Zamknij

Strajk przedsiębiorców znowu w Warszawie

08.05.2020 16:54
Strajk przedsiębiorców w Warszawie. Kolejny protest i starcia z policją
fot. Artur Zawadzki/REPORTER/East News (ilustracyjne)

Po raz kolejny w centrum Warszawy odbył się strajk przedsiębiorców. Jego uczestnicy domagali się lepszego wsparcia rządu dla ratowania firm. Czwartkowy protest zakończył się rozbiciem prowizorycznego obozowiska przed kancelarią premiera.

Strajk przedsiębiorców znów zebrał się w okolicy Ronda Dmowskiego i tzw. patelni przy Metrze Centrum w Warszawie. Grupa kilkuset demonstrantów próbowała przemaszerować ze śródmieścia na ul. Nowogrodzką, gdzie mieści się siedziba partii rządzącej Prawa i Sprawiedliwości.

"Zdjąć kagańce", "Wolna Polska" - to hasła wykrzykiwane przez demonstrantów.

W okolicach Pałacu Kultury i Nauki policja próbowała rozbić marsz, który skierował się w stronę galerii Złote Tarasy. Demonstranci zatrzymali się na przejściu dla pieszych przed Dworcem Centralnym, gdzie usiedli na jezdni.

- Zostaliśmy zablokowani przez policję na przejściu dla pieszych przy Dworcu Centralnym - relacjonował w rozmowie z RadioZET.pl Patryk Lewicki, przedsiębiorca z woj. lubuskiego.

- Przyjechałem dziś ze swoim wspólnikiem, ja zamierzam zostać nawet do nocy - jeżeli tylko będziemy mieli z kim tu zostać, bo wszystkich wyciągają (policja - przyp. red.) do samochodów policyjnych - dodał Lewicki.

Ja przyjechałem tutaj protestować, bo zatrudniam ponad 100 pracowników. Walczę o ich płace i o to, aby ich móc dalej zatrudniać

Patryk Lewicki

Strajk przedsiębiorców w Warszawie

Podczas czwartkowego protestu jego uczestnicy apelowali o odmrożenie gospodarki i skuteczną pomoc dla przedsiębiorców. W proteście uczestniczył m.in. kandydat na prezydenta Paweł Tanajno.

Zobacz także

Demonstracja początkowo miała charakter protestu samochodowego i koncentrowała się wokół Ronda Dmowskiego. Następnie grupa protestujących przeszła Alejami Ujazdowskimi i zatrzymała się najpierw przed Sejmem, a następnie przed kancelarię premiera, gdzie uczestnicy protestu domagali się spotkania z premierem Mateuszem Morawieckim.

Około godz. 1 w nocy z czwartku na piątek policja rozbiła grupę protestujących, która rozbiła przed kancelarią premiera prowizoryczne obozowisko.

Podczas protestu policjanci zatrzymali łącznie 38 osób, z czego 37 - prewencyjnie. Wśród nich był także Paweł Tanajno.

Z pytaniami w tej sprawie do Komendanta Stołecznego Policji nadinsp. Pawła Dobrodzieja w piątek zwrócił się Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar. Jak podkreślono na stronie RPO, "poważne zaniepokojenie" Rzecznika wzbudziła znaczna liczba osób, które zostały zatrzymane prewencyjnie oraz długi okres faktycznego pozbawienia tych osób wolności.

Swoje zatrzymanie Tanajno opisał w piątek rano na swoim profilu na Faceboku. "Wywieźli mnie do jakiegoś odludnego miejsca w Legionowie. Trzymali przez 5 godzin na tylnym technicznym siedzeniu "suki". Co chwilę trzaskali drzwiami, było cholernie zimno, nie dało się spać. O 6:30 półprzytomnemu wręczyli 3 karteczki do podpisania i zaproponowali 500 zł mandatu. Z zamkniętymi oczami z zaspania odmówiłem podpisania czegokolwiek i przyjęcia mandatu. Powiedzieli, że mogę sobie iść, nie wiadomo gdzie i jak".

Policja podkreślała, że podczas nocnego protestu demonstranci naruszyli "wiele obostrzeń wprowadzonych celem ograniczenia rozprzestrzeniania się koronawirusa". Policja zwracała uwagę również na "skrajnie lekceważące" zachowanie protestujących.

RadioZET.pl/PAP/Błażej Makarewicz