Rosnący udział eksportu do UE oznacza, że polskie przedsiębiorstwa są coraz bardziej konkurencyjne

Olga Papiernik
14.05.2018 15:11
export
fot. chuttersnap on Unsplash

Rosnący udział eksportu na rynki UE świadczy o tym, że polskie firmy są coraz bardziej konkurencyjne i potrafią doskonale sobie radzić na wymagających rynkach. Coraz częściej konkurują jakością wytwarzanych towarów - wskazał w poniedziałkowym komentarzu Zbigniew Maciąg z Konfederacji Lewiatan.

Ekspert zwrócił uwagę, że polski handel zagraniczny jest coraz bardziej związany z Unią Europejską - ponad 80 proc. naszego eksportu trafia na tamtejsze rynki. Z państw unijnych pochodzi też prawie 60 proc. importu.

"Rosnący udział eksportu na rynki unijne świadczy o tym, że polskie przedsiębiorstwa są coraz bardziej konkurencyjne i potrafią doskonale sobie radzić na wymagających rynkach. Coraz częściej konkurują nie tylko ceną, ale również jakością wytwarzanych towarów" - podkreślił Maciąg.

Jak wskazał, w pierwszym kwartale mamy z krajami UE dodatnie saldo obrotów w wysokości 10,6 mld euro. "Naszym największym partnerem handlowym są Niemcy, do których eksport wzrósł o 4,7 proc. w porównaniu z pierwszym kwartałem 2017 r. Udział naszych zachodnich sąsiadów w eksporcie też ciągle rośnie i wynosi już prawie 28 proc." - zaznaczył.

Według Maciąga ostatnio gospodarka niemiecka, ale i cała strefa euro, dostali lekkiej zadyszki. Jak wyjaśnił, wskaźnik PMI dla przemysłu w Niemczech z miesiąca na miesiąc odnotowuje niższe poziomy. "To spowolnienie za zachodnią granicą nie jest na razie zbyt odczuwalne w Polsce. Chociaż dane o obrotach handlu zagranicznego pokazują lekki spadek dynamiki eksportu do Niemiec" - wyjaśnił.

Maciąg zwrócił uwagę, że po dwóch miesiącach 2018 r. eksport był wyższy o 5,9 proc. w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku, po trzech miesiącach dynamika spadła do 4,7 proc.

"W pierwszym kwartale 2017 roku, w porównaniu do analogicznego okresu 2016 r. eksport był wyższy o 6,6 proc. Na początku roku, wśród naszych głównych partnerów handlowych odnotowaliśmy w eksporcie spadek obrotów do sześciu państw" - zaznaczył.

Zdaniem Maciąga, gdyby się okazało, że spowolnienie w strefie euro, w tym w Niemczech w pierwszym kwartale br., będzie miało głębszy charakter, to "niewątpliwie wpłynie negatywnie, w kolejnych miesiącach, na dynamikę naszego eksportu".

"Po trzech miesiącach widać, że korzystny dotąd bilans w obrotach towarowych z zagranicą(w 2017 r. był na plusie), zmienia się. Musimy się przyzwyczajać do deficytu, za którym może stać wzrost importu dóbr inwestycyjnych, co byłoby korzystne, bo oznaczałoby wzrost inwestycji przedsiębiorstw" - podkreślił ekspert. Ale, jak ocenił, do osłabienia naszego eksportu mogą się również przyczynić kłopoty firm z zaspokajaniem rosnącego popytu, a także głębsze spowolnienie gospodarcze w strefie euro i Niemczech. "Miejmy nadzieję, że nie nastąpi" - wskazał.

Jak poinformował w poniedziałek Główny Urząd Statystyczny w pierwszym kwartale br. eksport wyrażony w euro wyniósł 52,5 mld euro, a import 53,4 mld euro (wzrost w eksporcie o 3,7 proc., a w imporcie o 6,9 proc.).

Według GUS w obrotach towarowych handlu zagranicznego odnotowano ujemne saldo na poziomie 4,0 mld zł, podczas gdy w analogicznym okresie roku ubiegłego było dodatnie i wyniosło 2,9 mld zł. W porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku eksport w I kwartale spadł o 0,8 proc., a import wzrósł o 2,3 proc. - podał GUS.

"Trzeci miesiąc z rzędu w handlu zagranicznym odnotowaliśmy ujemne saldo. Po pierwszym kwartale w wymianie towarowej mamy deficyt w wysokości 0,9 mld euro, wobec 0,7 mld euro na plusie w analogicznym okresie ubiegłego roku. Warto jednak zauważyć, że w marcu deficyt wzrósł tylko o 0,1 mld euro" - wskazał ekspert Konfederacji Lewiatan Zbigniew Maciąg.

PAP/Magdalena Jarco/OP