Zamknij

Rząd zakaże wychodzenia z domu? Jarosław Gowin się wygadał

30.11.2020 12:16
patrol policji i znak zakaz ruchu pieszych
fot. ARKADIUSZ ZIOLEK/East News

W styczniu 2021 roku czekają nas ograniczenia w przemieszczaniu się, które mają pomóc w ograniczeniu rozprzestrzeniania się COVID-19. Rząd wprowadził co prawda w rozporządzeniu zapisy o ograniczeniu możliwości uczestniczenia w spotkaniach świątecznych, najwyraźniej nie spodziewa się jednak, że będą one przestrzegane.

Lockdown w postaci etapu odpowiedzialności, mającego obowiązywać od 28 listopada do 27 grudnia 2020, z góry wprowadził obostrzenia dotyczące świąt. Nie obyło się bez potrzeby dodatkowych wyjaśnień, gdyż zapis o możliwości uczestniczenia w spotkaniu wigilijnym maksymalnie 5 osób wzbudził wiele wątpliwości.

Jarosław Gowin podczas konferencji 30 listopada 2020 zdradził, że na początku 2021 roku rząd planuje ogłosić ograniczenia w przemieszczaniu się. Można wywnioskować, że jest to zaplanowana reakcja na spodziewany wzrost zachorować wywołany świątecznymi wojażami oraz odreagowywaniem całego 2020 roku podczas zabaw sylwestrowych.

Ograniczenia w przemieszczaniu się w styczniu 2021. Rząd chce walczyć z konsekwencjami spotkań świątecznych oraz Sylwestra

Premier Mateusz Morawiecki tłumacząc wpisanie limitu 5 osób na spotkaniu świątecznym uspokajał, że jest to zalecenie, a nie twardy nakaz. W związku z tym teoretycznie kar za jego złamanie nie trzeba się obawiać. Teoretycznie, gdyż wystarczy donos nieżyczliwego sąsiada, żeby na Wigilii pojawił się niespodziewany gość w postaci policji władnej do zgłoszenia przewinienia do sanepidu. Może to oznaczać gigantyczne kary.

Zobacz także

Często odwołujący się do chrześcijańskich wartości rząd raczej nie ma w planach walczyć z tradycyjnymi świętami, już teraz więc szykuje się do skutków przymykania oczu na rozluźnienie reżimu sanitarnego.

Zobacz także

Jarosław Gowin zdradził podczas konferencji dotyczącej Planu dla Pracy i Rozwoju, że na pierwsze tygodnie stycznia 2021 roku rząd zaplanował ograniczenia w przemieszczeniu się obywateli. Wicepremier podkreślił, że będzie to raczej apel o pozostanie w domu, niż prawne ograniczenie wolności Polaków (co możliwe byłoby dopiero po wprowadzeniu stanu wyjątkowego), niewykluczone jednak, że policja będzie starała się, żeby ta prośba rządzących spotkała się z odpowiednim odzewem ze strony obywateli.

Zobacz także

W czasie lockdownu mieliśmy już wiele przypadków prób karania obywateli za zachowania niezgodne z rozporządzeniem, w tym z kierowaniem do sanepidu wniosków o ukaranie. Może to oznaczać ściągnięcie z konta nawet 30 000 zł, apel rządu może więc okazać się czymś więcej, niż tylko prośbą.

Jak wynika z udostępnianych przez Ministerstwo Zdrowia danych, koronawirus jest w odwrocie. 30 listopada 2020 odnotowano niecałe 6000 wykrytych przypadków zachorowań, podczas gdy jeszcze dwa tygodnie wcześniej liczba ta oscylowała w okolicach 30 000.

RadioZET.pl