Zamknij

Polska musi wydać 240 mld euro, żeby zrezygnować z węgla i ropy

01.10.2020 16:56
kominy z drzewami
fot. Shutterstock

Zeroemisyjność będzie kosztować Polskę 240 mld euro. Tyle musimy wydać do 2050 roku, żeby zrealizować cel całkowitego wstrzymania emisji gazów cieplarnianych.

Węgiel, ropa i inne źródła energii emitujące do atmosfery gazy cieplarniane muszą pójść w odstawkę do 2050 roku. Taką decyzję, mającą uchronić ludzkość przed poważnymi skutkami katastrofy klimatycznej, zapisano w porozumieniu paryskim. Wynika z niego, że do 2030 emisje muszą zmaleć o połowę, a 20 lat później zostać wyeliminowane całkowicie.

Polska podchodzi o realizacji celów bardzo opornie, wskazując na wysokie uzależnienie gospodarki od energii produkowanej z węgla i wysokie koszta transformacji. Wiceminister funduszy i polityki regionalnej Waldemar Buda podał konkretną kwotę: osiągnięcie zeroemisyjności będzie kosztowało Polskę 240 mld euro.

Porzucenie paliw kopalnych będzie kosztować Polskę 240 mld euro

Transformacja energetyczna budzi w Polsce duży sprzeciw. Wielu polityków wskazuje, że krajowe zasoby węgla wystarczą nam na jeszcze wiele lat, a dla gospodarki lepszy będzie tańszy prąd, niż droższy, ale pochodzący ze źródeł zeroemisyjnych. Często kwestionowane jest też samo zachodzenie zmian klimatycznych.

Naukowcy nie mają jednak wątpliwości i od lat biją na alarm. Skumulowane gazy cieplarniane, emitowane przez gospodarkę przez dziesiątki lat, już teraz powodują duże zmiany cykli klimatycznych. Zapisane w porozumieniu paryskim cele mają ograniczyć nadchodzącą katastrofę, celując w zatrzymanie globalnego wzrostu temperatury o dwa stopnie Celsjusza.

Zobacz także

Transformacja klimatyczna oznacza konieczność zrezygnowania z używania węgla. Rządowi udało się wynegocjować i podpisać umowę z górnikami, na podstawie której ostatnia państwowa kopalnia ma zostać zamknięta w 2049 roku. Elektrownie węglowe mają zostać zamknięte do 2040, co oznacza perspektywę wydawania miliardów na utrzymanie miejsc pracy, które nie będą potrzebne.

Zobacz także

Całkowita przebudowa systemu energetycznego oraz wprowadzenie energooszczędnych rozwiązań do domów, mieszkań i na ulice (na przykład spowodowanie zastąpienia samochodów z silnikami spalinowymi autami elektrycznymi) ma wedle wyliczeń rządu pochłonąć 240 mld euro, czyli 8 mld euro rocznie.

W tym kontekście trzeba zastanowić się nad tym, jak te środki zapracują w gospodarce. Bo patrzenie na klimat i na zmiany w klimacie, i zapobieganie tym zjawiskiem negatywnym w zmianach klimatycznych tylko z perspektywy tego, że musimy ten efekt osiągnąć, były bardzo złe. Potrzebna jest szersza perspektywa, żeby potraktować tę sytuację jako szansę wykorzystania tych środków do zyskania konkurencyjności geopolitycznej, ale przede wszystkim gospodarczej, europejskiej.

Waldemar Buda, wiceminister funduszy i polityki regionalnej

Rząd chce, żeby środki wydane na transformację pozwoliły nie tylko uniknąć katastrofy klimatycznej, lecz także zwiększyć konkurencyjność polskich przedsiębiorstw i zachęcić je do opracowywania nowych, innowacyjnych technologii. Jeśli tego nie zrobią, mogą po prostu zniknąć z rynku.

Zobacz także

Buda podkreślił, że zbliżamy się do okresu bardzo burzliwych zmian, które mogą pogrzebać całe segmenty gospodarki i dać życie zupełnie nowym jej gałęziom. Minister zachęcił przedsiębiorstwa, by zaczęły zastanawiać się nad strategią działania i być może podjąć trudne, ale niezbędne decyzje dotyczące zmiany profilu działalności.

Zagłosuj

Transformacja energetyczna to dla Polski:

Liczba głosów:

Transformacja energetyczna była do tej pory widziana przez polskich polityków tylko jako zagrożenie. Teraz decydenci zaczynają dostrzegać w niej także szansę.

RadioZET.pl/PAP