Strajk fizjoterapeutów. Minister zdrowia o średnich podwyżkach

02.10.2019 13:32
Strajk fizjoterapeutów i diagnostów 2019. Minister zdrowia: fizjoterapeuci otrzymali średnio po 370 zł podwyżki
fot. PAP/Radek Pietruszka

Fizjoterapeuci otrzymali średnio po 370 zł brutto więcej - przekazał Łukasz Szumowski, minister zdrowia. Tymczasem strajkujący fizjoterapeuci domagają się 1200 zł netto podwyżki. W środę odbyły się kolejne negocjacje pomiędzy związkowcami a urzędnikami.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - BIZNES na Linkedin

W środę w Centrum Partnerstwa Społecznego "Dialog" rozpoczęły się kolejne rozmowy fizjoterapeutów i diagnostów laboratoryjnych z ministrem zdrowia Łukaszem Szumowskim w sprawie podwyżek.

W środę podczas spotkania z dziennikarzami minister zdrowia przekazał dane na temat pensji fizjoterapeutów.

Zobacz także

Z naszych analiz wynika, że z tych zawartych porozumień mamy przedział 200-1000 zł (brutto - przyp. red.) podwyżek w 75 procentach placówek

Łukasz Szumowski

"Rozważamy protest głodowy"

Jak zaznaczył średnia podwyżka to około 370 zł brutto.

Przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pracowników Fizjoterapii Tomasz Dybek powiedział przed spotkaniem z ministrem zdrowia, że jeśli nie dojdzie do porozumienia ws. podwyżki i postulaty nie zostaną spełnione, to najprawdopodobniej strajkujące grupy zawodowe medyków przystąpią do strajku głodowego w Warszawie.

Rozważamy protest głodowy, jeśli postulaty nie zostaną spełnione. Ileż można? Możemy rozmawiać o głodówkach w Warszawie

Tomasz Dybek

Zobacz także

- Chcemy, by na koniec kadencji minister zdrowia poważnie z nami porozmawiał. Domagamy się adekwatnych podwyżek, czyli 1200 złotych na rękę, a nie tylko tych, które wynikają z ustawy - poinformowała Agnieszka Gierszon, przedstawicielka Krajowego Związku Zawodowego Pracowników Medycznych Laboratoriów Diagnostycznych.

Przyznała ona, że faktycznie porozumienia dotyczące wynagrodzeń dla diagnostów, fizjoterapeutów, techników są podpisane, ale są to za niskie kwoty wzrostu i wynikają głównie z ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia.

Pieniądze na podwyżki nie były celowo przeznaczane na te grupy, dlatego wielu dyrektorów placówek – jak wskazują strajkujący - nie wyasygnowało w swoich budżetach takich środków. Protestujący oczekują, że resort zdrowia wywrze presję na dyrektorów, by jednak przyznali podwyżki w wysokości, których domagają się.

Zobacz także

Tego typu podwyżki - rzędu nie więcej niż 150 złotych brutto - były w większej liczbie placówek, ale nie o takich kwotach rozmawiamy

Agnieszka Gierszon

Dodała, że w 30 procentach placówek podwyżki były, ale wynikały z lokalnych ustaleń, sporów zbiorowych, protestów, czy dobrej woli dyrektorów. - Czyli są to podwyżki "ekstra", nieco powyżej kwot ustawowych, ale wciąż są one niesatysfakcjonujące – zaznaczyła Gierszon.

Jej zdaniem, resort zdrowia wskazując, że w ponad 70 procentach placówek przyznano podwyżki, wskazuje właśnie na te „ustawowe, groszowe albo bardzo niskie”. Protestujący natomiast domagają się wyrównania kwot, do tych przyznanych w ciągu ostatnich 4 lat, np. pielęgniarkom, czyli mówią o podwyżkach rzędu 1200 zł na rękę.

Strajk fizjoterapeutów

Równocześnie diagności laboratoryjni, fizjoterapeuci i technicy prowadzą od 23 września strajk zawieszony w maju z powodu niewywiązania się – jak twierdzą - resortu ze złożonych im obietnic.

Domagają się m.in. podwyżki płac o 1200 zł netto, bezpłatnych szkoleń, adekwatnej wyceny świadczeń, szybkiego dostępu pacjenta do fizjoterapeuty i braku limitów na badania laboratoryjne oraz poprawy wynagrodzeń i warunków pracy dla innych zawodów medycznych.

Obecnie akcja protestacyjna polega na wykorzystywaniu przez nich urlopów, zwolnień lekarskich i rezygnacji z nadgodzin. Do strajku przystąpiło ponad 100 placówek.

Zobacz także

RadioZET.pl/PAP