Zamknij

Rząd przeszacował liczbę zyskujących na Polskim Ładzie? „Doszło do fatalnej pomyłki”

18.01.2022 17:41
mężczyzna załamany po zapoznaniu się z Polskim Ładem
fot. PIOTR KAMIONKA/REPORTER/East News

18 mln Polaków zyska na Polskim Ładzie – przekonuje rząd w materiałach promocyjnych reformy. Ekonomiści wskazali jednak, że prawda może być zupełnie inna. Do wyliczeń „z premedytacją” użyto danych z 2018 roku, uśredniając je w taki sposób, że osoba zarabiająca 36 000 zł miesięcznie mogła zostać potraktowana jako otrzymująca pensję minimalną.

Polski Ład coraz bardziej traktowany jest przez ekonomistów jako nieład. O tym, że zapowiedzi podwyżek wynagrodzenia nie pokryły się ze stanem faktycznym przekonali się nauczyciele, którzy jako pierwsi otrzymali wypłaty w 2022 roku. Spora część z nich została uszczuplona o kilkaset złotych, co według rządu było winą księgowych, a nie skomplikowania systemu. Na to drugie zgodnie wskazują jednak niezależni specjaliści.

Coraz większe wątpliwości dotyczą także liczby beneficjentów Polskiego Ładu. Jako podstawy do wyliczeń użyto bowiem danych z 2018 roku, stosując przy tym „narrację uśrednionego podatnika”. Sławomir Dudek, główny ekonomista Forum Obywatelskiego Rozwoju, brutalnie wypunktował tę metodę: „średnio ja ze swoim kotem mamy po trzy nogi”. Czy rzeczywiście w kieszeniach podatników zostanie deklarowane przez rząd 17 mld zł?

Polski Ład nie jest tak korzystny, jak przedstawia rząd? Ekonomiści wskazali błędy w obliczeniach

Informacja o tym, że dzięki podwyższeniu kwoty wolnej od podatku do 30 000 zł w kieszeniach Polaków zostanie 17 mld zł, jest tylko półprawdą. Rząd bowiem jednocześnie wprowadził samodzielną składkę zdrowotną, noszącą wszelki znamiona podatku, i stwierdził że nie jest ona podatkiem. Co zostawiła w portfelach wyższa kwota wolna, z nawiązką zabrał składka.

To właśnie z jej powodu konieczne było wprowadzenie ulga dla klasy średniej, chroniąca osoby zarabiające do 11 141 zł brutto przed oddawaniem fiskusowi więcej, niż w poprzednim systemie. Składka zdrowotna płacona od każdego złotego przychodu obniżyła także emerytury części seniorów oraz zaowocowała „najwyższym w historii podniesieniem podatków dla firm”.

Okazało się jednak, że nawet używanym do promowania Polskiego Ładu wyliczeniom pokazującym tylko część skutków reformy nie można do końca ufać. Sprawa wyszła na jaw, gdy doradca premiera pokazał nieco dokładniejsze niż rozsyłane w broszurach reklamowych dane.

Po ich analizie Sławomir Dudek z FOR wskazał na „fatalne błędy”, które „z premedytacją” wypaczyły wyniki wyliczeń, tak by zaprezentować Polski Ład jako znacznie korzystniejszy, niż jest w rzeczywistości.

Ta manipulacja w tabeli wynika z faktu, że w kolumnie pokazującej rzekomo płacę miesięczną nie jest prawdziwa płaca miesięczna podatnika, ta, która jest na pasku, tylko to jest przychód roczny z zeznania podatkowego podzielony przez 12 miesięcy. Tego już w tabeli nie wskazano. To kompletnie zmienia prawdziwy obraz liczebności podatników.

Sławomir Dudek

Jako przykład Dudek wskazał pracownika, który został zatrudniony w grudniu 2018 roku z pensją 36 000 zł. Według wyliczeń zaprezentowanych przez rząd zyska on na Polskim Ładzie, gdyż został potraktowany jako osoba zarabiająca 3000 zł brutto miesięcznie. Podobnie za beneficjenta Polskiego Ładu uznano pracownika, który przez pół roku otrzymywał pensję w wysokości 6000 zł. Tyle tylko, że w rzeczywistości na zmianach nie zyska, może co najwyżej nie stracić dzięki uldze dla klasy średniej.

Posłuchaj podcastu

Główny ekonomista FOR wskazał także, że podawane przez rząd wyliczenia zostały zdeformowane przez przyjęcie wiekowych z punktu widzenia ekonomii danych.

W Ocenie Skutków Regulacji do ustawy wskazano, że bazowano na danych z 2018 roku. To aż cztery lata różnicy i rozkład w 2022 r. może być kompletnie inny, uwzględniając ogromny przyrost płacy minimalnej i nominalny wzrost gospodarki w okresie aż czterech lat. Także to są tylko szacunki.

Sławomir Dudek

Na zawyżenie przez rząd liczby beneficjentów Polskiego Ładu wskazał także prof. Stanisław Gomułka, były wiceminister finansów, obecnie główny ekonomista BCC. Nie wierzy on w podawaną w materiałach promocyjnych liczbę 18 mln Polaków, którzy na reformie zyskają lub przynajmniej nie stracą.

Pojawiają się wyliczenia, że beneficjentów może być znacznie mniej: 10-12 mln.

prof. Stanisław Gomułka

Dudek taką różnicę podsumował dosadnie: „rząd sprytnie manipuluje wskaźnikami, uśrednianiem, pokazywaniem kwot łącznych, zamiast w rozbiciu na grupy tracące i zyskujące”.

Stosowana „z premedytacją” narracja uśrednionego podatnika to zdaniem eksperta nieprawidłowe korzystanie ze statystyki, porównywalne ze stwierdzeniem, że „średnio ja ze swoim kotem mamy po trzy nogi”.

RadioZET.pl/money.pl