Zamknij

Prawo do bycia offline. Na czym to polega?

26.01.2021 10:32
Prawo do bycia offline
fot. ARKADIUSZ ZIOLEK/East News

Parlament Europejski nalega, by stworzyć przepisy, które zagwarantują pracownikom prawo do bycia offline. Chodzi o odcięcie się od obowiązków służbowych po godzinach pracy.

Prawo do bycia offline ma zagwarantować pracownikom świadczącym usługi zdalnie odcięcie się od obowiązków służbowych po godzinach pracy. Przez pandemię zatrudnieni w biurach przenieśli się za domowe biurka, a dzień pracy coraz częściej z 8 godzin, wydłuża się o kolejne godziny.

Zwolennicy wprowadzenia do porządku legislacyjnego prawa do bycia offline mówią o równowadze między pracą a życiem prywatnym. Polscy europosłowie są sceptyczni i twierdzą, że nowe prawo zwiększy biurokrację, zaś niemiecki ekonomista ostrzega, że koszty pracy wówczas mogą się zwiększyć.

Prawo do bycia offline

Parlament Europejski przyjął sprawozdanie dotyczące prawa pracowników do bycia offline. Z racji, że PE nie ma inicjatywy ustawodawczej, to Komisja Europejska musi przyjąć odpowiednią dyrektywę, o co apeluje europarlament.

Alex Saliba z grupy socjaldemokratów przekonywał do uchwalenia stosownych przepisów i mówił, że szczególnie w czasie pandemii „trudno jest wyłączyć się w wolnym czasie”.

Wszyscy znamy to poczucie, kiedy jesteśmy pod ciągła presją. Człowiek czuje, że musi ciągle sprawdzać maile, wiadomości związane z pracą martwiąc się, że wymaga się od nas natychmiastowej reakcji. Wszyscy byliśmy w takiej sytuacji, kiedy przychodziły do nas telefony z pracy i czuliśmy się zobligowani, żeby odpowiedzieć, chociaż mieliśmy wolne 

Alex Saliba

Europosłowie popierający pomysł stworzenia takiego prawa mówili o równowadze między pracą w domu, a życiem prywatnym. Entuzjazmu nie podzielili jednak polscy reprezentanci, w tym Beata Szydło z Prawa i Sprawiedliwości. Europosłanka mówiła, że obowiązujące prawo jest wystarczające, a uchwalanie nowych przepisów do przykład nadregulacji. Polski kodeks pracy nie mówi wprost o prawie do bycia offline. Znajdziemy w nim jednak zapisy mówiące o prawie do odpoczynku.

Niemiecki ekonomista Gunther Schnabl obawia się z kolei, że wprowadzenie takiego rozwiązania doprowadziłoby w konsekwencji do redukcji miejsc pracy. W jaki sposób?

Nowe przepisy doprowadziłyby do jeszcze większej biurokracji. To z kolei podniosłoby koszty pracy. W rezultacie mogłoby dojść do utraty miejsc pracy lub, co bardziej prawdopodobne, obniżenia wynagrodzeń 

Gunther Schnabl

Ekspert tłumaczy, że gdyby takie prawo obowiązywało w krajach członkowskich, „pracownicy nie musieliby lub wręcz mieliby zakaz odpowiadania na maile lub telefony od pracodawców poza godzinami pracy”. Jego zdaniem taki zakaz narażały pracodawcę na dodatkowe koszty.

 - Państwo nie może regulować wszystkiego. Pracownicy i pracodawcy powinni mieć swobodę wspólnego decydowania, jak najlepiej zorganizować procesy pracy. Oczywiście atrakcyjne miejsce pracy to takie, które zapewnia także czas na relaks  –  podsumował ekspert.

RadioZET.pl/PAP