Zamknij

Spór o pensje urzędników. Ofiary ideologii czy wygrani politycznych przepychanek?

15.09.2021 19:01
Spór o pensje urzędników. Ofiary ideologii czy wygrani politycznych przepychanek?
fot. Marek BAZAK/East News

Na politycznej arenie trwa spór o wynagrodzenia urzędników. Poseł Lewicy Adrian Zandberg uważa, że pracownicy budżetówki są ofiarami"ideologii taniego państwa", a zasługują na godne płace. Z kolei minister w KPRM Michał Wójcik podkreśla, że pretensje należy kierować do byłego premiera Donalda Tuska, bo rząd PiS daje podwyżki.

Wynagrodzenia urzędników to punkt zapalny społecznych i politycznych dyskusji. Już w lipcu 2021 roku pisaliśmy, że Ministerstwo Finansów przygotowało 400-stronicową analizę, dotyczącą wynagrodzeń w administracji publicznej i przesłało ją partnerom społecznym rządu. Planowana reforma wynagrodzeń w administracji publicznej pobudziła polityków do dyskusji.

Adrian Zandberg przypomniał, że w piątek (10 września 2021) ulicami stolicy przeszedł "Czerwony marsz" pracowników sądów i prokuratur, którzy domagali się podwyżki wynagrodzeń i rezygnacji z planów ich "zamrożenia". Poseł podkreślił, że to dopiero początek, bowiem kuratorzy sądowi, inspekcje, kolejne grupy zawodowe pracowników budżetówki domagają się godnych płac.

Spór o pensje urzędników. Ofiary ideologii czy wygrani politycznych przepychanek?

Zdaniem polityka "za chwilę wybuchnie strajk w ZUS-ie i staną pod znakiem zapytania kolejne wypłaty 500 plus i emerytur".

Pracownicy budżetówki od lat padają ofiarą tzw. ideologii taniego państwa. Zwracam się tutaj do prawej strony sceny politycznej, bo kiedyś - i słusznie - krytykowaliście państwo, kiedy Tusk kazał zaciskać im pasa. Ale teraz rząd Prawa i Sprawiedliwości robi dokładnie to samo: nie słuchacie tych ludzi, a to są ludzie, którzy ciężko i ofiarnie pracują dla polskiego państwa i zasługują na godne płace

Poseł Adrian Zandberg

Z kolei Tomasz Zimoch (Polska 2050) zarzucił wiceministrowi sprawiedliwości Michałowi Wosiowi, że podczas posiedzenia komisji sprawiedliwości i praw człowieka nie zamierzał rozmawiać ze związkowcami. "Przedstawił tylko ogólne informacje jak to w sądach jest świetnie, a potem opuścił salę tłumacząc się naradą u premiera. To oznaka lekceważenia" - ocenił poseł.

Zarzuty postanowił odeprzeć minister w KPRM Michał Wójcik.

Państwo powinniście swoje pretensje kierować do Donalda Tuska, a dlaczego? Bo z tej mównicy wszyscy powinni wiedzieć o tym, że w 2010 roku Donald Tusk ile dał pracownikom sądów i prokuratur? Zero złotych. 2011 - zero złotych. 2012 - zero złotych. 2013 - zero złotych. 2014 - zero złotych. 2015 - zero złotych. Wtedy nastąpiła Zjednoczona Prawica i od tamtego czasu pracownicy sądów i prokuratur otrzymali podwyżki w wysokości 43 procent

Michał Wójcik, minister w KPRM

- Panie ministrze, ja nie mam problemu z tym, żeby powiedzieć, że Donald Tusk postępował nie w porządku wobec budżetówki. Problem polega na tym, że weszliście w jego buty". A te podwyżki, o których pan mówi, panie ministrze, proszę odpowiedzieć na pytanie, jak duża część z tych podwyżek wynikała z tego, że były podwyżki płacy minimalnej. Bo doprowadziliście do sytuacji, w której jedyną nadzieją pracowników budżetówki na podwyżki jest to, że wzrośnie płaca minimalna – skomentował Zandberg.

RadioZET.pl/PAP/Grzegorz Bruszewski