Zamknij

Rząd nie zniesie lockdownu. Przyznał to na stronie o koronawirusie

13.05.2021 19:38
Adam Niedzielski
fot. Krystian Maj/KPRM

Rząd wycofał się po cichu z obietnicy odmrożenia gospodarki w maju 2021 roku, rozumianej przez Polaków jako zakończenie lockdownu. Teraz deklaruje już tylko wdrożenie „majowego harmonogramu łagodzenia obostrzeń”, przyznając tym samym, że nie znikną one do końca. 

Lockdown, zgodnie z ogłoszonym na konferencji 28 kwietnia 2021 „harmonogramem odmrażania gospodarki”, miał zniknąć do końca maja 2021 roku. Rzeczywistość okazała się jednak mniej różowa, co przyznał sam rząd, nie mówiąc już o uchylaniu obostrzeń, lecz tylko o ich łagodzeniu. Można o tym przeczytać na stronie gov.pl/koronawirus.

Nawet bowiem branże, które dostały możliwość powrotu do działania, mogą to robić pod warunkiem stosowania się do znacznych ograniczeń. W praktyce więc końca lockdownu w najbliższym czasie nie będzie, zostanie on tylko ograniczony, żeby nie dezorganizował tak bardzo życia gospodarczego i społecznego.

Lockdown tylko złagodzony, a nie zniesiony. Na koniec obostrzeń jeszcze poczekamy

Lockdown może zostać z nami już na zawsze. Zamykanie gospodarki i ograniczanie kontaktów społecznych to sposób na powstrzymanie przenoszenia się COVID-19 na nowe osoby. Fale zachorowań będą się pojawiać, dopóki nie powstanie odporność zbiorowa. Według specjalistów koronawirus przestanie być zagrożeniem, gdy zaszczepi się 60-70 procent populacji.

Problem w tym, że niechęć do poddania się wakcynacji zadeklarowała aż 1/3 Polaków. Może to oznaczać, że odporności zbiorowej nie uda się osiągnąć i że atakować nas będą kolejne fale, wymuszając wprowadzanie kolejnych twardych lockdownów.

Według szacunków ministra zdrowia Adama Niedzielskiego, w połowie maja 2021 odporność na koronawirusa nabyło około 55 procent społeczeństwa. To zarówno osoby, które się zaszczepiły, jak i ozdrowieńcy, którzy COVID-19 mają już za sobą. Z tego powodu obostrzenia zostały tylko złagodzone, a nie zniesione.

Hotele mogą oferować tylko połowę dostępnych miejsc, w sklepach obowiązuje wciąż limit klientów (maksymalnie jedna osoba na 15 metrów kwadratowych), w ogródkach gastronomicznych korzystać można będzie tylko z co drugiego stolika, a maseczki zdejmowane na otwartej przestrzeni trzeba będzie zakładać wchodząc do zamkniętych pomieszczeń, nawet na klatce schodowej bloku.

Lockdown będzie mógł zniknąć całkowicie dopiero wtedy, gdy zaszczepi się odpowiednio duża liczba Polaków. Z szacunków rządu może wynikać, że obecnie zadeklarowanych chętnych jest za mało, żeby osiągnąć odporność zbiorową. Z tego powodu rusza akcja profrekwencyjna, zachęcająca do zaszczepienia się. Adam Niedzielski oznajmił, że „na razie nie ma rozmów o uczynieniu szczepienia przeciw COVID-19 obowiązkowym”, można jednak wywnioskować, że takie rozwiązanie może się potencjalnie pojawić w przyszłości, żeby ratować polską gospodarkę

Z deklaracji rządu wynika, że wszyscy chętni mają otrzymać co najmniej jedną dawkę szczepionki do końca wakacji. Program wakcynacji to obecnie podwójny wyścig z czasem: czy uda się zaszczepić odpowiednio dużą liczbę Polaków przed pojawieniem się jesiennej czwartej fali oraz czy uda znaleźć na czas się odpowiednio dużo chętnych, żeby osiągnąć odporność populacyjną.

RadioZET.pl