Zamknij

Aplikacja ProteGO Safe nie sprawdziła się? "To zmarnowane pieniądze"

02.09.2020 14:01
ProteGO Safe. Rządowa aplikacja kosztowała miliony. Jak działa
fot. Tomasz Jastrzebowski/REPORTER/East news

Miała sprzyjać walce z pandemią i informować użytkowników o ryzyku zakażenia się koronawirusem. Jak działa aplikacja ProteGO Safe, na którą rząd wydał ponad 2,5 mln złotych?

Aplikacja ProteGO Safe kosztowała 2,55 mln złotych, miesięcznie rząd wydaje na nią ponad 136 tysięcy – podał serwis Wirtualnemedia.pl. Eksperci w rozmowie z serwisem komentują, że to „zmarnowane pieniądze”

Adam Andruszkiewicz, sekretarz stanu w Ministerstwie Cyfryzacji w odpowiedzi na interpelację poselską zdradził szczegóły tej inwestycji.

Aplikacja ProteGO Safe. Jak to działa?

Aplikacja ProteGo Safe może pomóc w zmniejszaniu ryzyka zakażenia koronawirusa – zapewnia resort cyfryzacji. Aplikacja jest darmowa i każdy może ją pobrać na swój telefon.

Zobacz także

Serwis Wirtualnemedia.pl przypomina, że aplikacja ta została wprowadzona na samym początku pandemii wiosną 2020 roku. Cel? Ostrzeganie przed ryzykiem zakażenia się koronawirusem, pomoc w monitorowaniu własnego stanu zdrowia i identyfikacji niepokojących objawów. Aplikacją poprzez Bluetooth miała łączyć się z telefonami innymi użytkowników i w ten sposób miała informować o ryzyku zachorowania. Czy aplikacja spełniła swoje zadanie?

Adam Andruszkiewicz, wiceminister resortu zapewnia w odpowiedzi na interpelację, że ProteGO spełnia swoje zadanie. Jak jest w praktyce?

Portal Wirtualnemedia.pl wylicza, że do końca sierpnia aplikację pobrało ponad 669 tysięcy osób. Kontrowersje budzi jednak kwestia bezpieczeństwa danych osobowych i prywatności użytkowników. Fundacja Panoptykon, o której czytamy w serwisie, miała już wcześniej ostrzegać przed ryzykiem deanonimizacji, które niesie za sobą stale włączony Bluetooth w telefonie.

Przedstawiciel resortu cyfryzacji zapewnia jednak, że aplikacja jest bezpieczna.

Zobacz także

- Efektem naszych prac jest Aplikacja ProteGO Safe, która jest w pełni dobrowolna i bezpieczna, spełnia wszelkie wymagania dotyczące ochrony prywatności i danych użytkowników oraz jest zgodna z zaleceniami Komisji Europejskiej –  informował Andruszkiewicz.

Dodał, że aplikacja nie zbiera danych o użytkownikach i nie śledzi ich lokalizacji. Przedstawiciel resortu zachęcił do pobierania aplikacji. Jak stwierdził, „im więcej osób z niej korzysta, tym lepiej”.

- Zdaniem ekspertów w sytuacji, kiedy z tego rodzaju aplikacji korzysta około 40 procent społeczeństwa ryzyko rozprzestrzeniania się koronawirusa można zredukować nawet o ponad 40 procent - czytamy w odpowiedzi na poselską interpelację.

Andruszkiewicz zdradził też, ile kosztowało stworzenie i utrzymanie aplikacji. Mowa o kwocie ponad 2,5 mln złotych. Koszt jej utrzymania to 136 tysięcy złotych miesięcznie.

Eksperci w rozmowie z serwisem Wirtualnemedia.pl mówią o „zmarnowanych pieniądzach”.

To smutne, że ze względu na brak odpowiednich kompetencji w obszarach dotyczących prywatności, wiele z tych pieniędzy po prostu zostało zmarnowanych. Tworzono funkcje, które potem po protestach społeczności były przerabiane lub wycofywane, a to generowało koszty. Kosztów tych można było uniknąć, gdyby od początku zespół programistów wsłuchał się w uwagi społeczności 

– mówi dla portalu Piotr Konieczny, chief information security officer w Niebezpiecznik.pl

RadioZET.pl/Wirtualnemedia.pl