Zamknij

Rząd: 35,3 mld zł nadwyżki budżetu. Ale podwyżek budżetówce nie da. Dlaczego?

20.08.2021 14:55
Mateusz Morawiecki i Tadeusz Kościński
fot. Piotr Molecki/East News

Minister finansów Tadeusz Kościński po raz kolejny pochwalił się, że budżet państwa wypracował nadwyżkę. Po lipcu 2021 roku dodatkowe środki, jakimi ma dysponować Polska, to 35,3 mld zł. Jednocześnie jednak rząd zapowiedział zamrożenie płac w budżetówce, argumentując że nie ma na nie pieniędzy. Jak to rozumieć?

Wynagrodzenia w strefie budżetowej  w 2022 roku zostaną zamrożone – zapowiedział premier Mateusz Morawiecki. Powodem ma być brak pieniędzy wywołany spadkiem przychodów budżetowych w czasie pandemii oraz koniecznością zapewnienia pomocy przedsiębiorstwom, którym rząd zabronił w czasie lockdownu funkcjonować.

Równocześnie jednak Ministerstwo Finansów regularnie chwali się osiągnięciem nadwyżki budżetowej, która po lipcu 2021 roku ma już wynosić 35,3 mld zł. Czy więc budżet stać na podwyżki dla budżetówki, ale rząd nie chce się na nie zgodzić, czy też mamy do czynienia z propagandą sukcesu i pieniędzy którymi chwali się resort finansów tak naprawdę nie ma?

Rząd chwali się nadwyżką w budżecie i jednocześnie mówi, że nie ma pieniędzy na podwyżki. O co chodzi?

Informacje o wzroście nadwyżki budżetowej przekazał PAP minister finansów Tadeusz Kościński. Szef MF zdradził, że to wynik wyższych dochodów z pobieranych podatków.

W lipcu 2021 r. dochody budżetu państwa były wyższe o ok. 5,7 mld zł, czyli o 14,8 proc. r/r, i wyniosły 44,1 mld zł. W okresie styczeń-lipiec 2021 r. wykonanie dochodów budżetu państwa wyniosło 278,1 mld zł i było wyższe o. 42,3 mld zł, czyli o 17,9 proc. w stosunku do wykonania w okresie styczeń-lipiec 2020 r. Wydatki wyniosły 242,8 mld zł. Pod koniec lipca w budżecie odnotowano nadwyżkę na kwotę 35,3 mld zł.

Tadeusz Kościński

Czy rzeczywiście polski budżet ma się tak dobrze w trudnych pandemicznych czasach? Odpowiedź w pełnym zastrzeżeń raporcie przedstawiła Najwyższa Izba Kontroli, która wytknęła rządowi ukrywanie wydatków w tworzonych masowo funduszach pozabudżetowych.

W ten sposób prawdziwa kondycja finansowa Polski nie jest podawane do wiadomości publicznej, rząd chwali się za to sprawnością zarządzania symbolizowaną przez osiąganą nadwyżkę.

Przeprowadzona przez NIK analiza wykonania budżetu państwa wykazała, że w zeszłym roku rząd zastosował bezprecedensowe mechanizmy służące wypychaniu wydatków poza budżet. Stosowanie takich praktyk doprowadziło do znacznej rozbieżności między wysokością deficytu i długu raportowanych według metodologii krajowej i unijnej.

Marian Banaś, prezes NIK

W rzeczywistości w 2020 roku dług publiczny wzrósł o 200 mld złotych – o tyle, ile łącznie przez poprzedzającą ten rok dekadę. Gdyby pieniądze wydawane poza budżetem przeznaczyć na świadczenie 500 plus, które kosztuje 40 mld zł, to jego wysokość wzrosłaby do prawie 2500 zł.

Płace dla budżetówki zostały zamrożone, gdyż pieniędzy na podwyżki nie ma. Polski Ład ma być próbą podwyższenia podatków i zwiększenia przychodów państwa: obniżka zobowiązań fiskalnych, którą tak chwali się rząd, mają zostać objęte grupy kojarzone z poparciem dla rządu. Pieniądze na te przywileje mają zaś zostać zabrane klasie średniej i przedsiębiorcom, w których to grupach – jak wskazują statystyki – wyborców PiS jest mniej.

Jarosław Gowin po odwołaniu z rządu zdradził, że Polski Ład ma dać zastrzyk pieniędzy, które rząd zamierza wykorzystać do zwiększenia swojej popularności w przychylnych mu grupach społecznych i przeprowadzić przyspieszone wybory. W 2023 roku zaostrzone reguły wydatkowe nie pozwolą już bowiem na tak daleko idące manipulowanie finansami publicznymi. Konieczne będą „radykalne cięcia”, które wywołają duże niezadowolenie społeczne.

RadioZET.pl/PAP