Zamknij

Posłowie dostaną po kryjomu 60 procent podwyżki. Nie będzie głosowania

Michał Tomaszkiewicz
29.07.2021 21:31
Jarosław kaczyński
fot. ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER/East News

Polscy parlamentarzyści otrzymają od PiS znaczną podwyżkę wynagrodzeń. Obóz rządzący obawia się reakcji wyborców, znalazł więc sposób na pominięcie głosowania nad ustawą zwiększającą pensje polityków w Sejmie. Podwyżki dla posłów i senatorów zostaną wprowadzone rozporządzeniem prezydenta Andrzeja Dudy.

Wynagrodzenia posłów są za niskie, narzekają od lat parlamentarzyści. Szczególnie ci, którzy otrzymują tylko pensje od Sejmu i nie mają rodzin w zarabiających krocie w spółkach Skarbu Państwa.

Ma to się jednak zmienić już 30 lipca 2021 roku. Bez rozgłosu przygotowano bowiem rozporządzenie, które po podpisaniu przez prezydenta Andrzeja Dudę podwyższy pensje parlamentarzystów o 60 procent. W uzasadnieniu można usłyszeć, że to dla dobra Polski.

Posłowie dostaną podwyżki. 60 procent większe wynagrodzenia

Gdy w 2018 roku wyszło na jaw, że na nagrody dla członków rządu premier Beaty Szydło wydano setki tysięcy złotych, Jarosław Kaczyński ratował poparcie dla PiS obniżając pensje parlamentarzystów o 20 procent.

W rezultacie posłowie zaczęli otrzymywać 8 000 zł wynagrodzenia i 2500 zł diety. 30 lipca 2021 prezydent Duda ma podpisać rozporządzenie, dzięki której bez ryzykownego wizerunkowo dla władzy głosowania nad podwyżką w Sejmie pensje parlamentarzystów wzrosną do 13 500 zł.

Podwyżka może być ceną, jaką zobowiązał się zapłacić Jarosław Kaczyński za wymuszenie zakazu zatrudniania rodzin parlamentarzystów na intratnych posadach w spółkach Skarbu Państwa.

Fortel polega na tym, że pensja posłów ustalona jest na poziomie 80 procent wynagrodzenia otrzymywanego przez wiceministra w randze podsekretarza stanu. Rozporządzenie prezydenta podniesie uposażenia dla tych ostatnich, „przy okazji” wprowadzając podwyżki dla parlametarzystów.

W oficjalnych komunikatach na temat rozporządzenia nie ma ani słowa o tym, że podwyższy ono wynagrodzenia posłów. Prezydencki minister Andrzej Dera na pytania Onetu dotyczące inicjatywy o parlamentarzystach nawet nie wspomniał.

Wstydem dla naszego państwa jest to, że osoby pełniące kierownicze stanowiska zarabiają mniej niż średnia kadra urzędnicza. Każde szanujące się państwo musi stworzyć taką piramidę, jeżeli chodzi o wynagrodzenia, żeby to miało sens i było dobre, bo inaczej będziemy mieli cały czas państwo źle zarządzane.

Andrzej Dera

Dera dodał, że od 1997 roku płaca minimalna w Polsce wzrosła o 700 procent, średnie wynagrodzenie o ponad 500 procent, a pensje państwowej kadry kierowniczej „tylko o 100 procent”.

PiS próbował już podnieść wynagrodzenia posłów ustawą. W ostatniej chwili z poparcia dla niej wycofała się opozycja – przegłosowanie jej siłami obozu rządzącego mogłoby zostać wykorzystane do ataku na Zjednoczoną Prawicę. Stąd pomysł na przemycenie ogromnego wzrostu płac w rozporządzeniu prezydenta, które oficjalnie z wynagrodzeniem parlamentarzystów nie będzie miało nic wspólnego.

RadioZET.pl/Onet