Zamknij

Rząd szykuje nowy podatek od smartfonów

22.02.2021 17:45
Mateusz Morawiecki
fot. Mateusz Jagielski/East News

Jeśli myślicie nad nowym sprzętem komputerowym lub telefonem, to lepiej na zakupy wybrać się wcześniej niż później. Rząd pracuje już bowiem oficjalnie nad nowym podatkiem, który spowoduje wzrost ich cen. W kuluarach padały nawet informacje, że miałby on wynosić 6 procent.

Podatki to jeden z ulubionych tematów rządu. Politycy na prezentacyjnych slajdach chętnie chwalą się ich obniżeniem, sugerując że zostawili w kieszeniach Polaków kilka miliardów złotych. Jednocześnie jednak na innych konferencjach wskazują, że w czasie ich rządów zaczęli wyciągać rocznie od Polaków niemal 50 procent więcej podatku PIT.

Mimo wyborczych obietnic o wtrzymaniu się od nakładania nowych podatków, fiskalna ofensywa trwa w najlepsze. Tylko w 2021 roku zaczęła obowiązywać opłata mocowa, opłata od cukru i podatek handlowy, a końca nowych obciążeń nie widać. Ministerstwo Finansów zamieściło nawet oficjalne ogłoszenie o pracę dla specjalisty, który nowe daniny miałby wymyślać i wdrażać. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa narodowego zdradziło zaś, że w najbliższym czasie na rządową agendę trafi objęcie opłatą reprograficzną smartfonów i komputerów.

Opłata reprograficzna od smartfonów. Rząd nałoży nowy podatek na sprzęt

Opłata reprograficzna to podatek, którego zadaniem jest wynagrodzenie twórcom możliwości kopiowania ich dzieł. Jest ona już doliczana między innymi do nośników danych, takich jak pamięć USB, dyski twarde i nośniki SSD, czy nawet papier do drukarek i kserokopiarek.

MKiDN uważa, że opłatę należy nałożyć także na smartfony, gdyż obecnie to one właśnie najbardziej uszczuplają przychody artystów. Ministerstwo oczekuje  na wpisanie projektu ws. zmian w naliczaniu opłaty reprograficznej do wykazu prac legislacyjnych rządu i rozpoczęcie konsultacji, które wyznaczą wysokość daniny.

Z pewnością stawka nie będzie identyczna dla wszystkich urządzeń i nośników danych (...). Najważniejsze jest, aby kwoty, które dotąd zostawały przez lata w kieszeni producentów sprzętu, trafiły wreszcie - tak jak w większości rozwiniętych krajów - do artystów pozbawionych wynagrodzenia za swoją pracę wskutek masowego, bezpłatnego kopiowania i odtwarzania ich utworów na urządzeniach elektronicznych.

Wanda Zwinogrodzka, wiceminister kultury

To już kolejna próba obłożenia smartfonów kolejnym podatkiem. Ostatnia miała miejsce jeszcze przed pandemią i wtedy ZAiKS poinformował, że opłata reprograficzna od telefonów miałaby wynieść nawet 6 procent. Gdy o tej wartości stało się głośno, Związek oficjalnie zaczął swoje rewelacje dementować.

Nowy podatek miałby przynosić około 300 mln zł rocznie. Pieniądze te trafiałyby do artystów, między innymi jako środki do wypłacania „godnych emerytur” twórcom, którzy stronili od opłacania składek ZUS.

Zdaniem Zwigrodzkiej branża elektroniki użytkowej przeżywa teraz prosperity, nałożenie dodatkowego podatku nie powinno mu więc zaszkodzić. Na alarmujące wskazania ekspertów wskazujących, że opłata zostanie w całości przełożona na kupujących, wiceminister odparła, że producenci przyjmą ją na siebie, uszczuplając swój zysk.

Jak wprowadzanie nowego podatku działa na ceny objętych nim produktów można było zaobserwować w styczniu 2021 roku, porównując ceny sprzed i po wprowadzeniu podatku od cukru.

RadioZET.pl/Bankier.pl/PAP