Zamknij

Puda: mała grupa hodowców nie będzie mówić rządowi, co ma robić

08.10.2020 10:07
protest rolników
fot. WOJCIECH STROZYK/REPORTER

Hodowla zwierząt futerkowych to mała część rolnictwa, ta grupa nie ma prawa dyktować warunków Ministerstwu Rolnictwa ani rządowi. Tak minister rolnictwa Grzegorz Puda skomentował protesty, do jakich dochodzi w całej Polsce.

Piątka dla zwierząt, czyli nowelizacja ustawy o ochronie zwierząt, ma wprowadzić zakaz hodowli zwierząt na futra oraz zabronić uboju rytualnego, w czasie którego zwierzę jest zabijane podcięciem gardła i umiera w męczarniach wskutek utraty krwi.

Nowe przepisy podzieliły obóz rządzący, wywołując w nim kryzys i doprowadzając między innymi do odejścia Jana Krzysztofa Ardanowskiego, dotychczasowego ministra rolnictwa. Przeciwko noweli aktywnie protestują rolnicy, uważając że wymóg bardziej etycznego traktowania zwierząt spowoduje utratę zamówień eksportowych na mięso. Hodowcy mówią, że chodzi o miliardy złotych.

Puda: mała grupa hodowców zwierząt futerkowych nie może zdominować działań resortu rolnictwa, czy rządu

Obaw protestujących nie podziela Grzegorz Puda, nowy minister rolnictwa. Stwierdził on, że hodowla zwierząt na futra jest działalnością niszową, niemal niedostrzegalną z perspektywy budżetu, jej znaczenie jest więc przez hodowców znacznie przecenianie. Dodał także, że „mała grupa” nie może oczekiwać, że działania rządu odpowiedzialnego za całość rolnictwa będą koncentrować się wokół oczekiwań mniejszości.

Temat rolnictwa i leśnictwa w Polsce jest tak szeroki, że akurat ta mała grupa - mówię o hodowcach zwierząt futerkowych - nie może zdominować działań całego Ministerstwa Rolnictwa, czy całego rządu.

Grzegorz Puda, minister rolnictwa i rozwoju wsi

Polityk dodał, że nowe przepisy cieszą się poparciem rolników, którym na sercu jest dobrostan zwierząt oraz ich etyczne traktowanie. Za zakazem hodowli zwierząt futerkowych jest ponadto 70 procent Polaków.

Puda odniósł się także do sprzeciwu części rolników w sprawie ograniczenia uboju rytualnego i umożliwiania jego przeprowadzania tylko dla krajowych związków wyznaniowych. Wartość eksportu mięsa z brutalnie zabijanych zwierząt wzrosła z 7 miliardów złotych w 2017 roku do 20 mld zł w 2020. Odcięcie od zagranicznego rynku zbytu będzie więc dla rolników poważnym uszczupleniem dochodów.

Zobacz także

Minister rolnictwa stwierdził, że nie zgadza się ze swoim poprzednikiem, jakoby polskie rolnictwo miało upatrywać szans na rozwój w eksporcie mięsa z uboju rytualnego do krajów muzułmańskich.

Ten ubój polega na tym, że zwierzęta bardzo cierpią, a ze względów ekonomicznych nie ma danych, które by wskazywały bezpośrednio na to, że ilość wołowiny, która jest sprzedawana w krajach europejskich, czy też w krajach, do których ten eksport jest wysyłany, jest tak duża ze względu na potrzeby religijne.

Grzegorz Puda, minister rolnictwa i rozwoju wsi

Szef resortu rolnictwa i rozwoju wsi dodał, że jego zadaniem jest zapewnienie, żeby rolnicy mieli możliwość prowadzenia swojej działalności – ale niekoniecznie w ramach uboju rytualnego.

Zagłosuj

Czy ubój rytualny powinien być w Polsce zakazany?

Liczba głosów:

Piątka dla zwierząt została uchwalona głosami koalicji rządowej oraz opozycji we wrześniu 2020 roku. Senat rozpatrzy nowelizację przepisów na posiedzeniu 13 października 2020. Już teraz zapowiedziano chęć wprowadzenia do nich wielu poprawek, na przykład o rekompensatach dla hodowców, którzy wskutek wprowadzenia nowego prawa będą musieli ograniczyć lub całkowicie wstrzymać działalność.

RadioZET.pl/PAP