Zamknij

Posłanka PiS: nas też dotknęła podwyżka cen paliw. „Tankuję samochód, proszę mi wierzyć”

27.10.2021 14:21
tankowanie paliwa
fot. Polska Press/East News

Posłanka PiS Mirosława Stachowiak-Różecka stwierdziła, że posłów – tak jak wszystkich obywateli – dotykają wzrosty cen paliw, gdyż przecież muszą dojeżdżać na posiedzenia Sejmu do Warszawy. Parlamentarzyści otrzymali od prezydenta Andrzeja Dudy podwyżkę o 60 procent, a za zużyte na dojazdy paliwo dostają dopłaty w ramach kilometrówek.

Inflacja jest już tak duża, że zaczęli dostrzegać ją nawet parlamentarzyści. Wizyty na stacjach paliw kończą się otrzymywaniem „paragonów grozy”, a to dopiero przedsmak tego, co czeka nas w 2022 roku. Według wstępnych wyliczeń, na opłaty i zakupy trzeba będzie wydać – kupując to samo, co w 2021 roku – jedną pensję więcej.

Nie na wszystkie stacje paliw opanowała drożyzna. Na sekretnym rządowym obiekcie ceny zatrzymały się na poziomie sprzed kilku miesięcy: za litr benzyny czy oleju napędowego trzeba płacić znacznie mniej, niż 6 zł za litr. Centrum Informacyjne Rządu przyznało, że taniej mogą tankować tam wszyscy kierowcy, nie tylko politycy. A ci narzekają na ceny jak wszyscy inni.

Posłana PiS o wzroście cen: „dla parlamentarzystów najbardziej dotkliwa jest cena benzyny”

Inflacja wynosi niemal 6 procent, w a czekają nas jeszcze „nieuniknione” podwyżki cen za prąd elektryczny i gaz. Te drugie mają być tak dotkliwe, że pojawił się już projekt ustawy umożliwiający rozłożenie jej na raty na kilka kolejnych lat. Ma to zapobiec jednorazowemu, szokowemu zwiększeniu rachunków.

W tych trudnych dla Polaków czasach politycy podjęli decyzję o przyznaniu samym sobie podwyżek. Najpierw prezydent Andrzej Duda rozporządzeniem podwyższył wynagrodzenia parlamentarzystom z pominięciem Sejmu, później posłowie odwdzięczyli się głowie państwa tym samym. Wzbudziło to duże kontrowersje w budżetówce: pracownicy ZUS domagają się nawet podwyższenia ich zarobków o 60 procent, gdyż o tyle wzrosły uposażenia parlamentarzystów.

Posłanka PiS Mirosława Stachowiak-Różecka stwierdziła w Radiu Wrocław, że wysoka inflacja dotyka także parlamentarzystów, którzy szczególnie poszkodowani są przez wysoki ceny paliw.

Oczywiście, że politycy też to dostrzegają. (…) Myślę, że w pierwszej kolejności polityka, posła dotyka akurat cena benzyny, bo przecież my do tej Warszawy musimy się z różnych stron Polski dostać. Ten kilometr jest coraz droższy. Ja też tankuję samochód, proszę mi wierzyć.

Mirosława Stachowiak-Różecka

Gdy paliwo kosztowało 6 zł za litr za czasów rządu PO, PiS miał proste i szybkie sposoby na obniżenie cen: zmniejszenie akcyzy i wprowadzenie ulgi podatkowej dla kierowców. Gdy pieniądze z podatków płyną do budżetu zarządzanego przez Prawo i Sprawiedliwość, punkt widzenia polityków diametralnie się zmienił: Jarosław Kaczyński stwierdził, że „nie można ograniczać dochodów państwa”. Daniel Obajtek, szef PKN Orlen stwierdził zaś, że akcyzy nie daje obniżyć Unia Europejska.

Wysoka cena paliw nie dotyka parlamentarzystów tak bardzo, jak obywateli, nie tylko ze względu na dysproporcje w zarobkach: posłowie zarabiają około 14 000 zł miesięcznie. Przysługują im także darmowe przejazdy pociągami oraz przeloty samolotem, a za zużyte na dojazdy paliwo dostają zwrot w postaci kilometrówki.

RadioZET.pl/next.gazeta.pl/Radio Wrocław