Zamknij

Protesty w budżetówce. Związkowcy: nie będzie palenia opon, mamy inne sposoby

23.08.2021 13:31
Wrześniowe protesty sparaliżują kraj
fot. Maciej Luczniewski/REPORTER/East News

Budżetówka jest już pewna: strajk to konieczność w walce o wyższe pensje. 12 proc. podwyżki to jeden z postulatów związkowców.

Wynagrodzenia dla pracowników urzędów, szkół, sądów czy szpitali stoją w miejscu, podczas gdy sami politycy przyznali sobie hojne podwyżki. Związkowcy reprezentujący pracowników budżetówki są wściekli i zapowiadają falę protestów.

20 organizacji branżowych i regionalnych OPZZ wystosowało list do premiera Mateusza Morawieckiego, domagając się 12 proc. podwyżek. „Jeżeli nas nie szanujecie, miejcie odwagę to przyznać!” – piszą pracownicy.

Strajki w budżetówce są już pewne. Oto postulaty związkowców

Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych zadeklarowało gotowość do wrześniowych strajków.

– Uważamy, że potrzeba zdecydowanej i skoordynowanej akcji. Jesteśmy po rozmowach z przewodniczącą Forum Związków Zawodowych, która deklaruje gotowość do wspólnych akcji protestacyjnych we wrześniu. Wszystko wskazuje na to, że do naszych działań przyłączy się również „Solidarność” – mówi przewodniczący OPZZ Andrzej Radzikowski.

Strajki są niemal pewne, a ich powodem zdaniem związkowców jest „zamrożenie płac blisko 600-tysięcznej rzeszy pracowników budżetówki”. Mowa m.in. o nauczycielach, pracownikach ochrony zdrowia, policjantach i urzędnikach.

Związkowcy w liście do premiera „wyrazili oburzenie podwyżkami dla wyższych urzędników państwowych przy zamrożeniu płac dla zwykłych pracowników”.

„Pracownice i pracownicy budżetówki od lat są pomijani przy podwyżkach. Pandemia koronawirusa stała się dodatkowym pretekstem do obcięcia im nagród, a nawet zmniejszenia funduszu wynagrodzeń. Tymczasem konieczność wdrażania w życie kolejnych tarcz antykryzysowych spowodowała, że mają coraz więcej pracy” – czytamy w stanowisku związkowców.

Jednocześnie rząd tłumacząc się pandemicznymi wydatkami, zamraża pensje w budżetówce, a dla polityków ustanawia podwyżki.

Politycy i ekipy rządowe przychodzą i odchodzą. Wy zajmujecie się polityką, tworzycie prawo, ale to my wprowadzamy je w życie. Do pracy nie przywożą nas kierowcy w eleganckich limuzynach i nie czekają, kiedy pracujemy po godzinach. Nie urzędujemy w klimatyzowanych gabinetach, a od interesantów nie odgradzają nas płoty, biura przepustek i recepcjoniści. Wasze błędy bierzemy na siebie i prostujemy, na ile to tylko możliwe. To nie jest demagogia. To są fakty! 

OPZZ

Związkowcy chcą przynajmniej 12 proc. podwyżek płac. Jak zauważają to „wielokrotnie mniej niż przyznała sobie klasa polityczna”.  - Jeżeli nas nie szanujecie, miejcie odwagę to przyznać. Nie będziemy palić opon przed urzędem Pana Premiera, ale znajdziemy zgodne z prawem sposoby, aby przypomnieć, że bez pracowników państwowej sfery polskie państwo nie jest w stanie funkcjonować – podsumowują związkowcy.

RadioZET.pl/OPZZ