Putin w dniu zaprzysiężenia skorzystał z nowej rosyjskiej limuzyny

Olga Papiernik
07.05.2018 16:42
limuzyna aurus putin rosja
fot. PAP Foto

Podczas uroczystości zaprzysiężenia na prezydenta Rosji Władimir Putin skorzystał w poniedziałek nie z mercedesa - jak w minionych latach - lecz po raz pierwszy z limuzyny krajowej produkcji; do aut z tej serii rosyjscy rządzący mogą się przesiąść już w tym roku.

Pierwszy oficjalny przejazd prezydenckiej limuzyny był krótki i odbył się na terytorium Kremla. Putin wyszedł z korpusu, gdzie mieści się jego gabinet, usiadł na miejscu dla pasażera i przejechał do Wielkiego Pałacu Kremlowskiego, w którym odbyła się uroczystość zaprzysiężenia.

Oficjalna marka limuzyny to "Aurus" - połączenie łacińskiego słowa "aurum" (złoto) i nazwy własnej "Rosja". Media rosyjskie do tej pory używały nazwy "Korteż" (ros. "orszak"), odnoszącej się do całego projektu nowych reprezentacyjnych samochodów dla najważniejszych osób w państwie.

Na projekt ten wydano z budżetu ponad 12 mld rubli (ponad 191 mln USD), prace trwały kilka lat. Zaplanowano stworzenie, na bazie wspólnego modułu, samochodu terenowego, samochodu z nadwoziem sedan, limuzyny (wydłużonej wersji sedana) oraz minivana. W styczniu minister przemysłu Denis Manturow mówił, iż rząd może przesiąść się do nowych samochodów pod koniec bieżącego roku lub na początku 2019 roku.

Auta z serii "Korteż" będą też - co jest ewenementem - produkowane w wersji komercyjnej; zamówienia, jak zapowiedział Manturow, będzie można składać jeszcze w tym roku. Koszt samochodu w wersji komercyjnej minister ocenił na 10 mln rubli (ok. 160 tys. USD). Manturow ocenił, że cena auta jest o ok. 20 procent niższa, niż koszt Rolls-Royce'a czy Bentleya.

Czarna opancerzona limuzyna, którą Putin jechał w poniedziałek, o masie 6,5 tony, ma 6,62 m długości, 2 m szerokości i 1,695 m wysokości. Wyposażona jest w silnik V8 o pojemności 4,4 litra i mocy 598 KM. Portal motoryzacyjny Autoreview charakteryzuje Aurusa jako auto stylizowane na limuzynę ZIS-110, powstałą w ZSRR tuż po II wojnie światowej i wzorowaną na amerykańskich samochodach Packard, bardzo lubianych przez ówczesnego przywódcę ZSRR Józefa Stalina. Auta ZIS-110 bywały podarunkami od ZSRR dla komunistycznych liderów innych państw.

W przeszłości radzieccy przywódcy używali samochodów zachodnich. Przywódcy bolszewiccy po dojściu do władzy w 1917 roku przejęli flotę samochodową dworu carskiego, złożoną z zagranicznych aut; Włodzimierz Lenin jeździł np. Rolls-Roycem. Po II wojnie światowej rozpoczęto w ZSRR produkcję reprezentacyjnych ZIS-ów i ZIŁ-ów na potrzeby elit władzy. W 1982 roku ruszyła produkcja opancerzonych ZIŁ-ów (41051, 41052 i 41047TB), a specjalnie dla Leonida Breżniewa sporządzono unikatową wołgę - GAZ-2495. Dla Breżniewa, przywódcy ZSRR w latach 1966-82, powstał również pierwszy samochód typu czajka (GAZ-14); tą luksusową marką jeździli również inni przywódcy bloku komunistycznego.

Ostatnim reprezentacyjnym samochodem wyprodukowanym w ZSRR była limuzyna ZIŁ-41052 z połowy lat 80., jeździł takim samochodem ostatni przywódca ZSRR, twórca pieriestrojki Michaił Gorbaczow. Od połowy lat 90. pierwsze osobistości w państwie jeździły w Rosji samochodami zagranicznymi, głównie - marką Mercedes-Benz. Takimi też autami jeździł do tej pory Putin oraz w latach swej prezydentury (2008-12) obecny premier Dmitrij Miedwiediew.

PAP/ Anna Wróbel/OP