Dopłaty do samochodów elektrycznych. Branża krytykuje pomysł resortu energii

16.07.2019 08:29
Dopłaty do samochodów elektrycznych. Branża krytykuje pomysł resortu energii
fot. ARKADIUSZ ZIOLEK/East News (ilustracyjne)

Nawet 37,5 tys. zł rządowego dofinansowania kupna nowego samochodu zakłada projekt rozporządzenia Ministerstwa Energii w sprawie dopłat do zakupu nowych samochodów elektrycznych i wodorowych. Warunkiem jest zakup samochód, który nie może być droższy niż 125 tys. zł.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - BIZNES na Linkedin

Zgodnie z projektem rozporządzenia wsparcie z Funduszu Niskoemisyjnego Transportu dotyczy osób fizycznych, nieprowadzących działalności gospodarczej.

Jak będzie można dostać dotację na auto elektryczne?

Aby wsparcie otrzymać, trzeba będzie złożyć odpowiedni wniosek i spełnić szereg warunków. ME proponuje, by dopłata obejmowały pojazdy fabrycznie nowe, po raz pierwszy rejestrowane na terytorium RP.

Zobacz także

W przypadku pojazdu napędzanego wyłącznie energią elektryczną dopłata może wynieść 30 proc. ceny zakupu, nie więcej jednak niż 37,5 tys. zł. Przy czym kupowany samochód nie może być droższy niż 125 tys. zł. W przypadku auta droższego dopłata nie przysługuje.

W przypadku pojazdu napędzanego energią elektryczną wytwarzaną z wodoru w zainstalowanych w aucie ogniwach paliwowych dopłata może sięgnąć 30 proc. ceny nabycia, nie więcej jednak niż 90 tys. zł. Wodorowe auto nie może być droższe niż 300 tys. zł.

Warunkami otrzymania dopłaty ma być użytkowanie samochodu przez co najmniej rok od zakupu, a w czasie tego roku będzie zarejestrowany w Polsce i dopuszczony do ruchu. Ma również posiadać ubezpieczenie od „uszkodzeń, zniszczeń oraz utraty na skutek zderzeń, kolizji, zdarzeń losowych, uszkodzeń przez osoby trzecie oraz kradzieży”.

Zobacz także

Dodatkowym warunkiem wypłacenia wsparcia jest „skuteczne ustanowienie przez osobę fizyczną nieprowadzącą działalności gospodarczej zabezpieczenia zwrotu wsparcia wraz z należnymi odsetkami i zaakceptowanie przez Zarządzającego dokumentów potwierdzających ustanowienie tych zabezpieczeń”.

Zgodnie z projektem formą zabezpieczenia może być poręczenie, weksel z poręczeniem wekslowym (aval), gwarancja bankowa, zastaw na prawach lub rzeczach, blokada środków zgromadzonych na rachunku bankowym albo akt notarialny o poddaniu się egzekucji przez dłużnika.

W przypadku naruszenia tych zobowiązań „wsparcie wraz z należnymi odsetkami, liczonymi jak dla zaległości podatkowych, zostanie zwrócone”, z wyjątkiem przypadku działania „siły wyższej lub osoby trzeciej, za którą beneficjent nie ponosi odpowiedzialności”.

Branża elekromobilności krytykuje

Tymczasem organizacje promujące elektromobilność krytycznie oceniły propozycję ME dotyczącą dopłat. 

Zdaniem prezesa Fundacji Promocji Pojazdów Elektrycznych Marcina Korolca, minister energii proponuje przepisy, które w żaden sposób nie zelektryfikują polskich dróg.

– Kształt proponowanych przepisów promuje wyłącznie samochody o małym zasięgu. Wyłączone z finansowania są najpopularniejsze samochody elektryczne BMWi3, Volswagen E-Golf, Nissan Leaf. System wsparcia powinien promować samochody o większym zasięgu, po to, żeby mogły one zastępować samochody spalinowe – powiedział Korolec.

Dodał, że przedstawiony projekt rozporządzenia, jego zdaniem, jest niekonstytucyjny.

Zobacz także

Nie można wyłączać spod jego reżimu osób prowadzących działalność gospodarczą. Można uniemożliwić wprowadzanie nabytych aut w koszty, ale zakazać korzystania wydaje się niezgodne z prawem.

Marcin Korolec

Według Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych (PSPA) nie należy oczekiwać przełomu na polskim rynku pojazdów elektrycznych, gdy przepisy o dopłatach wejdą w życie.

– Na tym etapie rozwoju rynku niezbędne jest podwyższenia kwot ujętych w projekcie rozporządzenia. W przeciwnym razie sprzedaż samochodów zeroemisyjnych będzie się utrzymywać na podobnie niskim poziomie jak do tej pory. Administracja ma wiele narzędzi i możliwości w tym zakresie. Może na przykład założyć regresywność i obniżać próg wraz z rozwojem rynku i spadkiem cen EV – ocenił Maciej Mazur, prezes PSPA.

Przypomniał raport PSPA „Polish EV Outlook”, który prognozuje wzrost liczby „elektryków” w 2025 r. do 300 tys. pojazdów z 6 tys. obecnie, ale przy założeniu optymalnego wykorzystania środków z Funduszu Niskoemisyjnego Transportu.

– Przy tak przygotowanych regulacjach spadamy do scenariusza 60 tys. pojazdów elektrycznych w Polsce w 2025 r. Tak elektromobilności, nawet przy najlepszych chęciach, nie zbudujemy – ocenił Mazur.

Zobacz także

RadioZET.pl/PAP