Jak wygląda podróżowanie po świecie samochodem elektrycznym?

Olga Papiernik
09.10.2018 09:54
marek kamiński
fot. Wojciech Strozyk/East News

Podróżnik Marek Kamiński wraca z Japonii przez Rosję, kończąc kilkumiesięczną wyprawę samochodem elektrycznym. O podróży, której trasa wiodła przez dziewięć krajów i liczyła 28 tys. kilometrów, podróżnik mówił w poniedziałek w Moskwie.

Samochód elektryczny

Kamiński rozpoczął podróż 22 maja w Zakopanem. Trasa wyprawy samochodem marki Nissan LEAF prowadziła przez rosyjski obwód kaliningradzki, Litwę, Łotwę i Estonię, następnie przez całą Rosję aż do Mongolii, a potem przez Chiny i Koreę Południową do Japonii. Podróżnik zmienił pierwotny plan i wracał również samochodem, choć wcześniej planował jechać nim tylko w jedną stronę. W poniedziałek Kamiński na spotkaniu w Moskwie podsumował trasę.

Jak podkreślał, najwięcej czasu w trakcie wyprawy spędził właśnie w Rosji. W drodze do Japonii jechał przez Rosję miesiąc. Z powrotem droga przez Rosję zajęła mu cały wrzesień. - Spędziłem dwa miesiące w Rosji, widziałem całą Rosję - od Władywostoku do Moskwy - opowiadał.

- To była niesamowita podróż. Po pierwsze, samochód elektryczny, czyli technologia. Po drugie, dotknąłem żyjącego świata i jego problemów, bo jechałem wzdłuż dróg, spotykałem ludzi, z którymi rozmawiałem o życiu i sensie życia, o tym, co jest dla nich ważne - powiedział Kamiński.

Zapewnił, że podczas ekspedycji "wszystko się sprawdziło" pod względem technologicznym. Sprawdziła się także koncepcja podróży polegająca na tym, że - samochód jest domem, że można się nim nie tylko przemieszczać, ale też w nim spać, gotować i jeść. - Dawał mi komfort, schronienie i bezpieczeństwo - mówił podróżnik. Podkreślał, że to powoduje "lepsze morale", umożliwia odpoczynek i koncentrację niezbędną w trakcie czteromiesięcznej wyprawy.

Wśród trudności Kamiński wymienił nie tylko kłopoty z ładowaniem samochodu energią elektryczną, ale też stan dróg i trudności formalne na granicach. - Było wiele okazji, żeby odpuścić - ocenił. Ale też podkreślił, że spodziewał się większych trudności z ładowaniem i choć było to rzeczywiście trudne, to- jednak okazało się, że jest to możliwe, głównie dzięki pomocy ludzi.

Na terenie Rosji Kamiński przejechał przez Syberię i Daleki Wschód. Drogę powrotną przez ten region ocenił jako najważniejszy odcinek ekspedycji. - To było bardzo trudne, bo byłem już zmęczony - przyznał. Trudno było zwłaszcza na odcinku między Władywostokiem a Czytą, gdzie brakowało stacji umożliwiających naładowanie samochodu.

Kamiński opowiadał, jak musiał naładować samochód w tajdze w rejonie Chabarowska i dotarł do osiedla, gdzie były tylko poczta i sklep. Zdołał naładować samochód dzięki uprzejmości kobiety pracującej na poczcie. - Ta droga była możliwa tylko dlatego, że bardzo dużo ludzi mi pomogło - podkreślił.

Jak relacjonował, w Rosji z taką pomocą spotykał się bardzo często, odmówiono mu naładowania samochodu w dwóch-trzech przypadkach, podczas gdy na terenie Rosji ładował samochód około 80 razy.

Podróżnik pokonywał codziennie w dwóch turach łącznie 200-360 km, dwukrotnie w ciągu doby ładując samochód.

Ideą wyprawy o nazwie "No Trace" było także niepozostawianie w środowisku naturalnym szkodliwych śladów działalności człowieka. Kamiński zabrał w podróż minimalną ilość ekwipunku i wykorzystywał technologie chroniące naturę, jak ekologiczne opakowania, filtr do oczyszczania wody, odzież produkowaną z wykorzystaniem nanotechnologii.

W trakcie podróży najszybciej udawało mu się ładować samochód w Korei Południowej i Japonii, gdzie mógł wykorzystywać standard ładowania pojazdów elektrycznych CHAdeMo. Kamiński jest jednak przekonany, że już za rok-półtora podróż z ładowaniem CHAdeMo z Moskwy do Władywostoku będzie możliwa. Tego rodzaju stacje znalazł w Moskwie i Petersburgu i na trasie między tymi miastami, w Kazaniu i Jekaterynbugu, Tiumeniu, a także - już w Mongolii - w Ułan Bator. Jak opowiadał, planowana jest budowa takiej infrastruktury na odcinku między Władywostokiem i Chabarowskiem.

- Tak naprawdę czas, kiedy ładowałem samochód, był najciekawszy w tej podróży - mówił podróżnik, podkreślając, że wtedy był czas na spotkania i rozmowy z ludźmi. -  Takich spotkań było wiele - z ateistami, ludźmi wierzącymi, z ludźmi od technologii, z takimi, którzy nic o niej nie wiedzą - opowiadał.

Kamiński jest przekonany, że "samochody elektryczne to przyszłość" i rozważa w przyszłym roku podróż dookoła świata w 80 dni.

Zobacz także

Anna Wróbel/PAP/OP