Aktywiści odpowiadają rolnikom: prosimy o korektę wystawionej nam faktury

11.10.2019 17:24
Rolnicy chcą pieniędzy od organizacji prozwierzęcych za ich działalność
fot. Shutterstock/nikkytok (ilustracyjne)

Rolnicy, producenci mięs i hodowcy zarzucają organizacjom prozwierzęcym, że „obrzydzają polskie rolnictwo”. Związkowcy wystawili aktywistom fakturę, w której oszacowali swoje straty na ponad 167 miliardów złotych.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - BIZNES na Linkedin

Zrzeszeni w Polskim Związku Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego mają za złe organizacjom prozwierzęcym, że poprzez kampanie na rzecz zwierząt „chcą doprowadzić do likwidacji polskiego rolnictwa”. Faktura, w której rolnicy oszacowali straty na 167,6 miliarda złotych została wystawiona na organizację Viva! I Otwarte Klatki.

Dzisiaj możemy powiedzieć wprost: jeżeli chcecie od jutra możemy przestać zajmować się naszymi zwierzętami, możemy przestać produkować żywność. Jest tylko jeden warunek: spłaćcie nasze kredyty, oddajcie pieniądze, które zainwestowaliśmy w nasze gospodarstwa, oddajcie pieniądze, które straci polskie państwo na tym, że przestaniemy eksportować 

- powiedział Jacek Zarzecki prezes Polskiego Związku Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego.

Przedstawiciele organizacji, którzy podpisali się pod fakturą szczegółowo wycenili straty. Sektor drobiu wycenił swoją część na fakturze na 10,6 miliarda złotych, sektor wołowiny na 35 miliardów złotych, przemysł futrzarski na 10,5 miliarda, sektor wieprzowy na 58,7 miliarda, mleczarski na 49 miliardów złotych i sektor jaj na 3,8 miliarda złotych.

Zobacz także

Fakturę podpisali hodowcy, rolnicy i producenci związani z przemysłem futrzarskim, rynkiem bydła i drobiu, produkcją rolną i branżą mleczarską.

Spotykamy się z hejtem w internecie, widzimy drastyczne sceny, wybiórczo sfotografowane sceny w gospodarstwach rolnych czy ubojniach i organizacje te próbują przekonywać, że tak wygląda rzeczywistość. Tymczasem wygląda ona zupełnie inaczej, bo rolnicy dbają o dobrostan zwierząt

- powiedział Jerzy Wierzbicki prezes Polskiego Zrzeszenia Producentów Bydła Mięsnego.

Na reakcję ze strony prozwierzęcych aktywistów nie trzeba było długo czekać. Stowarzyszenie Otwarte Klatki, do którego między innymi zaadresowano fakturę, wniosi o jej korektę.

"Uprzejmie wnosimy o korektę wystawionej faktury i odliczenie od niej kosztów eksternalizowanych, tzn. takich, które nie są ponoszone przez przedsiębiorstwa, ale przerzucane na barki całego społeczeństwa, dzięki czemu branża może zachować skalę oraz rentowność produkcji" – czytamy w komunikacie.

Zobacz także

W odpowiedzi wskazano, że działalność związana z przemysłowymi fermami zwierząt niesie za sobą zagrożenia epidemiologiczne, które nie tylko są niebezpieczne dla ludzi i zwierząt, ale także obciążą w przyszłości budżet państwa. Stowarzyszenie pisze też o powszechnym stosowaniu antybiotyków na fermach, co także jest zagrożeniem dla zdrowia i życia ludzi i zwierząt.

Zobacz także

„Według ustaleń NIK aż 70 procent hodowców stosuje antybiotyki, a w przypadku drobiu odsetek ten jest jeszcze wyższy: 82 procent – w przypadku kurczaków i 88 procent – w przypadku indyków”- wskazuje Stowarzyszenie Otwarte Klatki.

W odpowiedzi aktywiści piszą również o zanieczyszczeniu gleb i wód wskutek masowej hodowli zwierząt. Stowarzyszenie wskazuje również na warunki, w jakich przetrzymywane są zwierzęta hodowlane.

Kury nioski w klatkach żyją w takim stłoczeniu, że nie mogą nawet rozprostować skrzydeł. W hodowli kurczaków na mięso wykorzystuje się rasy tak wynaturzone, że ptakom pękają kości pod ciężarem własnego ciała. Świnie spędzają czas przed, po i w trakcie porodu w metalowych kojcach, w których nie mogą się nawet obrócić

czytamy w komunikacie

Dodatkowo wskazano, że przemysłowa hodowla zwierząt odpowiada za produkcję gazów cieplarnianych emitowanych do atmosfery.

„Będziemy wdzięczni za korektę faktury i uwzględnienie w niej powyższych kosztów” – wskazuje stowarzyszenie.

Zobacz także

RadioZET.pl/PAP