Zamknij

Polski Ład przerósł rządzących? "Ktoś powinien powiedzieć przepraszam" [PODCAST]

14.01.2022 11:19
Podatkowy Polski Ład
fot. Jakub Kaminski/East News

Dlaczego rządzący nie przypomnieli podatnikom o PIT-2? Czy najgorsze już za nami, czy dopiero musimy szykować się na katastrofę legislacyjną? Małgorzata Samborska, doradca podatkowy z Grant Thornton, o chaosie związanym z Polskim Ładem.

Polski Ład nie przestaje zaskakiwać. Najpierw afera z niższymi pensjami, potem szybka zmiana przepisów, która wywołała jeszcze większe zamieszanie. Co właściwie się wydarzyło i czy tej katastrofie można było zapobiec?

Małgorzata Samborska, doradca podatkowy z Grant Thornton, w podcaście „Biznes. Między Wierszami” mówiła o błędach rządowej rewolucji podatkowej. Jednym z nich, było to, że rząd przy tworzeniu prawa zapomniał, że Polacy często pracują na dwóch etatach, nie zawsze otrzymują pensję w stałej wysokości i zdarza się, że czasem chorują i otrzymują zasiłek. A to komplikuje rozliczenia.

Polski Ład jeszcze namiesza w przepisach

- Zabrakło rzeczowych informacji, były tylko te marketingowe. Rząd skupił się tylko na korzyściach wynikających z Polskiego Ładu – mówi Małgorzata Samborska pytana o przygotowanie księgowych, pracodawców i samych podatników do wdrożenia Polskiego Ładu.

Co się stało na początku stycznia? Dlaczego niektórzy otrzymali niższe niż zwykle pensje?

- Powodów niższych pensji było co najmniej kilka – wyjaśnia ekspertka. Mowa o PIT-2, który to druk nawet poprawnie złożony, mógł nie gwarantować wyższej pensji w przypadku pracowników np. dwóch szkół. Sprawę skomplikowała dodatkowo ulga dla klasy średniej, przez którą nauczyciele obawiali się, że w rozliczeniu ze skarbówką otrzymają gigantyczny podatek do zapłaty.

- Ulga naliczana przez pracodawcę to nie wartość ostateczna, jeśli nie wiemy, jaki będzie nasz całkowity roczny przychód. Ulga naliczona za dany miesiąc może się różnić od miesięcznej ulgi rozpatrywanej w skali całego roku. Wystarczy dostać zasiłek, czy bonus na koniec roku. To może kończyć się obowiązkiem zwrotu ulgi – wyjaśnia Małgorzata Samborska.

Rząd w odpowiedzi na problemy budżetówki związane z pensjami zapowiedział nowe rozporządzenie, które pojawiło się niemalże z dnia na dzień. Zgodnie z aktem prawnym zaliczki na podatek miałyby być pobierane „po staremu”. Mało tego, płatnik musi zwrócić pracownikowi różnicę, między wyższą zaliczką pobraną w styczniu, a tą, którą pobrałby na zasadach sprzed 2022 roku.

Posłuchaj podcastu

- To rozporządzenie to dolanie oliwy do ognia, księgowi nie wiedzą, co mają robić. Wiele firm liczy, że ta zmiana nie jest ostateczna i że być może pojawi się ustawa w tej sprawie. Niektórzy księgowi nie stosują się do rozporządzenia, gdyż ich zdaniem jest wadliwe. Zmiany podatkowe tego typu powinny być wprowadzane ustawą z odpowiednim wyprzedzeniem . To przeniesienie problemu wynikającego z błędnego ustawodawstwa na przedsiębiorców i urzędników. Rząd powiedział płatnikom: liczcie tak, by było dobrze. A urzędnicy mieli tłumaczyć, jak to zrobić, choć nie raz sami nie wiedzieli. Uważam, że ktoś powinien powiedzieć słowo „przepraszam” – tłumaczy ekspertka.

Mamy tak bardzo skomplikowany system podatkowy, że nie tak łatwo jest przewidzieć, ile z kwoty brutto trafi na konta pracowników. Jeszcze większy dylemat mają ci, którzy prowadzą działalność. To, jaki podatek zapłacą, zależy od tego, jaką decyzję podejmą w styczniu, na jaką formę biznesu się zdecydują. Mamy do wyboru skalę podatkową, podatek liniowy, ryczałt czy też przekształcenie się w spółkę kapitałową. Podatki zależą od właściwej kalkulacji 

Małgorzata Samborska

- Dochodzimy do sytuacji, gdy dochody aktywne są w większym stopniu opodatkowane, niż dochody pasywne. Co więcej , w największym stopniu opodatkowane są dochody z pracy, a to zniechęca pracowników i spycha ich na samozatrudnienie. Nasza sytuacja jest wyjątkowa na tle Europy: mają rzesze samozatrudnionych, którzy chcą płacić mniejsze podatki – podsumowała ekspertka.

Pytana o jakość legislacji i tryb wprowadzania przez rząd nowych zmian mówiła, że „często łapiemy resort finansów na błędach”. Jej zdaniem Polski Ład przerósł nie tylko księgowych i pracodawców, ale sam resort finansów.

Prognozy na przyszłość? - Liczę na to, że być może ktoś jeszcze odsunie tą reformę na kolejny rok i że wrócimy, choć na chwilę do zasad z 2021 roku po to, by załatać luki w Polskim Ładzie. Jeśli nie, to czekają nas trudne miesiące – mówiła Małgorzata Samborska.

RadioZET.pl