Zamknij

Premier zapowiedział kontrole cen w sklepach. Właściciele boją się donosów klientów

19.01.2022 15:58
paragon po zakupach
fot. Bartlomiej Magierowski/East News

Zapowiadając obniżenie stawki VAT na produkty żywnościowe premier Mateusz Morawicki dodał, że zleci PIH i UOKiK sprawdzanie, czy sklepy odpowiednio obniżyły ceny. Właściciele małych, osiedlowych lokali z powodu podwyżek cen energii i wyższych podatków w Polskim Ładzie będą mogli co najwyżej wprowadzić niższe podwyżki. Boją się w związku z tym donosów klientów.

Tarcza antyinflacyjna ma uratować Polaków przed jeszcze większym spadkiem wartości pieniądza. GUS podał, że w grudniu 2021 roku inflacja liczona rok do roku wyniosła 8,6 procent. W praktyce oznacza to, że zarabiając tyle samo co w 2020 roku, przez miesiąc pracowaliśmy za darmo. Za 12 pensji z 2021 roku mogliśmy bowiem kupić tyle, co za 11 w 2020.

Obniżenie akcyzy i/lub stawek VAT na prąd elektryczny, gaz ziemny, ciepło systemowe, żywności oraz paliwa ma według szacunków specjalistów obniżyć inflację nawet o 3 punkty procentowe. To będzie jednak tylko odwlekanie nieuniknionego: po powrocie VAT do pełnych stawek ceny w sklepach skokowo wzrosną. Premier Matusz Morawiecki zasugerował, że klienci powinni pilnować, czy po zmianie stawek VAT na żywność sklepy odpowiednio obniżyły ceny. Drobni przedsiębiorcy, walczący o osiągnięcie rentowności, boją się fali donosów od kupujących nastawionych na obniżki.

Sklepy boją się donosów klientów na wysokie ceny. Efekt wypowiedzi premiera Morawieckiego

Duże sieci handlowe, korzystające z efektu skali i otrzymujące duże rabaty u dostawców, zamierzają wykorzystać obniżenie VAT na produkty żywnościowe w kampaniach marketingowych. Lidl już zapowiedział, że od 1 lutego 2022 potanieje ponad 2000 oferowanych przez sieć handlową produktów.

Małe sklepy, które osiągają znacznie mniejsze obroty i dla których proporcjonalnie koszta energii czy podatki są większym obciążeniem, na takie działania nie mogą sobie pozwolić.

W rozmowie z Radiem ZET współwłaściciel mniejszej sieci sklepów oszacował, że podwyżki wymuszą podniesienie cen o 20 procent. Temu obniżka stawki VAT z 5 procent do 0 procent nie zaradzi.

Na to samo wskazują właściciele sklepów. W wypowiedzi dla „Dziennika Wschodniego” kobieta prowadząca „niewielki sklep osiedlowy” przyznała, że została zmuszona do rozważania podwyżek na półkach. I zaczęła bać się konsekwencji.

Jeśli je teraz wprowadzę i od lutego obniżę ceny o VAT, to i tak obniżki nikt nie zobaczy. Wydawać się będzie, że cena jest bez zmian i zarabiam więcej. Nie wiem, co robić w tej sytuacji. Boję się, że któryś z klientów na mnie doniesie.

właścicielka sklepu

Rozmówczyni „DW” podkreśliła, że musi podnieść ceny nie tylko ze względu na podwyżkę podatków w Polskim Ładzie, lecz także z powodu wzrostu cen produktów w hurtowniach czy podwyżce płacy minimalnej. Ważnym składnikiem kosztów jest dla niej także zużycie prądu elektrycznego: w sklepie znajdują się lodówki.

Bez reakcji i odpowiedniego dostosowania cennika jej biznes zacznie przynosić straty. Po słowach premiera o pilnowaniu cen pojawiła się jednak obawa, że klienci widząc podwyżki zaczną składać na nią donosy, które będą mogły doprowadzić do kontroli dezorganizujących pracę.

RadioZET.pl/Dziennik Wschodni