Zamknij

Polska powinna być żółtą strefą. Dlaczego rząd nie dotrzymał słowa?

18.01.2021 09:18
Olga Semeniuk o żółtej strefie
fot. Jakub Kaminski/East News

Jeszcze w listopadzie rząd obiecał, że przy niskiej średniej zachorowań Polska końcem grudnia wróci do żółtej strefy. Zachorowań jest coraz mniej, a obostrzeń w gospodarce nie ubywa. Dlaczego rząd nie dotrzymuje słowa?

Lockown będzie zniesiony, jeśli dzienna średnia liczba zachorowań otrzyma się na poziomie poniżej 9400 – głosił rządowy plan z listopada.

Średnia dobowa liczba zachorowań z ostatnich dni to 7 tysięcy. Dlaczego rząd nie dotrzymał słowa o przedłużył lockdown? Na to pytanie odpowiedziała wiceminister rozwoju Olga Semeniuk w rozmowie z Radiem ZET.

Polska powinna być żółtą strefą. Rząd złamał obietnicę, bo "sytuacja się zmieniła"

„W momencie spadku liczby zachorowań, od 28 grudnia wrócimy do podziału na strefy: czerwoną – powiaty z najwyższą liczbą chorych, żółtą i zieloną – powiaty z najniższą liczbą chorych. Będziemy także stopniowo rozluźniać panujące restrykcje” – głosi rządowy komunikat z 21 listopada. Polska miała znów być żółtą strefą, gdy średnia dzienna liczba zachorowań z 7 dni osiągnie ok. 9,4 tys.

6055, 7412, 7795, 9436, 9053, 5569, 4622 – to liczby zachorowań w ostatnich 7 dniach. Średnia? 7134 zachorowań dziennie. Od kilkunastu dni odnotowujemy średnią dzienną liczbę zakażeń poniżej 9400, co wpisuje Polskę w strefę żółtą zgodnie z wytycznymi z listopada.

Jak zgodnie z rządowym planem powinny wyglądać restrykcje w żółtej strefie? Kina i wydarzenia kulturalne mogłyby być dostępne dla 25 proc. publiczności, a prywatnych spotkaniach miało uczestniczyć nawet 25 osób. Wróciłyby wesela i inne imprezy okolicznościowe z udziałem maksymalnie 50 biesiadników. Parki rozrywki, galerie handlowe i sklepy także miały być otwarte w reżimie sanitarnym. Hotele mogłyby działać bez ograniczeń, zaś restauracje i bary – do godziny 21. Siłownie i kluby fitness też mogłyby być już otwarte w reżimie sanitarnym.

Mogłyby, ale nie są, gdyż rząd nie dotrzymał słowa i przedłużył lockdown. Przynajmniej do końca miesiąca nie wybierzemy się do sklepów odzieżowych w galeriach,  nie przenocujemy w hotelu, nie pójdziemy na siłownię, a jedzenie w restauracjach zamówimy wyłącznie na wynos.

Dlaczego rząd nie dotrzymał obietnicy? Dlaczego Polska nie jest w strefie żółtej? Na te, i inne pytania w rozmowie z Beatą Lubecką odpowiedziała wiceminister rozwoju Olga Semeniuk.

Harmonogram faktycznie przedstawiał różne warianty i strefy, teraz sytuacja jest inna Proszę pamiętać, że teraz mierzymy się z kolejną odmianą koronawirusa, która nie była zakładana przy tworzeniu tego harmonogramu. Te wszystkie okoliczności sprawiły, że Polska zaostrzyła restrykcje 

Olga Semeniuk

Jak długo potrwają obostrzenia? – Lockdown zakończy się wtedy, kiedy w szerokim procesie będzie Narodowy Program Szczepień i liczba zachorowań w kraju ustabilizuje się. Kiedy to nastąpi? Trzeba zapytać koronawirusa – dodała wiceminister.

Olga Semeniuk wskazała, że najbliższe dwa tygodnie rząd poświęci na obserwację skutków zniesienia obostrzeń w edukacji. 18 stycznia dzieci z klas I-III podstawówek wróciły do szkół. Przedstawicielka ministerstwa powiedziała też, że zgodnie z rekomendację resortu jako pierwsze mogłyby zostać otwarte galerie handlowe.

RadioZET.pl