Szykuje się wysyp pozwów przeciw SGGW. Powód? Skradziony laptop

19.11.2019 13:55
SGGW i potencjalny wyciek danych. Będą pozwy przeciwko uczelni
fot. Adam Lawnik/East News

Tysiące osób rozważa złożenie pozwu przeciwko Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego. Powód? Możliwy wyciek danych po kradzieży laptopa. 

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - BIZNES na Linkedin  

Sprawa dotyczy kradzieży komputera, który należał do jednego z pracowników SGGW. Na dysku tego komputera znajdowały się dane osobowe przetwarzane w trakcie postępowań rekrutacyjnych w ostatnich latach na studia w SGGW, takie jak dane identyfikacyjne - imię, nazwisko, nazwisko rodowe, imiona rodziców, pesel, płeć, narodowość, obywatelstwo, adres zamieszkania, seria i numer dowodu/paszportu,  ukończona szkoła średnia, miejscowość szkoły średniej, nr telefonu komórkowego i stacjonarnego, rok ukończenia szkoły średniej, czy wyniki uzyskane na egzaminie maturalnym

To właśnie stało się powodem, dla którego tysiące osób, w tym przyszłych studentów, chce pozwać uczelnie – informuje „Dziennik Gazeta Prawna”. W ubiegłym tygodniu szkoła poinformowała o potencjalnym wycieku danych. Nie wiadomo zatem, czy ktoś będzie chciał wykorzystać zebrane tam dane, a te wystarczą, by np. zaciągnąć pożyczkę.

Zobacz także

Założona na Facebooku grupa „Pozew zbiorowy w sprawie RODO SGGW”, liczy już 14,5 tysiąca członków. Jak informuje gazeta, inicjatorzy akcji nawiązali współpracę z kancelarią prawną, która będzie reprezentować chętnych. Okazało się jednak, że pozwy muszą być składane indywidualnie, gdyż sprawa nie kwalifikuje się na pozew zbiorowy. Uczniowie nie rezygnują jednak z roszczeń. Zarzucają uczelni brak odpowiednich środków technicznych i organizacyjnych pozwalających na przetwarzanie danych osobowych zgodnie z RODO.

Zobacz także

Maciej Gawroński, partner zarządzający w kancelarii Gawroński & Partners, wyjaśnia, że bezpośrednią podstawą takich roszczeń jest art. 82 RODO, który pozwala pozywać o wszelkiego typu szkody, a także o zadośćuczynienie.

Oznacza to, że nawet jeśli jeszcze nie doszło do wykorzystania naszych danych, możemy dochodzić: zadośćuczynienia za narażenie nas na obawę przed kradzieżą tożsamości i koszty poniesione w celu ograniczenia ryzyka negatywnych konsekwencji (np. koszty wymiany dowodu osobistego, zastrzeżenia numeru PESEL w bazach firm pożyczkowych). W USA tego typu roszczenia są na razie ryczałtowane na poziomie kilkuset dolarów. Jednak jest to wczesny etap ucierania się praktyki 

– zauważa ekspert dla „Dziennika Gazety Prawnej”.

Poszkodowani nie są odosobnieni w roszczeniach. Sprawą zainteresował się już Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych.

RadioZET.pl/”Dziennik Gazeta Prawna”