Zamknij

Rząd zamierza „zmniejszyć opłacalność biznesu w pandemii”

29.01.2021 17:10
kontrola policji w restauracji
fot. Pawel Murzyn/East News/East News

Rząd zrobi wszystko, żeby „doprowadzić do zmniejszenia opłacalności prowadzenia tego typu biznesu w okresie pandemii” – taką deklarację w sprawie klubów nocnych i dyskotek złożył wiceminister Maciej Wąsik podczas posiedzenia Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu. W związku z zapowiadanym na 1 lutego 2021 buntem przedsiębiorców lokale mają być atakowane kontrolami wszystkich możliwych służb.

Lockdown okazał się dla wielu przedsiębiorców tykającym wyrokiem śmierci. Część z nich znalazła się w tak trudnej sytuacji finansowej, że postanowiła  zbuntować się przeciwko obostrzeniom wprowadzanych przez rozporządzenia premiera i otworzyć się na klientów.

Decyzję ułatwiło pojawienie się wyroków sądów, które potwierdziły zarzuty ekspertów: restrykcje nie mają umocowania prawnego, gdyż nie można ograniczyć prawa do wolności gospodarczej za pomocą rozporządzenia. Rząd zdecydował się te wyroki ignorować i zmuszać do stosowania się do obostrzeń siłą, a nie prawidłowym uchwaleniem prawa.

Rząd rzucił na przedsiębiorców wszystkie służby. Mają „zmniejszyć opłacalność biznesu w pandemii”

Przedsiębiorcy mówią jasno: o jakichkolwiek zyskach już dawno zapomnieli, teraz muszą walczyć o przetrwanie swoich rodzin i dzieci. Trwający niemal rok lockdown pochłonął oszczędności i doprowadził do zadłużenia, którego nie są w stanie spłacić.

Zbuntowani podkreślają, że za decyzją o zabronieniu im działalności nie poszła pomoc na wystarczającym poziomie, umożliwiająca utrzymanie zatrudnienia oraz opłacenie kosztów stałych. Rozgoryczenie sięgnęło zenitu gdy okazało się, że rząd nie zdążył przygotować zwolnienia z opłacania niemożliwej do wykorzystania koncesji na alkohol, a przepisy mające zwolnić z płacenia abonamentu RTV Poczta Polska interpretuje jako wstrzymanie poboru opłaty, po którą upomni się po zakończeniu pandemii.

Rząd zakomunikował już, że przedsiębiorcy otwierający się mimo rozporządzeń zostaną pozbawieni prawa do pomocy od państwa. MSWiA dodało, że do walki z buntującymi się biznesami zostaną skierowane „wszystkie służby państwowe, na czele z sanepidem i policją”.

Maciej Wąsik, wiceminister spraw wewnętrznych i administracji, uzasadnia to zbyt małą bolesnością nakładanych do tej pory kar dla lokali, które postanowią się otworzyć.

Powinny być zamknięte, we wszystkich była policja i Sanepid, ale dotkliwość kary jest zbyt niska do korzyści, które odnoszą właściciele z otwarcia tych miejsc.

Maciej Wąsik

Kontrola za kontrolą ma zdezorganizować pracę przedsiębiorstw oraz wykorzystywać każdy pretekst, żeby nakładać kary pieniężne. Te wystawiane przez sanepid są co prawda masowo uchylane przez sądy administracyjne z powodu braku podstaw prawnych, pieniądze ściągane są jednak z kont przedsiębiorców natychmiast i oddawane dopiero po kilku miesiącach, gdy wygrają w sądzie.

Rząd otwarcie przyznał, że jego celem jest „zmniejszenie opłacalności prowadzenia biznesu”, co w tak trudnych czasach bywa równoznaczne z doprowadzeniem do upadku.

RadioZET.pl/prawo.pl