Zamknij

Rząd zapomniał o branży cateringowej. Zostawił ją bez pomocy

25.11.2020 09:53
przygotowanie dań w cateringu
fot. AP/Associated Press/East News

Zamknięta z dnia na dzień gastronomia otrzyma od państwa pomoc umożliwiającą przetrwanie. Nie wszystkie przedsiębiorstwa jednak zostaną potraktowane równie: rząd zapomniał (lub celowo pominął) branżę cateringową, która na wsparcie w świetle obecnych przepisów nie ma co liczyć.

Lockdown gastronomii sprawił, ze prowadzącym restauracje, bary, kawiarnie czy świadczącym usługi cateringowe przedsiębiorcom zagroziła realna jak nigdy wcześniej wizja bankructwa. Lokale mają co prawda prawo do sprzedawania przygotowanych posiłków na wynos, to jednak tylko mała część przedpandemicznej aktywności.

Przedsiębiorcy starają się więc korzystać z tej możliwości, nawet jeśli wcześniej ich działalność koncentrowała się na usługach świadczonych stacjonarnie. Obiady na wynos zaczęła wydawać warszawska stołówka szkolna, dla której powodzenie tej akcji to kwestia przetrwania. Nie cała gastronomia może liczyć na wsparcie od rządu – w tarczy pomocowej zabrakło wyszczególnienia, że dotyczy ona także cateringu.

Catering bez tarczy pomocowej. Rząd zapomniał o całej branży

Prace nad tarczą 6.0 trwają już ponad miesiąc. To efekt między innymi przełożenia posiedzenia Sejmu, na którym miała zostać przyjęta ustawa regulująca przyznawania pomocy, o dwa tygodnie. Prawem zajmuje się obecnie Senat.

Zobacz także

Wśród pomocy, na jaką mogą liczyć dotknięte lockdownem przedsiębiorstwa, znalazło się zwolnienie ze składek ZUS za listopad 2020, wypłacenie postojowego w wysokości 2080 zł, dopłaty dla przedsiębiorców w wysokości 2000 zł do każdego miejsca pracy i mikrodotacja do 5000 zł.

Przedsiębiorcy alarmują, że nie cała branża gastronomiczna będzie mogła skorzystać z tego wsparcia. Wśród uprawnionych podmiotów nie uwzględniono bowiem cateringu, który wskutek ograniczeń ucierpiał szczególnie.

Zobacz także

Rząd zakazał bowiem organizacji imprez, wesel, targów, konferencji i szkoleń, a to właśnie takie wydarzenia były obsługiwane przez branżę cateringową. Przedsiębiorstwa w dużej części nie dysponują na dodatek punktem, w którym serwowały posiłki, nie mogą więc też wydawać ich na wynos. Przedstawiciele gastronomii wprost mówią, że catering ucierpiał na lockdownie najbardziej.

Część z przedsiębiorstw postanowiła spróbować sił w dietach pudełkowych, jest to jednak rynek nasycony, który na dodatek w czasach finansowej niepewności nie ma tylu amatorów, co w czasach prosperity.

Zobacz także

Pomóc w przetrwaniu może tylko wsparcie rządu, którego catering z jakiegoś powodu został pozbawiony, mimo konsultacji, jakie były przeprowadzane z branżą. W przepisach nie został wyszczególniony odpowiedni PKD.

My, polscy przedsiębiorcy i pracownicy Branży Kateringowej PKD 56.21Z, dotkniętej utratą zamówień z powodu pandemii COVID-19, domagamy się poprawienia zapisów tarczy, procedowanej obecnie w parlamencie, poprzez dopisanie kateringu PKD 56.21.Z do działalności objętych wsparciem.

apel branży cateringowej

Przedsiębiorcy podkreślają, że bez pomocy nie będą w stanie uratować miejsc pracy. Wyjaśniają ponadto, że firmy cateringowe to w większości polskie firmy rodzinne, zatrudniające duże liczby pracowników i ponoszące ogromne koszty logistyczne.

Branża dodała, że o ile restauracje mają grono stałych gości, którzy aktualnie wspierają ich biznesy, to ich klientami są instytucje i przedsiębiorstwa znajdujące się przeważnie na pracy zdalnej oraz organizatorzy imprez, którzy także zostali zmuszenie do zawieszenia działalności.

RadioZET.pl/Business Insider Polska