Zamknij

Rząd: zamiast obostrzeń dla niezaszczepionych brak restrykcji dla zaszczepionych

28.07.2021 15:11
Adam Niedzielski
fot. Zbyszek Kaczmarek/REPORTER/East News

Zbliżająca się jesienna fala zachorowań na COVID-19 oznaczać będzie konieczność wprowadzenia obostrzeń w celu chronienia zdrowia i życia osób, które się nie zaszczepiły. Rząd zarzeka się, że nie zamierza wprowadzać lockdownu tylko dla osób niezaszczepionych. Mimo wszystko zapowiada go nieco innymi słowami, licząc chyba na to, że nikt się nie zorientuje.

Lockdown wywołany czwartą falą zachorowań jest już niemal pewny. Rząd pogodził się z fiaskiem Narodowego Programu Szczepień i bardziej niż nad zachęcaniem jak największej liczby Polaków do poddania się zabiegowi zdaje się koncentrować na wypracowaniu obostrzeń najmniej szkodzących gospodarce.

Rada Medyczna i przedsiębiorcy wprost wskazują, że najlepszym rozwiązaniem jest wprowadzenie obostrzeń tylko dla osób niezaszczepionych. Rząd nie chce tego zrobić, bojąc się protestów społecznych, i zamiast tego zapowiada, że osoby zaszczepione będą zwolnione z wprowadzanych restrykcji. Ale czy to przypadkiem nie to samo?

Obostrzenia dla niezaszczepionych czy brak restrykcji dla zaszczepionych? Lockdown według rządu

Wszystkie opcje są rozważane, ale zgody na pójście w ślady Francji i zakazanie niezaszczepionym obywatelom wstępu do restauracji, kin, urzędów czy nawet ośrodków zdrowia raczej nie wchodzą w grę – oznajmił minister zdrowia Adam Niedzielski.

O lockdown obowiązujący tylko osoby niezaszczepione zabiega Rada Medyczna. Rząd boi się jednak podjąć takiej decyzji, przewidując znaczny wpływ popularności. Szczególnie, że od szczepień stronią mieszkańcy regionów, w których miłość do PiS jest szczególnie gorąca.

Z pomocną dłonią chcą przyjść politykom przedsiębiorcy, którzy proszą o uchwalenie przepisów umożliwiających im niedopuszczanie niezaszczepionych do pracy oraz odmówienie obsługi niezaszczepionym klientom. Obostrzenia dla osób, które nie poddały się zabiegowi wprowadzałby wtedy biznes, a nie rząd, opcja ta cieszy się więc cichym poparciem części polityków oraz oficjalnym wsparciem Jarosława Gowina.

Jednocześnie jednak rzecznik rządu Piotr Müller zapowiedział w „Rzeczpospolitej”, że na jesieni należy spodziewać się wprowadzania obostrzeń ogólnych, z których przestrzegania zwolnieni będą Polacy zaszczepieni — czyli wariantu hybrydowego.

W Polsce mamy wariant hybrydowy - z jednej strony mamy limity osób w określonych miejscach, ale do tego limitu nie liczą się osoby zaszczepione. Ten wariant pozwala, by z usług korzystały te osoby, które niestety nie chcą się zaszczepić lub czasami nie mogą, oraz nagradza tych, którzy się zaszczepili.

Piotr Müller

Oznacza to, że gdy rząd zmniejszy na przykład liczbę klientów mogących przebywać jednocześnie w sklepie bądź ograniczy liczbę udostępnianych miejsc w hotelach, obostrzenia te nie będą dotyczyć osób, które zabiegom się poddały.

Jaka jest różnica pomiędzy obostrzeniami tylko dla niezaszczepionych oraz obostrzeniami, które nie obowiązują zaszczepionych? W praktyce żadna, rząd jednak liczy najwyraźniej na to, że semantyka pozwoli zachować poparcie społeczne.

Rządzący mają to opanowane do perfekcji. W czasie wyborów obiecali, że nie wprowadzą nowych podatków i w pewnym sensie słowa dotrzymali. Pojawiły się bowiem nowe opłaty, składki i daniny – a skoro nie zostały nazwane podatkami, obietnica nie została złamana.

RadioZET.pl