Zamknij

Pracownicy ZUS grożą strajkiem. Skarżą się na „piekło w pracy”

15.07.2021 22:01
drogowskaz do ZUS
fot. ARKADIUSZ ZIOLEK/East News

Praca po 12 godzin dziennie za minimalną pensję i w 30 stopniach Celsjusza. To nie warunki zapewniane zatrudnionym przez „januszy biznesu”, tylko codzienność pracowników ZUS. Urzędnikom kończy się cierpliwość: jeśli sytuacja nie polepszy się, zamierzają ogłosić strajk i ruszyć na Warszawę.

ZUS dla wielu Polaków jawi się jako instytucja nieprzyjazna i bezduszna. Pracujący tam urzędnicy, jak się okazało, mają o Zakładzie jeszcze gorsze zdanie. Zobowiązywani są przez przełożonych do pracy w nadgodzinach, zakres ich obowiązków w czasie pandemii został jednostronnie zwiększony, a w czasie upałów ich pokoje zamieniają się w gorące piekło.

Wszystko to za wynagrodzenia symbolicznie wyższe od pensji minimalnej. Urzędnik z 10-letnim stażem otrzymuje bowiem za swoją pracę 3100 zł brutto. Najniższe wynagrodzenie w Polsce w 2021 roku wynosi 2800 zł brutto.

ZUS stanie przez strajk? Urzędnicy mają dość wyzysku

Praca w weekendy i przez cztery dodatkowe godziny dziennie – tak wygląda codzienność urzędników z ZUS, gdy zbliżają się „rządowe akcje”. Jako przykład podawane jest przeliczanie emerytur dla rocznika 53. lub przygotowanie wypłata trzynastych emerytur.

A to nie koniec obowiązków, jakie spadną na pracowników Zakładu. Z mediów dowiedzieli się, że ZUS przejmie program 500 plus i 300 plus, ubezpieczanie bezrobotnych, realizowanie bonów mieszkaniowych oraz wyliczanie za pracodawców wysokości składek i świadczeń.

Monika Ditmar, sekretarz zarządu głównego Związku Zawodowego Pracowników ZUS powiedziała serwisowi money.pl, że to praca ponad siły. Także dlatego, że część urzędników ucieka do innej pracy, na ich miejsce nie są zatrudniani nowi, a dodatkowe obowiązki rozdzielane są na osoby, które z zatrudniania w Zakładzie nie zrezygnowały.

Starsi, bardziej doświadczeni pracownicy masowo uciekają. Jest bardzo dużo wakatów do obsadzenia. Na miejsce odchodzących nie są jednak rekrutowani kolejni ludzie. Ich obowiązki są rozdzielane pomiędzy tych, którzy zostali, ale nie daje się im z tego tytułu żadnych dodatkowych pieniędzy.

Monika Ditmar

Pracownicy mają także coraz większy żal do prezes ZUS Gertrudy Uścińskiej. Roztacza ona wizję automatyzacji działań zakładu, podczas gdy rzeczywistość jest zdaniem urzędników znacznie inna: to „człowiek musi sprawdzić wniosek i dokumenty, a następnie wydać decyzję”. A to oznacza jeszcze więcej pracy dla zatrudnionych.

Na sierpień 2021 roku wyznaczony jest termin rozmów związków zawodowych działających w ZUS z pracodawcą. Jeśli nie przyniosą one satysfakcjonujących urzędników rezultatów, na wrzesień 2021 roku zapowiedziany jest już strajk. Taki protest, ze względu na specyficzną rolę Zakładu w gospodarce, może sparaliżować kompletnie cały kraj.

Doniesienia pracowników ZUS skomentował rzecznik Zakładu Paweł Żebrowski. W oświadczeniu przysłanym money.pl zapewnił on, że Zakład stara się „robić wszystko, aby pracownicy ZUS mieli jak najlepszy komfort pracy”. Dodał także, że pandemia to „sytuacja absolutnie bez precedensu w całej ponad 85-letniej historii Zakładu”, ZUS nie może jednak dopuścić, żeby system przestał działać.

Żebrowski podniósł także kwestię wynagrodzeń urzędników. Według rzecznika, średnia pensja w ZUS wyniosła w 2020 roku 5844 zł brutto. Związkowcy nie zgadzają się z tymi wyliczeniami: wskazują, że uwzględniają one odprawy dla odchodzących pracowników oraz świadczenia zmienne, które nie przysługują wszystkim zatrudnionym.

RadioZET.pl/money.pl