pracy.

- Nie jesteśmy też skazani, drodzy rodacy, na wybór: albo brak obostrzeń, albo całkowity lockdown. Jest droga pośrednia, zdroworozsądkowa, która jednak zakłada szereg rygorów, obostrzeń i zakłada, że będziemy wszyscy tych obostrzeń przestrzegali - mówił.

RadioZET.pl/Gazeta Wyborcza