Zamknij

Rząd chciał zakazać alkoholu. Interweniował sam Kaczyński

24.11.2020 16:49
sklep monopolowy
fot. Maciej Luczniewski/REPORTER

Rząd miał już gotowe przepisy o zakazie sprzedaży alkoholu po godzinie 19:00, ale na ich wprowadzenie nie zgodził się w ostatniej chwili Jarosław Kaczyński. Szef PiS stwierdził, że wyborcy takiego ograniczenia by mu nie wybaczyli.

Lockdown gospodarki wprowadzany jest przez rząd w imię walki z pandemią COVID-19. Celem obostrzeń jest zahamowanie rozprzestrzeniania się koronawirusa poprzez ograniczenie kontaktów międzyludzkich. Stąd decyzje o zamknięcie branży fitness, eventowej, gastronomicznej czy ograniczeniu działalności galerii handlowych i sklepów wielkopowierzchniowych.

Eksperci rządowy wskazywali, że w tych miejscach właśnie dochodzi do najbardziej intensywnej transmisji koronawirusa. Część branż, jak na przykład hazardowa, została jednak całkowicie zignorowana, inne obostrzenia planowano wprowadzić, ale ostatecznie przestraszono się spodziewanych reakcji społecznych. Tak było z przygotowanym zakazem sprzedaży alkoholu po godz. 19:00.

Zakazu sprzedaży alkoholu nie będzie. Rząd boi się wyborców

Kulisy prac nad rozporządzeniem wprowadzającym częściową prohibicję odkryli dziennikarze „Gazety Wyborczej”. Udało im się porozmawiać z informatorami znającymi dokładnie proces prac nad niedoszłymi przepisami.

Zobacz także

Do zakazu sprzedaży alkoholu rząd podchodził już dwa razy. Prohibicja miała stać się częścią etapu odpowiedzialności, czyli obostrzeń mających obowiązywać w grudniu 2020 roku. Ostatecznie jednak nad chęcią ratowania żyć Polaków przeważyły interesy polityczne.

Zobacz także

Gdy wieści o przygotowanym zakazie sprzedaży alkoholu rozeszły się wśród polityków PiS z całego kraju, ci natychmiast wszczęli alarm.

Dostawaliśmy sygnały, że czego jak czego, ale jakichkolwiek zakazów związanych z wódką ludzie nam nie wybaczą. Przeciwko nam mogli wystąpić nasi zwolennicy, ale też ci którzy do tej pory do polityki się nie mieszali i nie chodzili np. na wybory.

działacz PiS

Pojawiały się także głosy, że budżet potrzebuje jak nigdy dotąd wpływów z akcyzy, a wprowadzenie częściowej prohibicji może wywołać wśród posłów PiS rozłam podobny do wywołanego przez „piątkę dla zwierząt”.

Ostatecznie wprowadzania ograniczeń w sprzedaży alkoholu zabronić miał sam Jarosław Kaczyński.

RadioZET.pl/Gazeta Wyborcza