W Sosnowcu dopłacają do pensji niani

Olga Papiernik
20.07.2018 11:40
mama z córką
fot. Colin Maynard on Unsplash

Pomoc dla 15 rodzin w postaci dofinansowania opieki niani oraz 17 miejsc w nowym klubie dziecięcym – to najważniejsze zadania drugiej edycji programu "Mogę wszystko - projekt godzenia ról społecznych z zawodowymi”, realizowanego w Sosnowcu (Śląskie).

Zainteresowani mieszkańcy Sosnowca mogą się zgłaszać do programu od 24 lipca.

Niania praca

Refundacja części kosztów wynagrodzenia dla 15 niań, które będą zatrudnione w ramach umowy uaktywniającej, pozwoli rodzicom kontynuować karierę zawodową. Gdy będą w pracy, ich dziećmi będą się opiekowały nianie.

- Po raz drugi oferujemy taką możliwość naszym mieszkańcom. Ubiegłoroczna edycja cieszyła się ogromnym zainteresowaniem, a z naszego pomysłu korzystają teraz inne miasta. To naprawdę dobrze się sprawdziło – powiedział w piątek prezydent Sosnowca Arkadiusz Chęciński.

Do 1500 zł dofinansowania będzie przyznawane na rok na opiekę nad dzieckiem od 20 tygodnia życia do 3 lat.

Miasto pozyskało również wsparcie na uruchomienie kolejnego klubu dziecięcego. Tym razem placówka powstanie w centrum miasta przy ulicy Targowej. - Uda nam się przygotować klubik, w którym będzie 17 miejsc opieki. Liczymy, że zarówno dofinansowanie niań, jak i klubik dziecięcy ułatwią rodzicom powrót na rynek pracy po przerwie związanej z urodzeniem dziecka – wyjaśnia prezydent Sosnowca.

Objęte opieką w klubie dzieci w wieku od roku do 3 lat otrzymają wyżywienie i opiekę wykwalifikowanych opiekunek do 5 godzin dziennie. Grafik opieki zostanie dostosowany do potrzeb rodziców. Miesięczny koszt pobytu dziecka w klubie przez pierwsze 12 miesięcy to 70 zł. Trwa remont placówki, a jej otwarcie zaplanowano na styczeń 2019 roku.

Rekrutacja chętnych do skorzystania z obu form opieki nad dzieckiem ruszy 24 lipca i potrwa do 30 września. Organizator zastrzega sobie jednak prawo do wcześniejszego zakończenia rekrutacji, jeśli liczba zgłoszeń przekroczy o 100 proc. liczbę zaplanowanych miejsc.

PAP/Anna Gumułka/OP