Ratownik medyczny: pracuję nawet po 500 godzin miesięcznie

20.08.2019 13:22
Ratownik medyczny zarobki. Pracują nawet po 500 godzin miesięcznie. "Trzy etaty jednocześnie"
fot. Jan A. Nicolas/East News (ilustracyjne)

Po 450-500 godzin w miesiącu – tyle w wakacje pracuje Adam Piechnik, ratownik medyczny z 12-letnim stażem. „Ponad połowa z nas pracuje w oparciu o jednoosobową działalność gospodarczą i kontrakt” – dodał w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”. 

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - BIZNES na Linkedin

Ratownicy medyczni nie tylko pracują w bardzo trudnych warunkach, ale również nie mogą liczyć na stałe zatrudnienie. 

– Zmusza się medyków do pracy na dwa lub trzy etaty jednocześnie, a państwo odwraca oczy. W efekcie bardzo wielu ratowników wyjeżdża lub już wyjechało za granicę – podkreślił Adam Piechnik, ratownik medyczny z 12-letnim stażem. Był on również mazowieckim koordynatorem protestów ratowników i brał udział w głodówce lekarzy rezydentów.

Zobacz także

Ile pracują ratownicy medyczni?

Godziny pracy ratowników, którzy pracują na działalności gospodarczej, są bardzo duże. 

– Jeśli pracuję zwykle około 300 godzin miesięcznie, to w wakacje zdarza się, że 450-500. To wynika po prostu z tego, że działam jako firma – dodał Piechnik. Dodatkowo każdy dzień wolny w pracy powoduje, że nie zarobi ani złotówki.

Jeśli więc w przyszłym miesiącu chcę mieć dwa tygodnie wolnego i pojechać gdzieś z rodziną, to nie będę wtedy zarabiał.

Adam Piechnik, ratownik medyczny

Dlaczego ratownicy medyczni pracują na działalności gospodarczej?

– Wiele lat temu we wszystkich miejscach, o których słyszałem, w zasadzie bez specjalnego dawania alternatywy, ratownikom po prostu mówiono, że szpital dywersyfikuje koszty i od przyszłego roku albo zakładacie swoje firmy, składacie papiery i dalej pracujecie, albo nie – dodał Piechnik w rozmowie z „Wyborczą”.

Ponadto na ratownikach medycznych z własnymi firmami spoczywa szereg obowiązków.

Zobacz także

– Pracując jako firma jednoosobowa, muszę zarobić na te wszystkie daniny: ZUS, podatki. Po mojej stronie jest również pokrycie szkoleń, zakup ubrań. Jedyne, co musi zapewnić dysponent, który mnie zatrudnia, to karetka i znajdujące się w niej leki – wskazał Piechnik.

Dodał, że wielu jego znajomych z branży wyjechało za granicę do pracy jako ratownicy np. w Wielkiej Brytanii, gdzie ten zawód jego zdaniem cieszy się o wiele większym społecznym szacunkiem.

Brakuje ratowników medycznych. Sytuacja jest dramatyczna

Problemy w całej Polsce

Ja żyję w rzeczywistości, w której na 24-godzinnym dyżurze wracam z 13. wyjazdu i po drodze chcę się napić, bo mi tak po prostu zaschło w gardle, i skręcam do McDonalda czy do KFC, a klienci dzwonią stamtąd z pretensjami (na numer alarmowy – przyp. red.), że karetka stoi, a ratownicy siedzą, nie jeżdżą, nie ratują ludziom życia, tylko jedzą – komentował.

Piechnik dodał, że środowisko ratowników medycznych rozważa ogólnokrajowy protest.

Rzecz w tym, że szantażowanie nas tym, że ludzie umrą bez tych karetek, które nie wyjadą, jest nietrafione. My też codziennie widzimy ludzi, którzy umierają, bo ten system tak funkcjonuje, jak funkcjonuje.

Adam Piechnik, ratownik medyczny

Skalę problemów w polskiej służbie zdrowia pokazuje mapa, która została udostępniona przez stronę „To nie z mojej karetki” na Facebooku. Tworzona przez internautów mapa obejmuje obecnie kilkadziesiąt punktów w całym kraju, gdzie jest problem z opieką medyczną czy dostępem do specjalistów. 

Powstała mapa wstydu służby zdrowia. Sprawdź, czy jest na niej twój SOR

RadioZET.pl/Gazeta Wyborcza