Zamknij

Samorządy pod ścianą. Brakuje pieniędzy na wypłaty dla nauczycieli

21.08.2020 09:53
Rok szkolny 2020/2021. Szkoło brakuje pieniędzy na wypłaty dla nauczycieli
fot. Shutterstock/Halfpoint (ilustracyjne)

Nadchodzący rok szkolny nie będzie należał do najłatwiejszych dla samorządowców. Szkoły muszą poradzić sobie nie tylko z pandemią, ale i brakiem pieniędzy.

Czy dzieci pójdą do szkół we wrześniu? Jak będzie wyglądała nauka? Na mniej niż dwa tygodnie przed rozpoczęciem roku szkolnego samorządowcy nadal nie wiedzą, czego spodziewać się w nowym roku szkolnym.

W jednym organizacje zrzeszające dyrektorów szkół i samorządowców są zgodne: w oświacie brakuje pieniędzy. Obiecane dla nauczycieli podwyżki stoją pod znakiem zapytania, a niewykluczone, że w tym roku grono pedagogiczne będzie miało znacznie więcej pracy.

Nowy rok szkolny trudny dla samorządów. Brakuje pieniędzy na oświatę

- Potrzebne są dodatkowe pieniądze, by zmniejszyć liczebność klas i zapewnić regularną dezynfekcję - uważają organizacje zrzeszające dyrektorów szkół, samorządy i nauczycieli.

Zobacz także

Zgodnie z przyjętym przez rząd rozporządzeniem, nauka od września ma mieć charakter mieszany. W szkołach, co do zasady, zajęcia mają odbywać się stacjonarnie. W niektórych placówkach zaś dyrektor szkoły może podjąć decyzję o nauce zdalnej lub modelu mieszanym.

Taki system w rozmowie z PAP skomentował Marek Pleśniar z Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty.

Zobacz także

- Gorączkowo przygotowujemy procedury wprowadzenia do szkół wszystkich dzieci, w drugiej kolejności będziemy gotowi na system mieszany lub całkowitą edukację zdalną. Nie ma szans, by powrót do szkół odbył się naprawdę bezpiecznie. Dyrektorzy szkół nie są w stanie spełnić wytycznych, bo nie dysponują taką przestrzenią, by zapewnić dystans społeczny, mówią też, że przygotowane wytyczne i przepisy pokazują dużą nieznajomość szkoły - podkreślił.

Zobacz także

Ekspert mówił też o pomyśle odroczenia rozpoczęcia roku szkolnego o dwa tygodnie. Takie rozwiązanie pozwoliłoby uczniom wracającym z wakacji przejść kwarantannę. Pleśniar mówi też o tym, że wyjątkowe okoliczności organizacji roku szkolnego niosą za sobą też większe wydatki.

Podział uczniów na mniejsze grupy wymaga albo zatrudnienia nowych nauczycieli, albo opłacenia nadgodzin dla opiekunów. Ani szkoły, ani samorządy nie mają na to jednak środków.

Zobacz także

Sprawę skomentował też Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich, który podkreślił, że samorządy w kwestii finansowania oświaty znalazły się pod ścianą - ich dochody spadają, a środki na podwyżki dla nauczycieli od września są niewystarczające.

Mamy dosyć zrzucania na nas odpowiedzialności za to, jak ma wyglądać edukacja. Minister edukacji musi zrozumieć, że nasze możliwości finansowe już się dawno wyczerpały 

- stwierdził

Jak dodał Wójcik, dodatkowe pieniądze potrzebne są też na pomoc psychologiczną dla uczniów w związku z pandemią. Między innymi w tej sprawie interweniował Sławomir Wittkowicz, przewodniczący Wolnego Związku Zawodowego Solidarność Oświata, Sławomir Wittkowicz.

- Poza wydaniem w trybie pilnym rozporządzeń niekonsultowanych ze środowiskiem ministerstwo edukacji umywa ręce od całej sytuacji. Organy prowadzące muszą mieć środki finansowe na dostosowanie struktury organizacyjnej, zmniejszenie liczebności grup, zapewnienie większej liczby personelu obsługowego, skoro ma być cała kategoria działań zmierzających do częstej dezynfekcji, unikania wspólnych pomieszczeń. Przecież są hole, toalety, biblioteki, świetlice, stołówki, gdzie będą gromadzić się uczniowie. Takie przepisy i wytyczne może napisać ktoś, kto szkołę zna, bo tylko koło niej przejeżdża  - skomentował.

Wittkowicz obawia się, że nauczyciele w trosce o własne zdrowie będą decydowali się na urlopy na podratowanie zdrowia, a ci tuż przed emeryturą, zdecydują się na wcześniejsze zakończenie pracy. Jak mówił, szkołom grożą braki kadrowe.

RadioZET.pl/PAP